piątek, 13 maja 2022

Jedziemy z Worlin do Iławy, a po drodze Łukta, Tabórz, urzekająca Sosna Taborska, Ostróda…



    Dzień 4 kwietnia obfitował w wiele wrażeń. Początkowo zamierzaliśmy go spędzić w Worlinach i zaraz po śniadaniu ruszyliśmy na pieszą wycieczkę z kijkami, najpierw na rozpoznanie rozległego terenu wokół hotelu, a później dalej do wsi. Jednak ranek nie był dla nas łaskawy, padał deszcz i zaciągnięte grubą warstwą chmur niebo nie zapowiadało rychłej poprawy pogody. Po półgodzinnym marszu wróciliśmy przemoczeni do przysłowiowej suchej nitki.
    Nie było innego wyjścia jak tylko skorzystać z hotelowego basenu i relaksujących kąpieli w przyjemnie ciepłej wodzie.






















   
Przed południem zaczęło się przejaśniać i przestał padać deszcz. Ruszyliśmy ponownie w drogę, ale tym razem samochodem.
    W Łukcie chciałam bliżej przyjrzeć się jednej z najstarszych zachowanych świątyń na Warmii i Mazurach - kościołowi pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Kościół, jako świątynię katolicką zbudowali Krzyżacy w 1407 roku.
Po 1525 roku stała się ona kościołem ewangelickim. Mnie najbardziej intrygowała wieża, dobudowana trzysta lat później - w górnej części drewniana o pochylonych ścianach, zwieńczona pękatym hełmem dzwonowym.
    Kościół był zamknięty, a zatem nie zajrzałam do środka.









    Ni stąd ni zowąd zrodził się pomysł wyprawy do odległej o około 60 kilometrów Iławy, miasta które już dawno wpisałam na moją listę podróżniczą.

   
Wybraliśmy trasę przez Ostródę i kolejny przystanek zrobiliśmy we wsi Tabórz (dawna nazwa Taberbrück), położonej nad jeziorem Tabórz, w gminie Łukta. Tabórz zwraca uwagę dziewiętnastowieczną zabudową. Do dziś zachowało się 16 domów wpisanych do obiektów dziedzictwa kulturowego. 





   
Gdy w 1806 roku Armia Francuzów przemieszczała się z Dobrego Miasta
kliknij tutaj do Ostródy kliknij tutaj i tutaj, we wsi na krótko zatrzymał się cesarz Napoleon. Legenda głosi, że na pamiątkę tego wydarzenia zasadzono lipę przy jeziorze obok pomostu.








   
Tajemniczość miejscowości wzbudza ukryty w lesie nagrobek Georga Friedricha Schultze oraz jego córki. Schultze w latach 1805-1832 był królewskim nadleśniczym i łowczym. Jego córka zmarła w 1845 w wieku 18 lat, Georg Friedrich zmarł 5 lat później, a jego ostatnią wolą było spocząć przy dziecku. Jest to jeden z najstarszych zachowanych nagrobków w okolicach Ostródy.

 
  Przy wyjeździe ze wsi Tabórz w kierunku Ostródy, po prawej stronie znajduje się wejście do rezerwatu Sosny Taborskie. Atrakcją rezerwatu jest ścieżka dydaktyczna o długości półtora kilometra, która prowadzi wśród najstarszych, najpiękniejszych i najbardziej charakterystycznych drzew. W rezerwacie rośnie szczególna sosna, której wiek sięga nawet 260 lat. Mierzy co najmniej 40 metrów wysokości.

   
Sosna Taborska (podobnie jak Sosna Supraska
tutaj) jest wyjątkowa, praktycznie nie posiada sęków, jest idealnie prosta i drobnosłoista, co znaczy, że drewno jest bardzo wytrzymałe. Swoją sławę zawdzięcza pruskim i polskim leśnikom. Pod koniec trzynastego wieku powstała ustawa, która dokładnie opisywała jak należy ją pielęgnować, aby wydała obfite plony. Kluczem do sukcesu jest to, że rośnie na najlepszej z możliwych dla siebie gleb. W dogodnym klimacie współżyje z bukiem tworząc w lesie barwną mozaikę. Rosnący obok sosny buk sprawia, że rywalizuje z nim o światło, szybko pnie się w górę i nie rozrasta na boki, dlatego jest tak równym i strzelistym drzewem.
    Zima to czas zbioru szyszek, na Sosnę Taborską muszą po nie wchodzić alpiniści. Z jednej sosny można zebrać do kilku kilogramów szyszek, które później trafiają do wyłuszczarni. Tam pod wpływem ciepłego powietrza uwalniają się nasiona, a następnie oczyszczane są ze skrzydełek.
    Kilka ciekawostek:
- Jako pierwsi walory Sosny Taborskiej odkryli Prusowie i rozpoczęli
   handel sosnami ze Skandynawią (Wikingami) przez port w Truso
   (okolice Elbląga).

- Sosnami Taborskimi interesowali się członkowie ekspedycji naukowej
   postępującej za wojskami Napoleona. Podziwiał ją osobiście
   Bonaparte i polecił zabrać nasiona do Francji. Przekroje Taborskich
   Sosen wystawiono jako Bois de Tabor na światowej wystawie w
   Paryżu w 1900 roku.

- Połączenie Kanału Elbląskiego z jeziorem Szeląg przewidywało
   umożliwienie transportu sosny drogą wodną do portów Europy
   zachodniej jako doskonałego surowca do budowy masztów. Pomysł
   budowy kanału zrodził się z potrzeby szybszego transportu sosen do
   nadmorskich stoczni.

- Drewno Sosny Taborskiej wykorzystano miedzy innymi jako: elementy
   sceny Teatru Narodowego w Warszawie, pale mola w Sopocie czy też
   konstrukcje dachów hal produkcyjnych w Norwegii.

    Jadąc do Ostródy, na rozwidleniu dróg w kierunku Łukty i Morąga stoi masywny pomnik na podmurówce z mniejszych kamieni i wykutą datą 1913. Kamień najprawdopodobniej przywieziono ze Wzgórz Dylewskich. Postawiono go w setną rocznicę bitwy narodów pod Lipskiem i oswobodzenia Prus od Napoleona. Pomnik upamiętniający te wydarzenia nazwano Kamieniem Stulecia.


    Lokalizacja kamienia związana jest z legendą, według której, w tej okolicy nad jeziorem Szeląg Wielki wypoczywała piękna królowa Luiza, żona cesarza Wilhelma III w czasie kiedy jej mąż polował na leśną zwierzynę. Polowanie z udziałem królewskiej pary zorganizowano 20 listopada 1806 roku na północnym rogu jeziora Szeląg, w pobliżu dzisiejszej leśniczówki Zakątek. Wówczas w lasach było bardzo dużo dzikiej zwierzyny (w tym łosi) a także dużo wilków. Polowaniem kierował wspomniany wyżej nadleśniczy z Taborza Georg Friedrich Schultze, w którego rodzinnej tradycji wspomniano spotkanie z Luizą Pruską, a fotel na którym siedziała królowa, jako cenną pamiątkę przechowywała do początków dwudziestego wieku kuzynka leśniczego Paulina Schultz z Morąga. Fryderyk Wilhelm III okazał się hojnym władcą, obdarował bowiem dwustoma talarami 444 chłopów, którzy byli naganiaczami.

    Tym razem nie zamierzaliśmy zatrzymywać się nad jeziorem Drwęckim w Ostródzie, lecz pojechać do centrum miasta. Wypogodziło się, zrobiłam kilka zdjęć, po czym ruszyliśmy do Iławy. 







 

   
Do Iławy przyjechać było warto chociażby dla samego spaceru nabrzeżem najdłuższego w Polsce jeziora rynnowego Jezioraka i z poziomu bulwarów imienia Jana Pawła II podziwiać najstarszy zabytek miasta wzniesiony na wzgórzu w latach 1317-1325 w południowo-wschodnim kącie murów obronnych. A jest nim górujący nad całą okolicą kościół Przemienienia Pańskiego.

    Spacer rozpoczęliśmy i zakończyliśmy na starym mieście, które tak jak wspomniana wyżej świątynia usytuowane jest w najwyższym punkcie wzgórza.

   
Najpierw aleją Niepodległości poszliśmy w kierunku parku miejskiego, mijając po drodze cztery osiemnastowieczne barokowe rzeźby umieszczone vis-à-vis Galerii sztuki na wprost przedstawiające:
Junonę boginię rzymską, małżonkę Jowisza,
Jowisza rzymskiego boga nieba, burzy i deszczu, najwyższego władcę nieba i ziemi, ojca bogów,
Meduzę bóstwo greckie, jedną i najmłodszą z trzech Gorgon, zamienioną w potwora przez Atenę,
Herkulesa, którego młodzi żołnierze rzymscy czcili jako najpotężniejszego i niezwyciężonego herosa a wodzowie i triumfatorzy prosili go o pomoc w zwycięstwie i oddawali mu część łupów wojennych.
    Rzeźby sprowadzono z zespołu pałacowego w Kamieńcu Suskim, którego właścicielem był ród von Finckenstein.





   
Na skrzyżowaniu ulic, przy rondzie Niepodległości, uwagę zwracał budynek określany mianem Czerwonej Szkoły - przykład lokalnego stylu architektury neogotyckiej. W 1946 roku znalazła tu swoją siedzibę szkoła podstawowa od 1973 mająca za patrona Mikołaja Kopernika. Budynek usytuowany jest na planie podkowy. Jego charakterystyczną cechą są zlokalizowane na półpiętrze okna z maswerkiem, ozdabiające front budynku zwrócony w kierunku ulicy Tadeusza Kościuszki. 



   
Mimo przybierającego na sile wiatru ruszyliśmy dalej na bulwar imienia Jana Pawła II ciągnący się wzdłuż północnego brzegu Małego Jezioraka i chociaż na zdjęciach siły wiatru nie widać, to ludzi nie wystraszył i w tej okolicy było sporo piechurów, być może ze względu na zlokalizowaną tu Galerię Jeziorak









   
Jeziorak to raj dla miłośników sportów wodnych takich jak żeglarstwo, windsurfing, kitesurfingu, kajakarstwo oraz sprzyjające miejsce dla fanów nurkowania i wędkarzy.
    W wodach Jezioraka żyją sumy, sandacze, szczupaki, węgorze, liny, karasie, karpie i okonie. Nad jego brzegami bytują czaple, kormorany i żurawie.
    Na jeziorze znajduje się aż 16 wysp - na Wielkiej Żuławie, największej wyspie śródlądowej w Polsce, znajdują się pozostałości wczesnośredniowiecznego grodu.
    Na brzegach Jezioraka rozrasta się infrastruktura turystyczna: jest tu wiele pól namiotowych, biwakowych, przystani jachtowych, punktów małej gastronomii, hoteli i gospodarstw agroturystycznych. Bardzo ważną rolę odgrywają trzy nowoczesne Ekomariny: w Iławie, Siemianach oraz Zalewie nad jeziorem Ewingi. Po jeziorze pływa także jedyna w Polsce jednostka asenizacyjna - statek śmieciarka przystosowana do odbioru nieczystości bezpośrednio z jachtów i łodzi motorowych.
    Porastające brzeg akwenu lasy wraz z okolicznymi jeziorami tworzą Park Krajobrazowy Pojezierza Iławskiego. Wśród wielu atrakcji okolic Jezioraka wyjątkowe miejsce zajmuje unikalny w skali światowej Kanał Elbląski. Jest to jedna z najpiękniejszych dróg wodnych Europy. Łączy jezioro Jeziorak z Zalewem Wiślanym. Wspominając o Kanale Elbląskim nie można pominąć Kanału Dobrzyckiego, który już w latach 1331-1334 połączył jezioro Ewingi z Jeziorakiem. 
















   
Spacerując bulwarem nie sposób nie zauważyć amfiteatru imienia Louisa Armstronga z widownią zwróconą w stronę jeziora, gdzie odbywają się coroczne imprezy o randze narodowej i międzynarodowej. Do najważniejszych z nich zalicza się Międzynarodowy Festiwal Jazzu Tradycyjnego Old Jazz Meeting "Złota Tarka” oraz festiwal muzyki szantowej “Jeziorak Szanty" i Ogólnopolskie Regaty Old Boy Yellow Cup.




   
Mijając budynek Zespołu Szkół imienia Konstytucji 3 maja doszliśmy do mostu drogowego dzielącego Jeziorak na Jeziorak Duży i Jeziorak Mały. Ulicą Konstytucji 3 Maja, stanowiącą część drogi krajowej numer 16, okalającą iławskie Stare Miasto, zmierzaliśmy na najwyższy punkt wzgórza i nasz punkt wyjścia ze wspomnianą wyżej świątynią Przemienienia Pańskiego.









     Zwróciłam jeszcze uwagę na usytuowany nad brzegiem dużego akwenu hotel Port 110 dysponujący mariną na 22 jednostki i wypożyczalnią sprzętu do sportów wodnych. To tutaj otwiera się Brama Mazur!




   
Kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego wyremontowany gruntownie pod koniec dziewiętnastego wieku przetrwał bez żadnych szkód pierwszą wojnę światową i w dobrym stanie doczekał wybuchu drugiej. Po drugiej wojnie światowej, kościół użytkowany przez ewangelików od 1525 roku, wrócił do kościoła katolickiego. Obecnie opiekują się nim Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.

    W kompleksie zabudowy znajduje się ponad trzystuletni dom proboszcza Schnitzenbaumera i neogotycka plebania wybudowana w latach 1902-1903.
    Najpiękniejsze elementy architektoniczne widoczne są gołym okiem. Warto na chwilę wstąpić do środka i zobaczyć chociażby zabytkowy ołtarz i organy, albo zwiedzić kościelne podziemia.











   
W rokokowym ołtarzu głównym z 1741 roku, w środku nastawy, znajduje się późnobarokowy obraz ze sceną Modlitwy Chrystusa w Ogrójcu. We wnęce, za tym obecnie opuszczanym obrazem, znajduje się figura Matki Bożej Fatimskiej, która została zakupiona w 1984 roku, a koronowana i wkomponowana w ołtarz w 1999.



   
Neogotycką dziewiętnastowieczną chrzcielnicę kielichową, wykonano ze sztucznego kamienia o bogatej dekoracji maswerkowo-roślinnej.

    Ambonę
zdobią płaskorzeźby przedstawiające czterech ewangelistów.



   
W czterech oknach wmontowano witraże figuralne: trzy przedstawiają Jezusa Chrystusa oraz apostołów Piotra i Pawła, czwarty w oknie na chórze przedstawia scenę ukrzyżowania Jezusa Chrystusa i stojących pod krzyżem Maryję i apostoła Jana.




   
Dwa ołtarze boczne stylizowane na gotyk pochodzą z 1990 roku.








     Moją uwagę zwróciła pochodząca z groty objawień kopia figury Michała Archanioła z Monte Sant' Angelo na górze Gargano we Włoszech. Obok widniał egzorcyzm Leona XIII do świętego Michała Archanioła.



   
Ciekawostką przyrodniczą jest dąb rosnący przed kościołem, zasadzony w 1871 dla uczczenia zwycięstwa Prus w wojnie z Francją.



   
Nierozerwalnie z Kościołem związane są mury miejskie, które zostały zbudowane około połowy czternastego wieku oraz fosa. Wraz z gotycką świątynia wyznaczają one najstarszą, zachowaną współcześnie przestrzeń miasta. W skład średniowiecznego systemu umocnień wchodziło pięć baszt i bramy: Lubawska, Prabucka i Wodna (określana jako furta). Najokazalsza miała być dwuskrzydłowa Brama Prabucka pełniąca dodatkowo funkcję miejskiego więzienia.








   
W pobliżu kościoła Przemienienia Pańskiego stoi okazały Ratusz Miejski, który powstał powstawał w okresie od 1910 do 1912 roku już poza obszarem starówki, ale przy głównej ulicy miasta. Jednym z ciekawszych elementów części głównej są schody zewnętrzne po obu stronach drzwi wejściowych o charakterze reprezentacyjnym. Dolna część schodów osłonięta jest obustronnie ogromnymi i masywnymi wolutami, a każda z nich zakończona jest płaskorzeźbą w postaci lwiej głowy z otwartą paszczą. Drzwi wejściowe ograniczone są po obu stronach szerokimi i półkoliście zamkniętymi oknami z bogatą ornamentyką. W części dachu znajdują się 3 facjatki, a zwieńczeniem jest dwustopniowa wieża z tarasem i tarczą zegarową z hełmem.
Ratusz jest siedzibą Urzędu Miasta. W jego prawym skrzydle mieści się Informacja Turystyczna. 









    Za ratuszem znajduje się kamień 700-letniej Iławy, ustawiony na pamiątkę lokowania miasta w 1305 roku, fosa miejska oraz neoklasycystyczna hala miejska, wybudowana w latach 1916-1922, w której mieści się dziś kinoteatr. Bryła budynku usytuowana jest na planie prostokąta z dobudówką od strony jeziora i eliptycznym tarasem znajdującym się przy elewacji frontowej. Balkon tarasu wsparty jest na czterech parach kolumn doryckich, a sam taras ograniczony dwoma ryzalitami, które wewnątrz mieszczą klatki schodowe.






   
Schodząc w kierunku jeziora fragmentem średniowiecznej fosy dochodzimy do niewielkiego parku, gdzie stoi kamienna rzeźba w kształcie ślimaka.


    W drodze powrotnej grozę wzbudzał silny wiatr. Modliliśmy się o bezpieczną jazdę samochodem mijając drzewa powalone podczas poprzedniej wichury. Pełni nieco nerwowego napięcia szczęśliwie dotarliśmy do hotelu w Worlinach. Wiatr szalał nadal i na dobre rozpadał się deszcz, momentami śnieg. Za oknami wyły syreny straży pożarnej.

   
Kiedy 2 kwietnia wyjeżdżaliśmy z Supraśla miasteczko pokryte było grubą warstwą śniegu. Myśleliśmy, że właśnie ta szalejąca za oknami wichura niesie zimową aurę od nas z Podlasia na Mazury, ale ranek w Worlinach przywitał nas całkiem przyjemną pogodą.



     Warmia i Mazury, 4 kwietnia 2022 roku