Leżące na szlaku Kanału Augustowskiego jezioro Białe Augustowskie, od 1973 roku znajduje się w granicach administracyjnych Augustowa. W granicach miasta znalazły się też wcześniej samodzielne wsie Przewięź i Wojciech położone na południowo wschodnim brzegu.
Nazwę jeziora przypisuje się białemu ptactwu wodnemu, niegdyś w niezliczonej ilości osiadłego na brzegach i unoszącego się nad lustrem wody. Jego nazwy dopatruje się też w bardzo jasnym, niemal białym kolorze dna. Tę biel widać na wielu moich zdjęciach.
Jezioro Białe zwane jest też od 1932 roku jeziorem Krechowieckim od stacjonującego tu legendarnego 1 Pułku Ułanów Krechowieckich.
Wokół jeziora znajduje się wiele szlaków pieszo-rowerowych i miejsc, w których można wypoczywać na różne sposoby.
Atrakcją samą w sobie jest linia brzegowa jeziora Białego, w większości wysoka, sucha, porośnięta lasem sosnowym, z licznymi zatoczkami i zatokami (o zatoce Orzechówka wspominałam tutaj) oraz półwyspami noszącymi ciekawe nazwy: Pień, Dąbek, Lisi Ogon i Ostry Róg.
Co ciekawe dno jeziora urozmaicone jest przegłębieniami i wzniesieniami biegnącymi zgodnie z jego rozciągłością (oz - wał lub silnie wydłużony pagórek o wysokości najczęściej kilkunastu metrów i długości nawet kilkudziesięciu kilometrów, wyniesiony wskutek osadzania piasku i żwiru przez wody płynące pod lądolodem, w jego szczelinach lub na powierzchni). Półwysep Dąbek, o którym za chwilę i Lisi Ogon stanowią jego wierzchołki. Lisi Ogon jest jedną z najlepiej wykształconych tego typu form w okolicach Augustowa.
Na półwysep Dąbek wybraliśmy się w niedzielę 10 maja, zaraz po sanatoryjnym śniadaniu. Był to początek naszej wycieczki samochodowo pieszej. Najpierw chcieliśmy zlokalizować słynną sezonową Smażalnię Ryb nad Jeziorem Białym należącą do Gospodarstwa Rybackiego Augustów i stamtąd pieszo, urokliwą ścieżką wijącą się po wysokim brzegu pośród niebotycznych sosen ruszyć na koniec półwyspu.
W drodze nie omieszkaliśmy zahaczyć o Willę Prezydenta z 1934 roku, która niegdyś należała do dawnego Yacht Klubu Polski w Augustowie i spełniała funkcje turystyczne. Wypoczywało w niej wiele znanych osobistości, między innymi prezydent Ignacy Mościcki - stąd nieformalna nazwa budynku. Dzisiaj obiekt znajduje się w rękach prywatnych i delikatnie mówiąc nie wygląda dobrze. Ponoć włodarze miasta zastanawiają się jak uratować ten przepięknie zlokalizowany zabytek.
Na naprzeciwległym brzegu znajduje się będący także w rękach prywatnych ogromny teren wypoczynkowy z zabudowaniami Oficerskiego Yacht Clubu, o którym pisałam w poprzednim poście tutaj. Kontrast ogromny! Popatrzmy na zdjęcia, które zrobiłam w kilku miejscach po drugiej stronie jeziora na półwyspie Dąbek. Uchwyciłam stamtąd także zabytkowy Biały Domek, o którym wspominałam na blogu, ale zdjęć nie zamieszczałam. Ten zabytek przypomnę przy kolejnej wycieczce rowerowej brzegiem jeziora Białego.
Na Dąbku, poniżej Willi Prezydenta, nieco dalej od ścieżki, w zaroślach, w cieniu starych sosen i zieleniejących krzaków, znaleźliśmy skromny pomnik z napisem na tablicy: Tu spoczywają zwłoki żołnierzy Armii Czerwonej pomordowanych przez hitlerowców w latach 1941-1944. Cześć ich pamięci.
Napisałam skromny w porównaniu do innego, posadowionego na wysokim cokole monumentalnego obelisku z czerwoną gwiazdą. Obelisk ten, z niemal identycznym napisem, znajduje się nie w lesie, lecz w sercu miasta, w północno-zachodnim narożniku parafialnego cmentarza przy Zarzeczu. Prowadzi do niego szeroka, wybrukowana aleja. Spoczywa tam 1509 żołnierzy Armii Czerwonej, ekshumowanych z powiatu augustowskiego.
Dąbek - zapomniana anonimowa mogiła i Zarzecze - monumentalne cmentarzysko (nie robiłam zdjęć), dwa miejsca, ta sama historia, ten sam przekaz, dwa głosy tej samej opowieści, która mówi, że wojna nie ma zwycięzców, tylko groby. To taka niewygodna spuścizna, miejsca niepasujące ani do narodowej narracji, ani do lokalnej tożsamości. To nie bohaterowie AK, nie ofiary Obławy Augustowskiej, nie polscy cywile. To radzieccy żołnierze - ofiary wojny i zarazem przedstawiciele systemu, który po 1944 roku odebrał nam wolność.
Przystań Dąbek znajduje się na końcu półwyspu i my, zapewne jako jedni z nielicznych jeszcze turystów, zobaczyliśmy tam nową inwestycję, nowe kąpielisko, które ma być strzeżone i gotowe na letnie wakacje 2026 - mówił pod koniec kwietnia zastępca burmistrza Filip Chodkiewicz.
Dębowe pomosty wraz z hangarem na jednym z nich odbudowano zgodnie z pierwotnym projektem z lat pięćdziesiątych.
Wcześniej, była to własność prywatna, którą gmina odkupiła i na potrzeby rekreacyjne wydzierżawiła od Lasów Państwowych fragment półwyspu. Na tablicy informującej o tym przedsięwzięciu znaleźliśmy akcent supraski.
Nie przewiduje się tam budowy parkingu, ponieważ zgodnie z ustawą o lasach stoi tam na wjeździe szlaban i zakaz wjazdu. Do plaży Dąbek można dojść pieszo i dojechać rowerem zarówno od ulicy Turystycznej, jak też wzdłuż brzegu od strony Lipowca. Bez problemu samochód można zaparkować kilkaset metrów dalej. My doszliśmy tam urokliwą ścieżką od strony ulicy Turystycznej.
Pogoda w
niedzielę, 10 maja, nie rozpieszczała, a zatem po pieszej wędrówce, nie myśląc
o rowerach, pojechaliśmy samochodem do Wigierskiego Parku Narodowego, w
granicach którego znajdują się 42 jeziora i kilka dolin rzecznych.
Naszym głównym celem była wieża widokowa w Kruszniku o wysokości 15 metrów, oferująca najpiękniejszy a zarazem najbardziej rozległy widok na południową część jeziora Wigry.
Spoglądając na północ łatwo mogliśmy zauważyć podmokłą wyspę Krowa, która niemalże łączy się z wyspą Ostrów będącą największą wyspą na Wigrach. Patrząc dalej w kierunku zachodnim ledwo dostrzegliśmy na tle ciemniejącego w oddali lasu białą wieżę kościoła w Gawrych Rudzie, który wznosi się na stromej skarpie nad niewielkim jeziorem Czarnym połączonym z Wigrami. Tafla jeziora zlewa się w oddali z zalesionymi brzegami.
Patrząc na południe poniżej widzimy jezioro Mulaczysko, za którym aż po leśny horyzont rozciąga się równina wsi Krusznik. Patrząc zaś w kierunku wschodnim dostrzegamy fragment jeziora Krusznik.
Wspaniałym punktem widokowym na jezioro Wigry jest prywatny punkt widokowy Widok we wsi Bryzgiel. Znajduje się on na terenie Parkowego Centrum Wypoczynkowego Widok.
Z tutejszych informacji dowiedzieliśmy się, dlaczego jedna z wysp nazywa się Krowa, którą także widzieliśmy z wieży w Kruszniku.
Opowieść o krowach co pływają w Wigrach.
W dawnych czasach, nad Wigrami, było więcej smolarzy, rudników i rybaków niż rolników.
Zarządca, który nastał po odejściu kamedułów, nie chciał odstępować gruntów na prywatne potrzeby chłopów, którzy w swoich obejściach zwykle trzymali po jednej krowie. Ich wypasanie na łąkach należących do dóbr wigierskich było zabronione.
Gdy zarządca pojawił się w Bryzglu baby z płaczem błagały go, aby dał im kawałek łąki do wypasania krów. Zarządca człowiek chciwy, niepozbawiony złośliwości spojrzał na zarośnięte wysokimi trawami i krzakami wyspy widoczne jak na dłoni z wysokiego bryzglowskiego brzegu i rzekł: możecie do woli wypasać swoje bydło na wyspach, tyle trawy tam się marnuje, a wy nie potraficie z tego skorzystać.
Chłopy i baby poczęły się naradzać jak bydlęta na wyspy przeprawić. Mówili: mostu nie zbudujemy, drewna nawet na budowę chałup nie mamy, nasze dłubanki maleńkie…
Czas płynął na sporach i nikt nie wiedział co robić, nikt też nie zwracał większej uwagi na głuchego Filipa, pastucha, który bełkocząc usiłował w dość zabawny sposób pokazać, jak krowy na wyspy przetransportować. Głupiego pastucha, co mówić nie umiał nikt nie rozumiał.
W czasie, gdy chłopy i baby z Bryzgla ciągle się kłócili, Filip przywlókł na brzeg jeziora krowę z małym dopiero co urodzonym cielakiem. Malca ułożył w dłubance a matkę postronkiem przywiązał do burty i powoli powiosłował w kierunku najbliższej wyspy. Kiedy cała trójka szczęśliwie dotarła do wyspy Filip wrócił po kolejną parę i tak, zanim zapadł zmrok wszystkie bydło przetransportował na wyspy.
Dopiero późnym wieczorem, kiedy krowy głośnym muczeniem oznajmiały swoje emocje, kłócący się wciąż chłopi zorientowali się, co zaszło...
Tak oto do tej pory czasem pomiędzy Bryzglem a wyspami spotkać można krowy płynące za łodziami. Wiosną płyną na pastwiska, czyli na wyspy a pod jesień z powrotem do Bryzgla.
Jedna z tych wysp nazwana została Krowa.
Na terenie Parkowego Centrum Wypoczynkowego Widok znajduje się trzypoziomowe pole namiotowe wyposażone w sanitariaty o wysokim standardzie, obiekt hotelowy, restauracja a także duży parking, wokół którego zorganizowano wystawę zdjęć pochodzących z autorskich wydawnictw albumowych Włodzimierza Łapińskiego i jego syna Rafała - mieszkańców Bryzgla.
W następnym poście kolejna wycieczka rowerowa wokół jeziora Białego, wieś Wojciech i…
Augustów, Krusznik, Bryzgiel - 10 maj 2026 roku




