Na początku października pojechaliśmy ponownie na Lubelszczyznę. Tym razem zatrzymaliśmy się na południowych obrzeżach Włodawy, w Okunince, typowo wypoczynkowej miejscowości leżącej nad jeziorem Białym w pobliżu Orchówka - trójstyku granic na Bugu, w którym łączą się granice Polski, Ukrainy i Białorusi. Jest to jedyny z sześciu trójstyków w Polsce znajdujących się na wodzie.
Jezioro Białe, jeden z najpopularniejszych akwenów wschodniej Polski, słynie z czystej wody i piaszczystych plaż - funkcjonują tu trzy gminne kąpieliska. I klasę czystości jezioro Białe zawdzięcza piaszczystemu dnu, dużej głębokości (33,6 m) oraz dobremu natlenieniu i nasłonecznieniu wód. Okuninkę łączy z Włodawą oraz Wolą Uhruską popularna ścieżka rowerowa w Lasach Sobiborskich.
Bliskość lasów i atrakcji przyrodniczych sprawia, że okolica cieszy się dużym zainteresowaniem turystów, szczególnie w sezonie letnim. Najwięcej obiektów świadczących usługi noclegowe znajduje się po północnej i wschodniej stronie jeziora. Czynne są restauracje, kawiarnie, dyskoteki, wypożyczalnie sprzętu sportowego, pływackiego, rowerków kartingowych i kładów, czynne są liczne boiska do gier i zabaw, campingi, pola namiotowe oraz punkty gastronomiczne.
Od strony południowej, jezioro Białe otoczone jest lasem należącym do Sobiborskiego Parku Krajobrazowego. To właśnie tutaj, między lasem i wodą, w zdecydowanie spokojniejszej części Okuninki, znaleźliśmy nocleg i co ciekawe byliśmy jedynymi gośćmi w obiekcie.
Na pytanie dlaczego w hotelu jest tak niskie obłożenie, pani w recepcji odpowiedziała, że po weekendzie hotel pustoszeje a zaludnia ponownie pod koniec tygodnia. Niskie obłożenie wynika również z położenia Okuninki, blisko granicy z Ukrainą będącą w stanie wojny z Rosją. Ten konflikt zbrojny odczuliśmy na własnej skórze. W nocy budziły nas alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, a jakiś czas potem ich odwoływanie.
W mediach wciąż pojawiają się różnego rodzaju komunikaty o niezidentyfikowanych obiektach latających nad Lubelszczyzną i działaniach wojennych tuż za naszą wschodnią granicą. Ostatnie takie wydarzenia, miały miejsce w okolicach Włodawy, a co za tym idzie i oddalonego od niej około 6 kilometrów Okuninka.
Mieszkańcy powiatu włodawskiego jako jedni z pierwszych zgłosili niepokojące, bardzo głośne dźwięki przypominające pracę silnika (…?), zarejestrowane o godzinie 1:30 nad Okuninką oraz w okolicach Urszulina. Ponoć obiekt poruszał się z prędkością około 175 km/h po prostej linii - od granicy z Białorusią w rejonie Włodawy aż po Wisłę w okolicach Annopola. Zdarzenie nie zostało wyjaśnione.
- Czy są to tylko nocne strachy na Lachy i nie ma się czego bać ?!
6 października, dzień nad jeziorem wstawał cicho, pachnące lasem jeszcze wilgotne powietrze powoli syciło się ciepłem pierwszych promieni słońca. Złota jesień leniwie odsłaniała swoje oblicze, nastrajała optymistycznie i zapraszała na spotkanie z przyrodą…
Po niespiesznym śniadaniu wyruszyliśmy na około pięciokilometrowy objazd jeziora - rowery otrzymaliśmy nieodpłatnie w ramach pakietu Senior 60+. Temperatura powietrza wynosiła już 23°C - idealna na zwiedzanie okolicy jednośladem i to w dodatku poza sezonem, kiedy wokół panuje idylliczna cisza.
Z plaży hotelowej ruszyliśmy w prawo, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, najpierw wąską, piaszczystą ścieżką a później ponadkilometrową promenadą wzdłuż plaży na wschodnim brzegu, gdzie zwróciliśmy uwagę na obszerną w obwodzie koronę sosny, która swoimi długimi gałęziami dotykała ziemi, tworząc naturalny parasol.
Zamieszczę tutaj kilka zdjęć tego wspaniałego okazu wolno rosnącego na piaszczystej szerokiej plaży.
Jak wieść niesie, przed laty, pod koniec maja 1999 roku, ktoś widział ciemny kształt krokodyla pod wodą, a ktoś inny oczy wystające nad powierzchnię. Sensacyjna wiadomość o obecności zwierzęcia w wodach jeziora błyskawicznie rozeszła się po okolicy i trafiła do mediów. Sprawę potraktowano poważnie i w akcję poszukiwawczą zaangażowano służby, policję, nurków i herpetologów. Aligatora nie znaleziono i jesienią 1999 roku władze Włodawy ogłosiły jego fikcyjną śmierć pokazując dziennikarzom skórę gada, która okazała się... pożyczoną od kuśnierza skórą baranią.
Okuninka podeszła do całej tej historii z dystansem i humorem. Na plaży stanęła rzeźba krokodyla ważąca ponad 7 ton, wykonana z dębowego drewna. Gad jest tak lubiany i podziwiany, że ktoś próbował go nawet ukraść. W 2025 roku gmina Włodawa zleciła miejscowemu rzeźbiarzu Sylwestrowi Sowie jego renowację.
Krokodyl z Okuninki - maskotka i symbol okolicy - dorobił się licznych imprez, nazwanych jego imieniem.
- Skąd miałby się wziąć?
Teorii było sporo i dziś brzmią jak scenariusz komedii: że uciekł z cyrku, że ktoś przywiózł go zza wschodniej granicy, że wypuścił go hodowca egzotycznych zwierząt. Problem w tym, że krokodyla nikt nigdy nie złapał ani nie sfotografował. Nie znaleziono żadnych śladów ani nagrań. Zresztą w naszym klimacie krokodyl nie przetrwałby nawet jednej zimy.
Północno zachodnia ścieżka była porośnięta szuwarami. W powietrzu unosił się zapach przebarwiających się na kolory jesieni traw.
Dalej, aż do hotelu prowadziła ścieżka gruntowa, miejscami z sypkim głębokim piaskiem, w którym grzęzły koła rowerów.
To był piękny, typowo letni dzień i ostatni tak ciepły tego roku.
Okuninka, 06.10.2026 rok

























