... cd
czyli, co łączy Supraśl z Mediolanem.
czyli, co łączy Supraśl z Mediolanem.
Supraśl to małe miasteczko w sercu Puszczy
Knyszyńskiej,
bez wątpienia jedyne w
swoim rodzaju, niepowtarzalne. Jest tak piękne i tak magnetyczne, że od momentu
narodzin po dziś w nim siedzę. Tutaj korzenie zapuścili moi rodzice, a
ja je wzmacniam i zapuszczam jeszcze głębiej…
Do
Supraśla przyjeżdża wiele osób i wiele zostaje na zawsze - urzeczeni położeniem
miasteczka wdychają powietrze przesycone eterycznymi zapachami sosny i
świerka. Jednym z licznych ostańców supraskich był ksiądz Włodzimierz
Prawdziwy, o którym pisałam tutaj. Tu był, tu żył
i tu pozostał na zawsze. 26 lipca tego roku minie sześć lat, od dnia kiedy zginął śmiercią tragiczną na drodze z Białegostoku do Warszawy, w zderzeniu z samochodem ciężarowym.
i tu pozostał na zawsze. 26 lipca tego roku minie sześć lat, od dnia kiedy zginął śmiercią tragiczną na drodze z Białegostoku do Warszawy, w zderzeniu z samochodem ciężarowym.
Oprócz samych zalet ksiądz Włodzimierz
Prawdziwy miał jedną słabość - kochał operę - jego pasja była tak wielka, że o
muzyce poważnej mógł rozprawiać jak nie jeden profesjonalista. Znał libretta,
nucił partie solowe,
a do tego wszystkiego kochał balet, sam też prowadził w
parafii zajęcia muzyczne. Miał pokaźny zbiór krążków CD – sonaty, koncerty,
kantaty, symfonie, preludia, opery, operetki… I gdyby nie powołanie do stanu
kapłańskiego, służba człowiekowi i Bogu, pewnie zostałby wierny tradycjom
rodzinnym i kształciłby się dalej w ukochanej przez siebie dziedzinie.
Ojciec księdza Włodzimierza, Aleksander
Teliga – światowej sławy śpiewak, należący do czołówki europejskich basów –
zaprosił go na swój kolejny występ do mediolańskiej La Scali, na operę Piotra
Czajkowskiego,
z librettem napisanym przez Modesta Czajkowskiego według poematu
Aleksandra Puszkina Eugeniusz Oniegin.
O ile dobrze pamiętam przedstawienie
operowe miało odbyć się w lutym 2006 roku. Kiedy ksiądz Włodzimierz w przerwie
między lekcjami cały rozpromieniony, z tajemniczym błyskiem w oku opowiedział
mi o tym szczęśliwym wydarzeniu i wyjeździe do Mediolanu, moja wyobraźnia jak
zwykle, nieco za szybko zaczęła pracować i omal nie krzyknęłam w euforii, żeby
zabrał mnie ze sobą. Opanowałam jednak moje emocje i pomyślałam, że kiedyś też
tam pojadę i zobaczę słynny Teatro alla
Scala…
… I tak oto, dokładnie 22 marca tego roku,
czyli sześć lat od pamiętnej rozmowy, moje marzenie się spełniło…
Idąc do budynku opery starą wyłożoną kamieniem ulicą, wzdłuż której biegły tory miejskiego tramwaju nie wiedziałam, co
zobaczę. Myślałam
o księdzu Włodzimierzu, o tym ile cennej wiedzy by mi przekazał gdyby był tutaj ze mną. Jego uśmiechnięta twarz ciągle była żywa w mojej świadomości...
Kiedy doszłam do Piazza Scala, zobaczyłam neoklasyczny gmach – jeden z najsłynniejszych teatrów operowych na świecie. We Włoszech są trzy teatry o renomie światowej: Teatro San Carlo w Neapolu, La Fenice w Wenecji i oczywiście La Scala wybudowana na zlecenie Marii Teresy, na miejscu stojącego tam niegdyś kościoła Santa Maria della Scala, któremu teatr zawdzięcza swoje imię. Zapewne wszyscy pamiętacie znanego muzyka epoki - Antonio Salieriego - rywala Wolfganga Amadeusza Mozarta?
o księdzu Włodzimierzu, o tym ile cennej wiedzy by mi przekazał gdyby był tutaj ze mną. Jego uśmiechnięta twarz ciągle była żywa w mojej świadomości...
Kiedy doszłam do Piazza Scala, zobaczyłam neoklasyczny gmach – jeden z najsłynniejszych teatrów operowych na świecie. We Włoszech są trzy teatry o renomie światowej: Teatro San Carlo w Neapolu, La Fenice w Wenecji i oczywiście La Scala wybudowana na zlecenie Marii Teresy, na miejscu stojącego tam niegdyś kościoła Santa Maria della Scala, któremu teatr zawdzięcza swoje imię. Zapewne wszyscy pamiętacie znanego muzyka epoki - Antonio Salieriego - rywala Wolfganga Amadeusza Mozarta?
To właśnie jego
opera Europa riconosciuta była
pierwszą, inaugurującą otwarcie teatru, a także balet Apollo Placato Giuseppe Canzianiego, w sierpniu 1778 roku
Zewnętrze gmachu nie zrobiło na mnie takiego
wrażenia jak jego wnętrze. Cenne zbiory Museo Teatrale alla Scala, podobały mi
się najbardziej. Otwarto je w marcu 1913 roku, z inicjatywy kilku miłośników i
pasjonatów sztuki teatralnej, wśród których znajdował się Arrigo Boito - poeta,
kompozytor i librecista, syn włoskiego malarza i polskiej hrabiny Józefiny Radolińskiej.
Pierwszą kolekcję należącą do antykwariusza Giulio Sambona kupiono na aukcji w
Paryżu, za pieniądze zebrane w ciągu tygodnia. Dzisiaj w muzeum teatru można
oglądać liczne popiersia i portrety kompozytorów, dyrygentów,
instrumentalistów, śpiewaków…, którzy przyczynili się do rozsławienia La Scali.
Odnalazłam także portret architekta tej neoklasycznej budowli Giuseppe
Piermariniego, autorstwa Martino Knollera. Uwagę moją przyciągały dawne instrumenty
klawiszowe – takie jak siedemnastowieczny spinet, lub też szpinet, z wymalowanym nań w 1669 roku obrazem
Angelo Solimena. Niezwykle ciekawą była także kolekcja porcelany, pochodząca z
aukcji Sambona…
![]() |
| Neoklasyczny gmach Teatro alla Scala |
![]() |
| Museo Teatrale alla Scala |
![]() |
| Museo i Teatro alla Scala |
![]() |
| Łuk Triumfalny Galerii Vittorio Emanuele II od strony Piazza Scala |
![]() |
| Afisze we wnętrzu teatru |
![]() |
| Afisze we wnętrzu teatru |
![]() |
| Widownia z lożą centralną i loże boczne na sześciu poziomach |
![]() |
| Loże boczne i fragment sceny |
No więc, co łączy tak odległe
i różne miejscowości ?
Myślę, że za przyczyną
księdza Włodzimierza Prawdziwego, łączy je muzyka.
To w Supraślu, z inicjatywy jego ojca
Aleksandra i matki Haliny organizowany jest od 2007 roku Europejski Młodzieżowy
Festiwal Muzyczny „Gloria” z repertuarem operowo – operetkowym.
W wywiadzie dla Kuriera Porannego z sierpnia 2010 roku Aleksander Teliga powiedział
miedzy innymi:
Los sprawił, że nasz syn, ks. Włodzimierz Prawdziwy,
trafił do supraskiej parafii jako wikariusz. Wtedy razem z żoną zaczęliśmy tu
przyjeżdżać coraz częściej. Wszyscy księża, którzy wówczas tutaj pracowali,
okazali się wspaniałymi ludźmi. Włodzimierza nie ma już dzisiaj z nami, ale
pozostała jeszcze muzyka, śpiew Supraśla.
A
na pytanie:
Dlaczego
wybrał właśnie Supraśl na miejsce swojego festiwalu?
Odpowiedział:
Odpowiedział:
Po
pierwsze – jest tutaj Puszcza Knyszyńska. Po drugie – to stało się za sprawą
śmierci mojego syna. Włodzimierz kochał operę. Często jeździliśmy razem na
festiwale. Pół roku przed jego śmiercią chciałem spełnić marzenie syna,
postanowiłem więc zaprosić go do La Scali. Jednak, kiedy leciał do Mediolanu
samolotem, warunki były wyjątkowo niekorzystne. Pamiętam, że padał wtedy gęsty
śnieg, a on przez osiem godzin musiał siedzieć w samolocie na lotnisku. Kiedy
jednak udało mu się dotrzeć na miejsce, zrozumiałem, jak bardzo było to dla
niego ważne.
Byłam na koncertach i chociaż
nie odbywały się one w bogatych wnętrzach sal operowych, a w ujeżdżalni koni,
czy też w auli Centrum Edukacji to głos niosło tak samo, a licznie zgromadzona publiczność
mogła podziwiać wielu utalentowanych śpiewaków.
Mam nadzieję, że pomysłodawcy
festiwalu będą spotykać się z większą życzliwością urzędników i
problemy finansowe nie będą stały na przeszkodzie kontynuowania tego
znakomitego wydarzenia muzycznego.
Tylko w Supraślu festiwal może
istnieć, bo tylko to miejsce nadaje mu odpowiednią oprawę. Status uzdrowiska i wyjątkowy
klimat zapewnia festiwalowi powodzenie i stwarza jak najlepsze warunki
wypoczynku. Lato w Supraślu, na łonie natury, nad rzeką, wśród łąk i lasów,
to niezapomniany, pełen romantycznych chwil relaks, okraszony popołudniowymi koncertami
muzyczno wokalnymi, to czas spotkań ze znakomitymi wykonawcami, ciekawe rozmowy
przy ognisku w małych przyrodniczych enklawach, nad strumieniami, stawami, na
plaży…., z szemrzącym głosem przyrody, światełkami migocącymi i odbijającymi
się w wodzie, z niebem rozgwieżdżonym…
Ech…, wspomnienia.
Myślę, że każdy w miarę
swoich możliwości na różne sposoby może wspierać pomysłodawców Europejskiego
Młodzieżowego Festiwalu Muzycznego „Gloria” i zatrzymać go w naszym mieście.
Rozsławiajmy i my nasz kurort poprzez organizowanie tego typu imprez kulturalnych, a za parę lat będzie się o nas mówiło w Mediolanie.
Rozsławiajmy i my nasz kurort poprzez organizowanie tego typu imprez kulturalnych, a za parę lat będzie się o nas mówiło w Mediolanie.























.jpg)








































































