Zatrzymać
się w Białymstoku to ciekawy projekt cyklu filmów
dokumentalnych opowiadających o artystach, związanych z Białymstokiem.
Jak na razie Andrzej Brański zrealizował dwa obrazy. W pierwszym, którego premiera odbyła się w grudniu ubiegłego roku, przedstawił Krzysztofa Rau, aktora, reżysera i wieloletniego dyrektora Białostockiego Teatru Lalek.
W drugim obrazie opowiedział o Jerzym Maksymiuku, znanym dyrygencie, pianiście i kompozytorze.
Premiera tego filmu i benefis z udziałem Maestro Maksymiuka miały miejsce we wtorek 22 października o godzinie 18:30 w Operze i Filharmonii Podlaskiej przy ulicy Odeskiej. Maestro przybył na pokaz ze swoją żoną Ewą, która w filmie wystąpiła także. To dzięki niemu Ewa zachwyciła się Białymstokiem, po którym Maestro oprowadza swoich przyjaciół z BBC Scotish Symphony.
Pokazuje w nim także swoją ulubioną drogę do Supraśla, a po filmie zapytany dlaczego jest jego ulubioną, odpowiada, że droga ta jest jak partytura, być może ze względu na drzewa, które utożsamia z nutami na pięciolinii, a może ze względu na zapach, a może po prostu chce żeby była szczególna i widzi ją taką jaką chce widzieć. A może jest magiczna ze względu na przyjaciela, Wiktora Wołkowa, a może ma dodatkowe znaczenie bo jeździł nią do Grażyny na babkę ziemniaczaną…
Jak na razie Andrzej Brański zrealizował dwa obrazy. W pierwszym, którego premiera odbyła się w grudniu ubiegłego roku, przedstawił Krzysztofa Rau, aktora, reżysera i wieloletniego dyrektora Białostockiego Teatru Lalek.
W drugim obrazie opowiedział o Jerzym Maksymiuku, znanym dyrygencie, pianiście i kompozytorze.
Premiera tego filmu i benefis z udziałem Maestro Maksymiuka miały miejsce we wtorek 22 października o godzinie 18:30 w Operze i Filharmonii Podlaskiej przy ulicy Odeskiej. Maestro przybył na pokaz ze swoją żoną Ewą, która w filmie wystąpiła także. To dzięki niemu Ewa zachwyciła się Białymstokiem, po którym Maestro oprowadza swoich przyjaciół z BBC Scotish Symphony.
Pokazuje w nim także swoją ulubioną drogę do Supraśla, a po filmie zapytany dlaczego jest jego ulubioną, odpowiada, że droga ta jest jak partytura, być może ze względu na drzewa, które utożsamia z nutami na pięciolinii, a może ze względu na zapach, a może po prostu chce żeby była szczególna i widzi ją taką jaką chce widzieć. A może jest magiczna ze względu na przyjaciela, Wiktora Wołkowa, a może ma dodatkowe znaczenie bo jeździł nią do Grażyny na babkę ziemniaczaną…
W filmie, Państwo Maksymiuk otwierają przed widzem swoje warszawskie mieszkanie, w którym uwagę przyciąga pokaźnych rozmiarów szafa wypełniona partyturami...
W filmie nie brakuje zdjęć archiwalnych z koncertów w Polsce i Szkocji.
W jednym z fragmentów czterdziestopięciominutowego dokumentu widz słyszy muzykę skomponowaną przez Jerzego Maksymiuka do niemieckiego filmu niemego z tysiąc dziewięćset osiemnastego roku zatytułowanego Mania, w którym główną rolę zagrała Pola Negri. Film wyreżyserowany w Berlinie przez Węgra Eugena Illesa uważano za zaginiony, jednak przed kilkoma laty, w zbiorach czeskiego kolekcjonera, odnaleziono jego kopię i z inicjatywy Filmoteki Narodowej pieczołowicie odrestaurowano i zaprezentowano białostockiej publiczności w październiku ubiegłego roku podczas Festiwalu Filmowego Camerata z muzyką na żywo, tak jak w epoce filmu niemego. Orkiestrą Opery i Filharmonii Podlaskiej dyrygował Jerzy Maksymiuk. Rok wcześniej film ten pokazano ukraińskiej publiczności w ramach programu kulturalnego polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Młodość w Kijowie. Maestro dyrygował wówczas Wrocławską Orkiestrą Kameralną Leopoldinum…
Po obejrzeniu filmu, Maestro i jego żona Ewa opowiadali o życiu muzyka, jego pracy, podróżach, koncertach...
Jerzy Maksymiuk przyznał, że najbardziej lubi ciepły polski wrzesień. Powiedział także, że ostatnio polubił utwory Francisa Poulenca, francuskiego muzyka o wszechstronnych zainteresowaniach kompozytorskich, muzykę popularną, kabaretową - taką która dotyka Moulin Rouge.
- Zabawne kompozycje nie przekazują głębokich myśli, a genialne dzieła powstają bardzo rzadko, poświęciłem się dyrygowaniu a nie komponowaniu, gdybym pisał, to może do czegoś bym doszedł. Straciłem trochę czasu...
No i pochwalił się swoimi kompozycjami na orkiestrę, miedzy innymi tą ośmiominutową, którą napisał w ciągu czterech godzin.
- Sztuka dyrygowania jest sztuką ulotną, trudno ją zatrzymać. To nie tak jak w sztuce pisarskiej, gdzie myśli utrwala się, zapisując je na kartkach papieru.
Zapytany w jakich okolicznościach pojawia się natchnienie odpowiedział:
- Miałem kiedyś zatarg z tubistą, nie zachowałem się elegancko wobec niego i to wydarzenie wpłynęło na to, że napisałem utwór na tubę. Innym razem ktoś mi coś powiedział i skomponowałem muzykę na dwa klarnety i dwa oboje. Pisanie to magiczna rzecz…
Byłam ciekawa życia Ewy, żony Maestra. Na pytanie czy ich gusta muzyczne zgadzają się, odpowiedziała, że ukończyła filologię polską i muzykę jedynie kocha, a jej gust rozwinął się przy Jurku. Ratuje ją wrażliwość na muzykę i to ich łączy. Jest na każdej próbie, a muzycy pytają ją czy mąż tak każe. Chodzi na próby z własnej woli, siedzi, słucha, obserwuje jak to się dzieje, jak powstaje dzieło, które usłyszy w sali koncertowej. Mówi, że ciągle się rozwija, a ich gusta zaczynają być zbieżne.
Maestro zapytany, czy chciałby coś dodać do wypowiedzi żony, stwierdził:
- Nie, samodzielnie się wypowiem.
Tu w Białymstoku zdarzają się wielkie rzeczy. Byłoby dobrze, żeby nie było gorzej… ciągnął.
Uczyłem się grać czternaście godzin dziennie. Moczyłem w wodzie ręce, ale to nie pomagało…
Największą tremę miałem dyrygując orkiestrą grającą muzykę do baletu Petrushka (Pietruszka) Igora Strawińskiego. Sześć tysięcy ludzi… Na szczęście była to transmisja radiowa… Największą tremę ma się nie przed publicznością, ale przed orkiestrą. Jeżeli muzyk nie patrzy na dyrygenta to jest źle… No taki jestem, nie mogę złożyć kilku zdań…
Słuchając wypowiedzi Jerzego Maksymiuka maiłam wrażenie pewnego chaosu, gonitwy myśli i wątków…
Andrzej Brański, twórca filmu, zapytany o to jak mu się pracowało z Mistrzem, odpowiedział, że trudno. Być z nim, to znaczy być pracowitym i solidnym. Film powstawał dwa lata, ale pracowało się przyjemnie.
We foyer opery przygotowano poczęstunek, nie zabrakło kapuśniaku, jednej z trzech zup, które Jerzemu Maksymiukowi zawsze będą smakowały. Stałam i rozmawiałam z Ewą Piasecką Maksymiuk, kiedy w pewnym momencie szepnęła do mnie: rzucił się na kapuśniak. I tak powiedzmy było, bo po rozdaniu autografów licznym fanom, Maestro został poczęstowany zupą, podaną w białej miseczce na czerwonej serwetce. Później zasiadł do fortepianu i zagrał kilkanaście utworów między innymi fragment koncertu fortepianowego F-moll J.S.Bacha, romans z filmu Mania z Polą Negri, muzykę Francisa Poulenca, a na zakończenie charlestona, najpierw na siedząco, później tak jak grają to czarnoskórzy muzycy, na stojąco.
Nie lada wydarzeniem był występ Ewy, która na prośbę męża zaśpiewała pieśń Drogi miłości.
To był przyjemny jesienny wieczór, spotkanie z wyjątkowym Białostoczaninem, zakochanym w drodze do Supraśla, moim rodzinnym mieście.
Podczas tego spotkania dowiedziałam się o drugiej miłości Maestra i sama nie wiem czy ważniejsza w chwili obecnej jest jego miłość do żony Ewy, bez której nie może się obejść, czy też do muzyki. A może to taka magia współistnienia, jedno bez drugiego nie tworzy całości…
| Okiem obiektywu mojej lustrzanki |
| Foyer opery. W oczekiwaniu na spotkanie z Jerzym Maksymiukiem |
| Ewa Piasecka Maksymiuk |
| W czasie kiedy fani oczekują w kolejce po autograf ja zwiedzam budynek |
| Lubię szkło, które nie zamyka przestrzeni |
| Na szklanych balkonach ustawiono sztalugi z fotografiami ptaków |
| Można wejść na szklaną podłogę i z balkonu obserwować foyer |
| Kolumny owinięte pismem muzycznym |
| Kawiarniana nisza |
| Pierwsze piętro budynku |
| Winda po prawej |
| Część kawiarniana |
| Elementy szklanych dekoracji klatki schodowej |
| Wejście na pierwszy poziom budynku opery |
| Mnie się podoba... |
| Jerzy Maksymiuk rozdaje autografy |
| Chwilę rozmawia z każdym miłośnikiem jego twórczości |
| Jedna z młodych pań powiedziała, że dzięki niemu pokochała muzykę |
| Jerzy Maksymiuk do autografu dodaje nutki na pięciolinii |
| Szczęśliwe kwiaty! Im wolno wyrazić wszystkie pragnienia, i smutki, i trwogi... /A.Asnyk/ |
| Przez chwilę rozmawiałam z Ewą, uroczą kobietą |
| Jeszcze kilka autografów... |
| Andrzej Brański zaprosił mnie na kolejną premierę Przyjaźń Artysty |
| Ewuniu, zaśpiewaj nam proszę... |
| No i były brawa dla Ewy Piaseckiej Maksymiuk |
| A to pewnie utwór Francisa Poulenca |
| A teraz może fragment koncertu fortepianowego F-moll J.S. Bacha |
| Jesienny wieczór w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku |
| Maestro Jerzy Maksymiuk przy fortepianie |
| Charleston na stojąco |
| Na zakończenie dźwięki z naciśniętym pedałem |
Premiera filmu Jerzy Maksymiuk. Zatrzymać się w Białymstoku
w Operze i Filharmonii Podlaskiej przy ulicy Odeskiej 1.
Scenariusz i reżyseria: Andrzej Brański, zdjęcia Roman Wasiluk,
Jacek Wiśniewski.
Film zrealizowano dzięki dofinansowaniu z budżetu Miasta Białegostoku.
Wtorek, 22 października 2013 roku
w Operze i Filharmonii Podlaskiej przy ulicy Odeskiej 1.
Scenariusz i reżyseria: Andrzej Brański, zdjęcia Roman Wasiluk,
Jacek Wiśniewski.
Film zrealizowano dzięki dofinansowaniu z budżetu Miasta Białegostoku.
Wtorek, 22 października 2013 roku