Lessowy krajobraz, zróżnicowany pod względem wysokości, pofałdowany i poprzecinany
głębokimi wąwozami to niezaprzeczalny walor
przyrodniczy Płaskowyżu Nałęczowskiego. Jego naturalną rzeźbę odkrywaliśmy podczas
kolejnego wypadu do Nałęczowa, pod koniec października 2025 roku.
Po raz drugi zatrzymaliśmy się w hotelu Arche dawne Sanatorium Milicyjne. Budowę sanatorium rozpoczęto w 1983 roku, ale nigdy jej nie ukończono. Niszczejącą latami inwestycję ocalił polski przedsiębiorca znany z rewitalizacji obiektów zabytkowych - Władysław Grochowski - prezes Grupy Arche. Zrewitalizowaną nieruchomość oddano do użytku półtora roku temu, po 41 latach od rozpoczęcia budowy.
Władysław Grochowski, to bardzo interesująca postać, o której warto wiedzieć więcej. Znakiem rozpoznawczym biznesmena są WĄSY, o których mówi, że jego przodkowie - szlachta zaściankowa - byli biedni, ale wąsy mieli, to i on je nosi. Z humorem dodaje, że kiedyś miał dużą brodę, którą mu wycieli - po akcji tej zostały mu długie wąsy, a te obecne to ich resztki. Teraz łatwiej go zapamiętać, bo w hotelach znajdują się różne gadżety upamiętniające jego osobę.
Nie małe wrażenie zrobił na mnie ten przedsiębiorca. Polecam rozmowy z nim, których w sieci jest wiele.
Zamek
Janów Podlaski kliknij
tutaj
był pierwszym naszym hotelem z Grupy Arche, w którym zatrzymaliśmy się na kilka
dni. Świetne miejsce na wypoczynek i baza na zwiedzanie okolicy.
Hotel
Arche Nałęczów usytuowany jest w
najwyższej części Wzgórza Armatniego. Stojąc na dachu budynku można mniej
więcej oszacować odległości pomiędzy poszczególnymi atrakcjami turystycznymi,
co jest bardzo przydatne w odkrywaniu piękna Nałęczowa, planowaniu wycieczek
pieszych po malowniczych wąwozach i zwiedzaniu zabytków.
Na dach hotelu wyszliśmy u schyłku dnia. Pod koniec października pogoda była w kratkę, niewiele słońca, więcej deszczu i niestety zimno.
Ten punkt widokowy, niejedyny w obiekcie, bardzo nam się podobał, o czym świadczą zdjęcia, które nawzajem sobie robiliśmy.
Przyjemną atmosferę sprzyjającą relaksowi zapewnia gościom południowy taras na drugim piętrze budynku, ze Sky Barem, oferujący panoramiczny widok na miasto. Tam jednak najlepiej smakuje lato!
Któregoś popołudnia, ze względu na kiepską pogodę, więcej czasu spędziliśmy w hotelu, poznając jego zakamarki urządzone w peerelowskim stylu.
Z tarasu na dachu, kiedy na drzewach liści coraz mniej, bystre oko wypatrzy Chatę Stefana Żeromskiego usytuowaną poniżej, na zboczu Góry Armatniej. Posesja ogrodzona jest drucianą siatką (siatka otacza ją z trzech stron, z czwartej od ulicy Żeromskiego płot drewniany). Zaś z ogrodu na dole widoczny jest hotel Arche.
W poprzednim poście opisywałam zabytkowe wille usytuowane przy ulicy Armatnia Góra. Tam, pomiędzy willą Oktawia a willą Podgórze znajduje się ulica Stefana Żeromskiego, która wiedzie do Chaty pisarza. Jej projektantem i budowniczym był Jan Koszczyc Witkiewicz, który przebywając w Zakopanem poznał Stefana Żeromskiego, a ten zaprosił go do Nałęczowa.
Witkiewicz zaprojektował Chatę w 1905 roku w stylu zakopiańskim z bali kładzionych na zrąb, krytą gontem, wewnątrz jednoizbową z ogromnym przeszkleniem od południa. Rok później powstał w Nałęczowie pierwszy murowany budynek zaprojektowany przez Witkiewicza - Ochronka nazwana później imieniem Adama Żeromskiego.
Kontakt Jana Witkiewicza ze Stefanem Żeromskim przerodził się w wieloletnią przyjaźń. Witkiewicz (ożeniony z pasierbicą pisarza - Henryką) był prawą ręką literata w jego działalności społecznej i oświatowej, projektantem i budowniczym wielu dworów, kaplic, kościołów, willi, studni i sanatoriów.
Za namową lekarzy, w czerwcu 1918 roku Stefan Żeromski, przywiózł do Nałęczowa swojego ukochanego, ciężko chorego syna Adama, który w Chacie 30 lipca tegoż roku zmarł. Miał niespełna 19 lat. Pochowano go na cmentarzu parafialnym.
Tymczasowo złożone w grobowcu babki Oktawii Chmielewskiej ciało Adama ekshumowano i 19 marca 1922 roku uroczyście przeniesiono do Mauzoleum zaprojektowanego przez Jana Koszczyc Witkiewicza (projekt został nagrodzony srebrnym medalem w Paryżu na wystawie Art Déco w 1925 roku).
W grobowej kaplicy strzelistej budowli z dachem schodzącym ku ziemi, pokrytym czerwoną dachówką, na płycie z czarnego marmuru, widnieje napis:
Adam Żeromski urodzony dnia 5 września 1899 roku w Warszawie zgasł dnia 30 lipca 1918 roku w Nałęczowie
Boże przytul do łona jego czystą duszę
W pierwotnym zamyśle mauzoleum było przeznaczone także dla Stefana Żeromskiego i jego żony Oktawii - matki Adama. Los jednak sprawił, że ich ciała nie zostały tu złożone.
Ogromne cierpienie po starcie syna pisarz wyraził w utworze O Adamie Żeromskim wspomnienia (W Zakopanem. Kwiecień i maj 1919 roku) i ostatecznie zamknął nałęczowski rozdział swego życia.
W końcowej części pisał:
Pod tę ciężką, bezwładną głowę włożyłem „Dumę o hetmanie.“ Na sercu przypiąłem różę ponsową z krzaka przed domem, której pąk jedyny zakwitnął tego dnia. Różę czystą na serce bezgrzeszne, które nie miało żadnej winy na tej ziemi. W splecione ręce włożyłem obraz zdjęcia z krzyża Ribery, z Magdaleną, całującą dziurę w nodze Zbawiciela, obraz, któryśmy razem niegdyś widzieli.
Dobrzy ludzie zasypali drożyny ogrodu kwiatami i gałęziami jedliny, otoczyli trumnę wieńcami kwiatów. W kwiatach zasypiał „złoty skaut.“
*
Ze wzgórza nad
szkołą, obok drogi do Czasławic, widać ogród, chatę, ugór przeklęty, którego
nie chciałbym już nigdy stopą dotykać, gdzie Adaś umarł, - szkołę, którą
nazwano jego imieniem, - i cmentarz za kościołem, gdzie śpi na wieki. Patrz, w
którą chcesz stronę, i, co chcesz, wybieraj dla oczu!
Wrócę jeszcze do Hotelu Arche, w którym mają miejsce liczne imprezy i wydarzenia kulturalne.
26 października 2025 roku odbył się tu Zjazd Pasjonatów Dziedzictwa Niematerialnego przygotowany przez Stowarzyszenie Zjednoczonych Ziemianek imienia Marii i Jana Kleniewskich z udziałem wielu znakomitych ekspertów i gości.

W ramach niezapomnianych weekendów organizowane są w niedzielę w godzinach 10.00-11.00 spacery po Nałęczowie z przewodniczką turystyczną w stylu belle époque - panią Bogumiłą Wartacz. Takie spotkanie miało miejsce 26 października i mogli wziąć w nim udział wszyscy goście hotelowi. Największą grupę stanowiły osoby uczestniczące w zjeździe.
Odłączyliśmy się od grupy jeszcze na terenie hotelu.
Dwa dni później hotel gościł
uczestników V Lubelskiego Forum
Turystyki.
Na
placu przy Nałęczowskim Ośrodku Kultury umieszczono rzeźby powstałe podczas
Nałęczowskich Plenerów Sztuk Pięknych.
Podczas pierwszego pleneru (08-13.06.2011)
wykonano
w drewnie 5 ławek z postaciami wybitnych
kobiet, których losy i działalność związane były z Nałęczowem:
Ławka Franciszki Walickiej (1851-1915). Autor:
Ma riusz Opoka z Adeliny (lubelskie).
Właścicielka willi Aniela była znana
ze swojej działalności społecznej i filantropijnej. Założyła w zakupionym swoim
staraniem ze składek i imprez dochodowych szkółkę początkową, gdzie jawnie już
uczyły się dzieci aż do powstania polskiej Szkoły Powszechnej.
Ławka Katarzyny z Działyńskich Małachowskiej (1753-1814). Autor: Marcin Różycki z Polany (mazowieckie).
Po śmierci męża Antoniego dożywotnio odziedziczyła Nałęczów i pozostałe dobra. Powiększyła bazę łóżkową uzdrowiska o pałac, zameczek starościański oraz wybudowała w 1809 roku Dworek nad Źródłem.
Ławka Walentyny Nagórskiej. Autor: Władysław Lichocki (śląskie).
Związana z oświatą, założycielka teatru amatorskiego, działaczka Stowarzyszenia Oświatowego Światło, mieszkała w Willi Różanej zbudowanej według projektu męża Adama Nagórskiego w latach 1889-1893. Patrz Willa Różana - poprzedni post tutaj.
Ławka Oktawii Żeromskiej (1862-1928). Autor: Bogusław Migel ze Sławna (zachodniopomorskie).
Pełniła funkcję administratorki Zakładu Leczniczego w Nałęczowie. Tworzyła życie kulturalne i literackie uzdrowiska organizując wieczorki, koncerty, występy teatralne, prowadziła bibliotekę uzdrowiskową. Była fundatorką Muzeum Stefana Żeromskiego. Utworzyła orkiestrę, która koncertowała w parku zdrojowym na Wyspie Miłości.
Ławka Faustyny Morzyckiej (1864-1910). Autor: Zenon Stańko z Rybnika (śląskie) (na zdjęciu poniżej po prawej, widoczna jest tylko postać Faustyny).
Poświęciła się konspiracyjnej pracy oświatowej prowadząc w Paulinowie niedaleko Nałęczowa tajną szkołę dla dzieci chłopskich. Postać młodej nauczycielki krzewiącej naukę wśród chłopskich dzieci stała się inspiracją dla noweli Siłaczka Stefana Żeromskiego.
Tematem kolejnych plenerów rzeźbiarskich były figury szachowe, które stanęły także na placu przed Ośrodkiem Kultury w Nałęczowie. Miłośnikiem tej gry był Bolesław Prus. O Prusie czytaj także tutaj.
Na koniec krótki spacer po parku zdrojowym.
Nałęczów, październik 2025 roku










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz