poniedziałek, 7 maja 2012

Bona i Zamek Sforzów w Mediolanie

...cd
Bona w stroju wdowy - Lucas Cranach Młodszy - około 1555 roku

    18 kwietnia 1518 roku koronowano na królową Polski złotowłosą kobietę, przybyłą z Italii. Kobietą tą była Bona Sforza, której czarna legenda przetrwała do dziś. 
Kim była owa władczyni znienawidzona przez Polaków?
    Wśród przodków tej niewątpliwie starannie wykształconej i bardzo pięknej kobiety aż roi się od wybitnych postaci: wielkich polityków, wspaniałych wojowników, znakomitych mecenasów nauki i sztuki, a także okrutników, przeniewierców, trucicieli i zbrodniarzy.
    Dziad Bony ze strony matki, Alfons II Aragoński, protektor uczonych i artystów, zasłużony dla rozwoju humanizmu, założyciel pierwszej włoskiej Akademii humanistycznej, podczas wojny z Wenecją o Ferrarę nie wahał się zatruwać wody w weneckich cysternach.
    Pradziad Bony po mieczu, fundator potęgi Sforzów, Franciszek, uchodził w oczach współczesnych, a także historyków za władcę sprawiedliwego i humanitarnego, ale już dziad, Galeazza Maria Sforza, cieszył się opinią okrutnika i rozpustnika.
    O uczonych kobietach z tej rodziny krążą całe podania, w których rzeczywistość miesza się z plotką. Jedna z prababek, słynna Bianka Maria, żona Franciszka Sforzy towarzyszyła mężowi nie raz w najtrudniejszych wyprawach wojennych, a także na własną rękę, samodzielnie kierowała obroną Cremony przed Wenecjanami. To ona w okrutny sposób pozbawiła życia jednej z konkubin Franciszka.
    Niech wspomnę babkę Bony, Hipolitę Marię, która budziła podziw swoim wykształceniem. To ona wygłosiła błyskotliwą mowę przed papieżem Piusem II i gronem książąt w czasie kongresu w Mantui.
    Niezwykłymi kobietami były cioteczne babki, a także cioteczne i rodzone ciotki. Nieustraszona Katarzyna Sforza, wykorzystując zgon Sykstusa IV, zajęła Zamek Św. Anioła i nie wydała go zdumionym kardynałom, zanim nie okupili się jej mężowi Hieronimowi Riario, a po zamordowaniu go przez spiskowców, nie ulękła się pogróżek zamordowania jej dzieci i sama objęła władzę w Imoli i Forli. Pamiętacie osławionego Cezara Borgię? To właśnie on zastawił na Katarzynę pułapkę. Ale ona zdążyła uciec do Florencji. Co zostawiła po sobie ta niezwykle rozumna i zręczna kobieta? Otóż został po niej zbiór własnoręcznie spisanych recept na kosmetyki konserwujących urodę, a także na truciznę, która wedle życzenia miała zabijać w ciągu dwu tygodni lub miesiąca.
    A kto nie słyszał o drugiej ciotce Bony, Lukrecji Borgii, siostrze Cezara, córce papieża Aleksandra VI? Czy przypadkiem przyjaźń tych dwóch kobiet, nie przyczyniła się do rozprzestrzenienia legendy o Bonie - trucicielce, która urodą, gwałtownym charakterem, uporem i ambicjami politycznymi przypominała swoją ciotkę Lukrecję?
    Kilka bliskich kuzynek zabłysło wyjątkowymi talentami intelektualno – literackimi.
    Wiktoria Colonna, melancholijna piękność, po śmierci swojego męża Ferrante d’Avalos – margrabiego Pescary – poświęciła się twórczości poetyckiej i sprawie reformy Kościoła.
    Izabela Sforza, autorka traktatu filozoficznego Della Vera tranquillita dell’animo, także poetka, interesowała się alchemią i astronomią.
    A w Mediolanie, w pałacu siostry ciotecznej, Hipolity Sforzy, odbywały się głośne w całej Italii biesiady literackie…

    Matka Bony, Izabela pochodziła ze starożytnej hiszpańskiej dynastii Aragonów, władającej Neapolem, spokrewnionej z najznakomitszymi domami panującymi w całej Europie. Ciotecznym wujem księżnej Izabeli był cesarz Maksymilian I. Sama Izabela wydana za mąż za słabego i zdegenerowanego potomka Sforzów, księcia Mediolanu Giangaleazza, ubezwłasnowolnionego przez przebiegłego stryja Ludwika il Moro, wydała na świat syna Franciszka Marię i trzy córki: Hipolitę, Bonę Marię i Biankę Marię. Franciszek Maria żył dwadzieścia jeden lat, Hipolita osiem, Bianka Maria zaś niecały rok. Tylko Bona Maria, urodzona 2 lutego 1494 roku dożyła wieku sześćdziesięciu trzech lat i niestety nie zmarła śmiercią naturalną, lecz została otruta po powrocie do księstwa Bari, przez zaufanego dworzanina na zlecenie Habsburgów. 

Jan Matejko - Otrucie królowej Bony - 1859

    Dzieciństwo Bony było bardzo burzliwe tak jak stosunki ówczesnych włoskich dworów. Ucieczka z Mediolanu, pobyt w Rzymie, niespokojne dni w Neapolu i na Ischii zapewne wryły się jej w pamięć. Z jej dziecięcego świata znikali najbliżsi, a widok zrozpaczonej matki uczył ją nieufności.
     Jednak księżna Izabela urządziła z rozmachem nowe życie w Bari, otaczając się gwarnym tłumem, urzędnikami, damami dworu, służbą… Swój osobny dwór posiadał tam mały Roderyk Borgia syn Lukrecji, który po zamordowaniu jego ojca przez brata matki, Cezara Borgię, stał się niewygodny i przesłany Izabeli na wychowanie. Mała Bona także miała swój własny dwór, składający się z kilku osób. Izabela sprawnie zarządzała swym małym państewkiem, popierała rozwój nauki i literatury, interesowała się oświatą, przyjaźniła z większością humanistów neapolitańskich, brała udział w ich dysputach, kształtowała swą rezydencję zgodnie z duchem czasu…
    Bona tymczasem wyrastała z lat dziecięcych. Roderyk nie ukończywszy trzynastego roku życia zmarł. Jakie wrażenie wywarła na Bonie śmierć młodszego kuzyna – kolejna strata po zgonach sióstr i brata?
    Jedynej pozostałej córce, Izabela zapewniła staranną edukację. Bona, przeznaczona przez los do władania musiała otrzymać solidne przygotowanie do swej zaszczytnej funkcji, wynoszącej ją ponad zwykłych śmiertelników. Ta, której dane jest panowanie nawet nad mężczyznami musi kształcić ducha, studiując księgi świętych mężów i filozofów, uczyć się naśladować przykłady znakomitych kobiet… Wychowywano więc Bonę na władczynię, przygotowywano do polityki. Wkrótce stała się ona znawczynią literatury klasycznej, opanowała łacinę w mowie i piśmie, studiowała historię, zwłaszcza dzieje rodzinnego Mediolanu, poznawała dzieła Ojców Kościoła, zgłębiała tajniki teologii, uczyła się podstaw prawa i administracji państwowej. Nie obce było jej przyrodolecznictwo, matematyka, geografia… Izabela zadbała także o jej wychowanie fizyczne: jazda konna, polowanie, gry sportowe, wychowanie muzyczne: śpiew, gra na kilku instrumentach, nauka tańca…
Księżna matka planowała wydać Bonę za księcia Maksymiliana Sforzę, syna znienawidzonego przez nią Ludwika il Moro, który przepędził ją z Mediolanu. Teraz, kiedy nadarzała się okazja, pragnęła tam powrócić w glorii władzy i wziąć odwet za lata upokorzeń i wygnanie. Jednak Maksymilian był niezdecydowany, w związku z tym Izabela podjęła próbę wydania córki za księcia Filipa Sabaudzkiego, który władając Sabaudią, mógłby wykorzystać prawa Bony do Mediolanu i upomnieć się o nie. Jak widać,  Mediolan był celem Izabeli i spędzał jej sen z oczu.
    Jednak wszystko zależało od przebiegu wojny, jaka toczyła się w północnych Włoszech. W rezultacie Mediolan poddał się Francuzom, a niedoszły mąż Maksymilian został wywieziony do Francji. Niespełnione nadzieje były ogromnym ciosem dla Izabeli, która jakby po raz drugi utraciła Księstwo. Zimne kalkulacje dynastyczno – polityczne przerwała wieść o śmierci Barbary Zapolya, małżonki króla Polski, Zygmunta I. Sam cesarz Maksymilian zaangażował się w wyswatanie dwudziesto jedno letniej Bony z czterdziesto ośmio letnim wdowcem…

Jan Matejko - portret młodej Bony

    Jak potoczyły się losy przyszłej królowej? Wielu z Was, zafascynowanych historią na pewno je zna. Jeżeli nie, polecam książkę Marii Boguckiej „Bona Sforza”, skąd zaczerpnęłam materiał do mojego dzisiejszego blogowego wpisu.
     Dlaczego sięgnęłam do tak odległych czasów? Otóż, wyprawiając się do Mediolanu, chciałam nie tylko zobaczyć symbol tego miasta - Katedrę Narodzin św. Marii, ale także piętnastowieczny zamek obronny Castello Sforzesco, który kojarzył mi się zawsze z potężnym rodem arystokratycznym, z którego wywodziła się Bona – królowa Polski.
    I tak przez sympatię dla tej niezwykłej kobiety chciałam po raz kolejny wyciągnąć na światło dzienne jej zasługi. Jako kobieta lepiej rozumiem jej działania. Wielu badaczy nie szczędzi jej słów uznania odkrywając prawdę i pisząc na nowo jej biografię. Jak trudnym zadaniem jest obalenie krzywdzących opinii, utrwalanych bez skrupułów przez pisarzy oświeceniowych. Nie kto inny jak tylko Ignacy Krasicki maluje ją jako chytrą i chciwą Włoszkę, a szambelan Stanisława Augusta, Jan Duklan Ochocki pisze w swoich pamiętnikach, że przy zwiedzaniu Wawelu, oglądał apartamenty zamieszkiwane przez królową Bonę, niecną żonę Zygmunta I, która potem uwiozła w Polsce zebrane i łupieżą, i przekupstwem ogromne sumy.
Z kolei Józef Wybicki, twórca dramatu Zygmunt August oskarża Bonę i Kmitę jako wrogów ojczyzny o popełnienie zbrodni w stosunku do Barbary i Zygmunta Augusta, symbolizujących prawość i patriotyzm. Oświecenie nie kreowało prawdziwego oblicza królowej, która była tak bliska jego ideom, usiłując zbudować podstawy silnej władzy królewskiej, wzmocnić powagę tronu, umocnić międzynarodową pozycję Polski. Złą przysługę oddał królowej ksiądz Teodor Waga, który w popularnej Historii książąt i królów polskich wyraził opinię: Przywiozła ona z Włoch nie znane na polskiej ziemi przewrotność i niegodziwość, dawała otuchę ludziom podłym i złego charakteru, a władając królem starym, młodego wychowaniem opiekując się, starego mierziła w obliczu narodu, młodego do nierządnego i niewieściego żywota zachęcała.
Podobne słowa powtarzał Joachim Lelewel i Jan Nepomucen Czarnowski.
Sądzono nawet, że sam Zygmunt August był zdania, że matka otruła Barbarę, która bezsprzecznie zmarła na raka. Nie będę skupiać się na fałszywych oskarżeniach tej bez wątpienia mądrej kobiety, której nieszczęściem była jej płeć i która za przeciwników miała zajadłą, żądną władzy szlachtę.
    Na szczęście w okresie międzywojennym podjęto próby odmalowania nieprawdziwego portretu Bony i ukazania jej w innym świetle.
    Władysław Pociecha pisał o niej w Polskim słowniku biograficznym: Obdarzona nieprzeciętnym rozumem, przystępna do poddanych, broniąca biednych i słabych przed uciskiem, była dumna i bezwzględna wobec możnych, a bardzo wymagająca w stosunku do podwładnych. Przy tym skryta, obraźliwa, ulegała łatwo chorobliwym wybuchom gniewu […]. W oczach nienawidzącej jej opozycji i dzięki propagandzie habsburskiej (rozsiewającej plotki o trucicielstwie) urosła do symbolu zła gubiącego Polskę.
   Henryk Barycz przyznał jej wybitną indywidualność i różnorodne talenty przy trudnym charakterze, pozytywnie ocenił troskę królowej o losy państwa, choć walkę o reformy przegrała, podkreślił jej działalność w zakresie zapewnienia opieki prawnej chłopom, mieszczanom i Żydom, stawiania tamy samowoli możnych, podejmowania akcji kolonizacyjnych: zakładania miast i wsi, zamiany danin na czynsze… Niewątpliwym osiągnięciem Bony było rozszerzenie dyplomatycznych stosunków polsko – włoskich, jej zabiegi o poszerzenie dostępu do Bałtyku, rozległa działalność kulturalna w sztukach pięknych, a także w sferze towarzyskiej i obyczajowej, w literaturze i nauce…
    Prezentuje się ją jako mądrego, przewidującego polityka i działacza gospodarczego, przypisuje się jej pozytywną rolę jako przywódcy stronnictwa antyhabsburskiego w Polsce.
    
    W dziewiętnastym wieku zafascynowany Boną był Jan Matejko. W latach młodzieńczych poświęcił jej obraz przedstawiający dramatyczną scenę otrucia starej królowej przez jej nadwornego lekarza. Później jeszcze dwukrotnie namalował ją w swoich dojrzałych kompozycjach: Podniesieniu dzwonu Zygmunta i w Hołdzie pruskim - na obu piękna i bardzo młoda, o poważnej, pełnej zadumy twarzy.
    Tak więc, jeszcze raz trywialnie, za Marią Bogucką, mogę stwierdzić, że zła sława rozchodzi się szybciej i żyje dłużej intensywniej niż rozgłos pochwalny.

Jan Matejko - Podniesienie dzwonu Zygmunta - 1874

    Nie dziw się Drogi Czytelniku, że właśnie z Mediolanem i panującym tam niegdyś potężnym rodem Sforzów kojarzyć będę Bonę Marię, z Bożej łaski królową Polski, wielką księżną Litwy, księżną Bari i Rossano, pani Rusi, Prus, Mazowsza itd.
    Cieszę się niezmiernie, że dane mi było zobaczyć ceglane mury zamku, wielką budowlę, z której Franciszek Sforza, pradziad Bony, pragnął uczynić prawdziwą, godną swojego rodu rezydencję. Dzisiaj w tym regularnym otoczonym fosą czworoboku z narożnymi wieżami, wieżą Torre del Filarete i wieżą Bony Sabaudzkiej, z wewnętrznym obszernym dziedzińcem zwanym Piazza d’Armi, a także dwoma mniejszymi dziedzińcami,  mieszczą się liczne instytucje kulturalne oraz duży kompleks muzealny z ciekawymi kolekcjami począwszy od zbiorów wczesnochrześcijańskich, poprzez te szesnastowieczne, jak na przykład Pieta Rondanini Michała Anioła, i te z następnych czterech wieków…


Pomnik Giuseppe Garibaldi na tle Castello Sforzesco od strony via Dante
Zamek Sforzów z wieżą okrągłą narożną i wieżą bramną Torre delle Filarete
Nad bramą - płaskorzeźba króla Włoch - Humberto I de Saboya /1844-1900/

Fontanna przed bramą Zamku Sforzów
Dziedziniec wewnętrzny - Scuola Superiore d'Arte Applicata all Industria
Dziedziniec wewnętrzny Zamku Sforzów
Dziedziniec z wieżą Bony Sabaudzkiej
Fragment murów obronnych i wieża Bony Sabaudzkiej
Muzeum w Zamku Sforzów
Zamek od strony parku miejskiego Parco Sempione
Fragment dawnych murów obronnych - Parco Sempione
Łuk Triumfalny na placu Arco della Pace

     Za zamkiem rozciąga się piękny miejski park w stylu angielskim, z placem Arco della Pace, na którym wznosi się neoklasyczny łuk wybudowany ku czci Napoleona przez Luigiego Cagnolę, później poświęcony Franciszkowi I Habsburgowi, a w końcu – niepodległości Włoch.

    Ech…, dopóki będzie istniał człowiek, dopóty będą i wojny. Historia pozbawiła mnie wyobrażenia świata - gdzie miłość i dobroć…

Mediolan, 22 marca 2012 roku  
 cdn...

7 komentarzy:

  1. W każdym Twoim wpisie widać jak wielkie masz zamiłowanie do historii. Każdy Twój wyjazd zaczyna się od lektur książek.
    Pięknie.
    Super fotki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że nigdy nie lubiłam historii, jako przedmiotu nauczania. Nigdy nie mogłam zrozumieć bzdurnej polityki zmierzającej do zagłady całych nacji, nie mogłam pojąć, że człowiek jest tak zachłanny, że potrafi niszczyć, zabijać, kraść, manipulować innymi w imię swoich chorych ambicji... Historia była dla mnie kolejną interpretacją, kolejnego niezbyt rozumiejącego wydarzenia, nauczyciela.
      Fascynowała mnie natomiast historia sztuki, którą dopiero teraz zgłębiam, a ona przecież tak bardzo wiąże się z tą opisującą minione wieki...

      Zaczęłam interesować się kobietą, która, żeby w jakiś sposób zaistnieć, działała w cieniu mężczyzny, który nie raz przypisywał sobie jej zasługi. Nie mogę zrozumieć, że siła i głupota mężczyzny nie dopuszcza rozsądku i mądrości słabszej fizycznie kobiety i nie pozwala wypłynąć jej zaletom na powierzchnię... Dlaczego mężczyzna w ukryciu karmi się nią i żyć bez niej nie może i często obarcza ją winą za swoje niepowodzenia?

      Dzięki za ciepły komentarz:)
      Pozdrawiam, życząc miłego dnia:)

      Usuń
  2. Super info i zdjęcia! Ogromne DZIĘKUJĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrodą dla mnie są Twoje słowa :)
      Pozdrawiam ciepło i zapraszam :)

      Usuń
  3. Interesująca opowieść, bardzo ładne zdjęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Pozdrawiam i zapraszam:)

      Usuń
  4. Wybacz, że przeoczyłam, ale już przeczytałam. W moich oczach Bona zawsze jawiła się jako inteligentna, silna duchem i posiadaną wiedzą kobieta, która wyprzedzała swoje czasy. Wiesz... Poszukam przy najbliższych odwiedzinach biblioteki, książki o jej życiu. Zaintrygowały mnie niektóre fakty i imiona z jej bogatego rodu, który przecież bardzo znany w Europie. A jak znajdę jakąś ciekawą pozycję, z pewnością ja również poświęcę jej notkę. Warto, historia przeważnie - jak pokazuje jakieś wybitne kobiety-władczynie przykładowo - ogranicza się wyłącznie do uwypuklenia ich wad, słabostek, częściej zaś poświęcając więcej miejsca ich mężom czy kochankom. Obecnie szczególnie mocno pisze się historię na nowo, co głęboko mnie niepokoi i drażni.

    Pozdrawiam serdecznie, piękne zdjęcia :) :* (Cmok).

    OdpowiedzUsuń