sobota, 21 listopada 2020

Magia Zakynthos... dla ludzi młodych duchem...


    Na niedzielę, 4 października, wykupiliśmy całodniową wycieczkę autokarową pod nazwą Mix Północ + Zatoka Wraku, Błękitne Groty, w biurze z jedynym na wyspie polskim personelem - Zante Magic Tour. Wyruszyliśmy wczesnym rankiem z naszymi przewodnikami Magdą i Anią.
    O Magdzie na stronie biura czytamy :
    Magda przepełniona miłością do Grecji, synowa zakintyjskiego księdza prawosławnego, Zakynthos zna na wskroś. Jej opowieści z pierwszej ręki przeniosą Was do zaczarowanego świata greckiej kultury, zwyczajów i przesądów. Kochana przez wszystkich babka z ikrą, z którą poznacie prawdziwą Grecję od kuchni.
    O Ani zaś:
    Ania od dawna zakochana w Grecji, ostatecznie osiadła w tym pięknym kraju w 2013 roku. Od tej pory zaraża miłością do Hellady, greckiej kuchni, muzyki i zwyczajów. Jej tzatzyki nie mają sobie równych. Zawsze uśmiechnięta i pełna energii, przy każdej okazji śpiewa, tańczy i fotografuje.
    Ania pełniła rolę animatorki dla dzieci, podczas gdy prezentowane przez Magdę treści przeznaczone były dla uszu dorosłych.

      Program całodniowej wycieczki był bardzo bogaty, ale niestety nie został zrealizowany. Już na samym początku Magda oznajmiła, że rejs do Zatoki Wraku (Navagio) najprawdopodobniej się nie odbędzie ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne. Nie mogłam uwierzyć, że przy tak pięknej pogodzie tego dnia, Morze Jońskie kaprysiło i nie pozwalało wypłynąć żadnej mniejszej lub większej łodzi. Wszyscy czekali na poprawę pogody i wiadomość od organizatora, bo jakby nie było ten punkt programu był najważniejszy.

   
Przy nieco zawiedzonych minach, pierwszy zaplanowany przystanek w rodzinnej winnicy Callinico w miejscowości Kalipado, był jak najbardziej pożądany. Winnica istnieje od 1918 roku i skupuje winogrona z całej wyspy. Tylko stąd rodzina, jako jedyna na Zante, eksportuje swoje wina do Węgier, USA i Chin - podobno są najlepsze. Rocznie, na rynek głównie lokalny, butelkuje się 150 tysięcy butelek.













     Magda wyczerpująco omówiła proces powstawania trunku wytwarzanego z pięćdziesięciu różnych, lokalnych szczepów winorośli, pokazała leżakujące beczki i butelki pokryte grubą warstwą kurzu, zaprezentowała wina białe, czerwone i różowe, wytrawne, półwytrawne, półsłodkie i słodkie, w sumie szesnaście etykiet - z szesnastu tylko cztery określone jako wina wytrawne. Podczas degustacji najbardziej smakowało nam wino stołowe Cava - kupiliśmy trójpak do Polski.













   
Kolejnym przystankiem był punkt widokowy Katastari - po lewej widoczny północny kraniec Zante i wyspa Kefalonia, po prawej Alikanas i Alykes z salinami, gdzie pozyskuje się sól (Αλυκή - sól).













   
Obok, na pochyłym placu stał wóz strażacki, a pod daszkiem prowizorycznej szopy siedziało dwóch strażaków. Przed wyjazdem na Zante czytałam o dość często wybuchających tutaj pożarach i pomyślałam, że jest to jakaś forma dyżurów straży, w miejscach najbardziej narażonych na żywioł.




   
Kiedy otrzymaliśmy wiadomość, że łodzie wciąż kotwiczą w porcie i rejs nadal stoi pod znakiem zapytania, byliśmy w drodze do Zatoki Xigia, której główną atrakcją są dwie małe, malownicze plaże, z ujściem źródeł siarkowych do morza. Magda twierdziła, że zapach siarki jest bardzo intensywny a woda zimna, około 13 stopni. Mimo to każdy chciał spróbować leczniczych kąpieli w cudownie błękitnej wodzie zawierającej pierwiastek uczestniczący w wielu procesach warunkujących właściwe funkcjonowanie naszego organizmu.









   
Początkowo, z uwagi na niską, sugerowaną temperaturę wody, mieliśmy zamiar tylko brodzić przy brzegu, ale kiedy okazało się, że woda jest przyjemnie ciepła, postanowiłam zamienić leginsy na strój kąpielowy.





 
    Ryszard nie zdecydował się na całkowite zanurzenie i zajął się fotografowaniem, oczywiście mnie, i upominaniem, żebym na wiele sobie nie pozwalała! A ja przecież jestem zodiakalną rybą! Ja Ryba - trygon wodny - emocjonalna natura!
 On Byk - trygon ziemski - twardo stąpa po ziemi!

















   
Na klifie ponad zatoką, na wydzielonym dla turystów parkingu, znajduje się sezonowa kawiarnia, toaleta i przebieralnia.






   
Po siarkowych kąpielach w Zatoce Xigia, jechaliśmy do portu Agios Nikolaos i wciąż czekaliśmy na wiadomość czy rejs do Zatoki Wraku (Navagio) i Błękitnych Grot dojdzie do skutku.
    Magda nie miała optymistycznej miny i zarządziła w porcie około godzinne oczekiwanie, czas który mogliśmy wykorzystać na kąpiele i lunch. Mieliśmy ze sobą prowiant, a zatem zostaliśmy na niewielkiej plaży, a właściwie porcie, w którym cumowały różnej wielkości łodzie turystyczne wciąż gotowe wypłynąć w morze. 























  
Interesowała mnie historia nienależącej do nikogo małej wyspy Agios Nikolaos z pozostałościami kościoła i klasztoru z okresu wczesnochrześcijańskiego i ruinami weneckiej wieży strażniczej Vardioli. Kiedy powiększy się zdjęcie, to widać na nim okrągłą wieżę z występem po wschodniej stronie. Mapa Google nadała jej nazwę Vardiola St. Nicholas.
    Magda swoją opowieść o wyspie zakończyła ciekawostką - zdarza się, że włoscy turyści uzurpując sobie prawo do własności, niepostrzeżenie umieszczają tam flagę Włoch, po czym również niepostrzeżenie, Grecy ją zdejmują. 







    
No i wreszcie nadeszła wiadomość od organizatora, że tego dnia żadna z łodzi w morze nie wypłynie. Mieliśmy do wyboru dwie możliwości, otrzymać część wpłaconych pieniędzy lub kontynuować wycieczkę innego dnia. Chyba cała grupa zgodziła się na tę drugą opcję i w dobrych nastrojach wyruszyliśmy realizować kolejne punkty programu, nie w rejs do Zatoki Wraku, lecz na punkt widokowy, z którego ową zatokę widać. Widok ten uznawany jest za jeden z najpiękniejszych na świecie i rozpoznawalny chyba przez wszystkich na widokówkach, folderach biur podróży, czy też zdjęciach krążących w sieci.

   
Magda oznajmiła, że na rozwidleniu dróg czeka już na nas bus, którym w mniejszych grupach dotrzemy do celu naszej wyprawy - wizytówki nie tylko Zakynthos czy Wysp Jońskich, ale także samej Grecji. Pod jej okiem, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, z dalą od krawędzi klifu,
mieliśmy się udać niewielu znaną ścieżką do miejsca, z którego Navagio można podziwiać w całej okazałości.
    Dopiero w Polsce znalazłam fantastyczny materiał prezentujący ekipę skoczków Dream Walker, która z wysokości blisko 300 metrów spadała
na 100 procent wysokości, czyli tak, by między innymi zanurzyć się w wodzie. O tych śmiałkach przypomnę jeszcze w kolejnym i ostatnim już moim poście o Zante.
    Ponieważ na punkt widokowy Navagio, wiedzie tylko jedna droga, to w obliczu ogromnej ilości wybuchających tam pożarów zakazano wjazdu autokarom, które w razie zagrożenia z braku drogi ewakuacyjnej nie miałyby szans na opuszczenie tego miejsca. Byliśmy prawie u celu, kiedy Magda otrzymała wiadomość, że właśnie nad zatoką wybuchł pożar. Zatrzymaliśmy się na rozwidleniu dróg i dowiedzieliśmy się, że nikt nie może tam wjechać oprócz wozów strażackich.

    Od tej pory rozwój wydarzeń oglądaliśmy z daleka jadąc do niezbyt oddalonego od klifu, kolejnego miejsca słynącego z produkcji miodu, ziół, wina, oliwy i ręcznie tkanych dywanów. Zawiedzeni, tego dnia po raz drugi, ale w dobrych nastrojach, z okien autobusu podziwialiśmy górzysty krajobraz wyspy. Nie zdołałam uchwycić aparatem potężnego wybuchu ognia, na zdjęciach widać biało szare chmury dymu, rozciągające się na dużych odległościach. Tajemnicą poliszynela jest, że ze względu na atrakcyjność turystyczną terenu, jakaś mafia developerska dokonuje celowych podpaleń. 




    Przyglądaliśmy się przygnębiającemu obrazowi, połaciom wypalonej ziemi, a także powalonym podczas wrześniowego huraganu drzewom. We wsi, w gospodarstwie na tyłach budynku Dimitris Market, degustowaliśmy wspomniane wyżej lokalne produkty i obserwowaliśmy akcję ratowania przyrody, prowadzoną z góry.
    Chwilę potem byliśmy już w pobliskim monastyrze Anafonitria, a wycieczkę zakończyliśmy w stolicy, w punkcie widokowym Bochali
(patrz tutaj).





   
Dopiero dwa dni później, rejs doszedł do skutku, natomiast klif Navagio wciąż był niedostępny, z uwagi na temperaturę ziemi po pożarze i ewentualne kolejne zagrożenia pożarem.
    Firma Zante Magic Tour stanęła na wysokości zadania i za ten niezrealizowany punkt programu zwróciła 10 procent wpłaconej za wycieczkę sumy.
Zakynthos, 4 października 2020 roku



 
Zakynthos - inne wpisy:

- Zante - Zakynthos - kurort Argassi
- Zakynthos - Porto Limnionas, najstarsze drzewo oliwne w Exo Chora i dzwonnica w Koiliomenos z symbolami masońskimi
- Zante quadem - Przylądek Keri (Κερί) i Agios Sostis (Άγιος Σώστης) 

- Zakynthos - stolica wyspy, monastyr Najświętszej Marii Dziewicy w Anafonitrii i święty Dionizos, Bochali i Skopos

- Plaże zawłaszczone przez żółwia morskiego Caretta Caretta - Sekania, Dafni, Gerakas - strefa A Morskiego Parku Narodowego Zakynthos

- Zakynthos - atrakcje wschodniego wybrzeża półwyspu Vasilikos
- Magia Zakynthos... dla ludzi młodych duchem...

 

15 komentarzy:

  1. Niesamowita przygoda, z dużą dawką adrenaliny. No, i piękne miejsca. Zapamiętam nazwę biura na wyspie. Dzięki Ewuniu!
    Pozdrawiam Was serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zante Magic Tour ma też swoją stronę na Facebooku. Polecam na przyszłość, kiedy świat znowu stanie się dostępny - bez ograniczeń, bez chorób, piękny, przyjazny...
      Uściski i zdrowia dla WAS :)


      Usuń
  2. Mimo iż nie wszystkie punkty wycieczki zostały zrealizowane to piękne widoki, dobre wino i kąpiel siarkowa trochę złagodziły rozczarowanie. Kiedyś będąc w Chorwacji przejeżdżaliśmy obok spalonego kilka dni wcześniej lasu - widok rzeczywiście ponury. Mam nadzieję, że Zatokę Wraku jako sztandarowy widok udało się obejrzeć. Ostatnio chciałem zamieścić komentarz ale było to niemożliwe. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przejeżdżaliśmy w Chorwacji w tym samym czasie obok spalonego lasu, drogą wzdłuż której na wzniesieniu rozciągało się pogorzelisko.

      Zatoka Wraku rzeczywiście ma w sobie coś magicznego, coś co przyciąga ogromne rzesze turystów z całego świata. Oprócz niewielkiego parkingu nie ma tam żadnej zabudowy tylko wspaniała bezkresna przyroda. Nie wyobrażam sobie, żeby w najbliższym czasie zaczęto budować na klifie jakiś kurort. Zante, stosunkowo niedawno stała się popularnym kierunkiem. Popularność ta może być zgubna dla tego skrawka ziemi. Jak się dowiedziałam od Magdy wyspa pomału tonie...
      Umieszczanie komentarzy czasami automatycznie blokuje się w ustawieniach.
      Pozdrawiam serdecznie i życzenia zdrowia posyłam :)

      Usuń
  3. Jak dla młodych duchem to jak najbardziej dla Ciebie i Ryszarda. Jaki masz piękny kolor kostiumu. To mój ulubiony kolor, wszystkie odcienie niebieskości, kobaltu, lazuru. Niebieski czyli przynależny do nieba, a niebo to nasze wyobrażenie szczęśliwości. Moje ukochane pomieszczenie w domu ma kolor nieba. Pozdrawiam niebiańsko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, zdradź mi, które to pomieszczenie ma kolor nieba.

      Niebieski polubiłam wtedy kiedy na mojej łysienie zaczęły odrastać jakieś takie szaro bure włosy, do których ten kolor najbardziej pasował. A wszystko zaczęło się kupna skórzanych zabójczo niebieskich trampków, w których poleciałam na Maderę. Trampki w słońcu już wyblakły, podeszwa zaczęła się odklejać a zatem, w tym roku jadąc na Zante, zamieniłam je na skórzane również niebieskie tenisówki.
      Dziękuje za niebiańskie pozdrowienia, które w tak brzydką, listopadową pogodę dodają blaskom moim wspomnieniom.
      Niemalże cały wieczór przeglądałam vloga FIT LOVERS, młodej pary tryskającej niesamowitą energią...
      Pozdrawiam również w kolorze błękitnego nieba :)

      Usuń
  4. W kolorze nieba mam sypialnię, która pełni też funkcję czytelni :) bo najchętniej czytam w łóżku. Biało błękitny pokoik (wbrew krakaniom rodziny) stał się spełnieniem marzeń o sypialni z prawdziwego zdarzenia z ogromnym łóżkiem z szafeczkami nocnym i szafą i nic więcej poza obrazami na ścianach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też pomyślałam mając na uwadze Twoją pasję czytelniczą...
      i zamiłowanie do niebieskiego koloru... pamiętam jak byłaś ubrana podczas naszego spotkania 17 września 2017 roku, jasno niebieskie jeansy i kurtko-płaszczyk w ciemniejszym odcieniu niebieskiego. Chyba już zawsze będziesz mi się kojarzyć z tym kolorem.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ależ ty jesteś niesamowita. Sama nie pamiętam, w co byłam ubrana, a zdjęć ze swoim udziałem nie pozwalałam ci robić - więc jestem pod wrażeniem. Ale sprawiłaś mi przyjemność tym komentarzem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajrzałam na twoje fotki z tamtego dnia i znalazłam siebie w oddali na jednym ze zdjęć. No tak i jasno niebieska parasolka :)Popatrz, a nie mogłam sobie przypomnieć kurtki niebieskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam moje pierwsze wrażenie z naszego spotkania. Siedziałaś na kanapie i czytałaś książkę. Od razu wiedziałam, że to Ty. Być może spodziewałaś się czegoś więcej po mnie, ale ja wciąż byłam na chemii i nie wiele mogłam Ci zaoferować. Siły szybko mnie opuszczały i marzyło mi się łózko. No i ten białostocki korek, który dał Ci niezbyt korzystny obraz miasta.

      Usuń
  7. No to mieliście urozmaiconą wycieczkę, nie koniecznie na plus, a jednak bardzo atrakcyjną. Zgadzam się kobaltowy i inne niebieskości bardzo Ci pasują. Mam także kostium w niebieskim kolorze, ale nie mam takich długich i pięknych nóg jak Twoje.:)
    Ewuś, jak wiesz, niebieskości to moje także ulubione kolory.:)
    Kiedy my byliśmy na wyspie, odwołali nam wycieczkę, rejs do zatoki. W końcu wynajęliśmy dwie pary samochód i objeżdżaliśmy zakątki wyspy.
    Serdeczności posyłam i życzenia zdrowia.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... czyli, miałam szczęście dotrzeć do Zatoki Wraku, z opóźnieniem ale jednak nam się udało.
      Dziękuję za komplement długich nóg, są chyba takie w sam raz, czego już o skórze powiedzieć się nie da. Trzeba wybierać odpowiednie światło, żeby nie "łapać" niekorzystnych cieni.
      Zauważyłam, że dużo kobiet lubi kolor niebieski i chyba wszystkim jest w nim do twarzy.
      Dziękuję za komentarz Basiu i równie serdecznie pozdrawiam, nie zapominając o życzeniach zdrowia :)

      Usuń
    2. Oczywiście wyraz niekoniecznie pisze się razem, nie wiem dlaczego zapisał się inaczej. W ogóle ostatnio uciekają mi literki albo przestawiają się.
      I oczywiście dotarliście do Zatoki :)
      Miłego weekendu.

      Usuń
    3. Basiu, też mi zmartwienie z tą poprawnością :)
      A do zatoki dotarliśmy. Właśnie o tej wyprawie piszę. Wrzucę dużo zdjęć, bo są niezłe i ciekawe w treści.
      Buziaki :)

      Usuń