| Góry, góry, góry... |
cd Piątek na Cyprze był kolejnym dniem pełnym niezapomnianych wrażeń odbieranych wszystkimi zmysłami. Prawie cały dzień spędziłam w Górach Troodos i jeżeli piszę o wszystkich zmysłach biorących udział w tej wyprawie, to tak naprawdę było. Działały wzrokowe, słuchowe, smakowe, węchowe, dotykowe, termiczne, stawowe, mięśniowe, równowagi ciała i … te ustrojowe.
Nigdy przedtem w całym moim życiu na
podjazdach i zjazdach górskich mój
organizm nie funkcjonował tak źle. Nie potrafię nawet określić co się ze mną
działo. Ogólnie ujmując była to jakaś dziwna niemoc, słabość, stan, w którym
czułam, że oto zaraz zakończy się moje jestestwo ziemskie w
tej przecudnej krainie. Próbowałam skupić się na krajobrazie oglądanym z
okien autokaru, którym kierował Spiros i na słowach uroczej pani Eli,
przewodnik, która zagadywała turystów i kierowała myśli na legendy i historię powstawania
klasztorów, które miałam zobaczyć.
W autokarze było sporo wolnych miejsc, przechodziłam więc z jednej strony na drugą, z jednego okna do drugiego w nadziei zrobienia dobrych zdjęć. Ale nic z tego! Moja nadzieja była płonna i po raz pierwszy nie mogłam zrozumieć dlaczego mój błędnik nie działa jak trzeba. Wkładałam palce wskazujące w uszy i wierciłam nimi chcąc przywrócić prawidłowe przemieszczanie się endolimfy i odbiór impulsów nerwowych…, i mimo, że Spiros nie jechał zbyt szybko, to jednak mnogość zakrętów, hamowanie, przyspieszanie…, powodowały zachwianie mojej równowagi. Z wizjerem aparatu przy oku, wstawałam, siadałam, podskakiwałam, uderzałam głową o półkę, obijałam się o oparcia foteli…, a w domu wykasowałam prawie wszystkie zdjęcia zrobione podczas jazdy. Jak się później okazało moja sąsiadka Ula, czuła się tak samo niedobrze jak ja, powiedziała mi o tym, a innych nie pytałam, bo było mi wstyd…
Poprosiłam Spirosa, żeby zwolnił do żółwiego tempa, kiedy będziemy mijać nieliczne skupisko cedrów libańskich w Cedrowej Dolinie, znajdujących się po drodze między dwoma monasterami Kykkos i Chrysorrogiatissa. Ech, wspaniałe to było widowisko! Jednak tej niepowtarzalnej urody drzewa nie oddaje żadne moje zdjęcie! Cedry wyróżniały się na tle innych roślin. Ich proste, niemalże równolegle rozłożone względem ziemi gałęzie przypominały mi wirujące w tańcu falbany kloszowych spódnic, albo sukien wirujących derwiszów.
To niesamowite jakie niespodzianki kryje w sobie natura!
W autokarze było sporo wolnych miejsc, przechodziłam więc z jednej strony na drugą, z jednego okna do drugiego w nadziei zrobienia dobrych zdjęć. Ale nic z tego! Moja nadzieja była płonna i po raz pierwszy nie mogłam zrozumieć dlaczego mój błędnik nie działa jak trzeba. Wkładałam palce wskazujące w uszy i wierciłam nimi chcąc przywrócić prawidłowe przemieszczanie się endolimfy i odbiór impulsów nerwowych…, i mimo, że Spiros nie jechał zbyt szybko, to jednak mnogość zakrętów, hamowanie, przyspieszanie…, powodowały zachwianie mojej równowagi. Z wizjerem aparatu przy oku, wstawałam, siadałam, podskakiwałam, uderzałam głową o półkę, obijałam się o oparcia foteli…, a w domu wykasowałam prawie wszystkie zdjęcia zrobione podczas jazdy. Jak się później okazało moja sąsiadka Ula, czuła się tak samo niedobrze jak ja, powiedziała mi o tym, a innych nie pytałam, bo było mi wstyd…
Poprosiłam Spirosa, żeby zwolnił do żółwiego tempa, kiedy będziemy mijać nieliczne skupisko cedrów libańskich w Cedrowej Dolinie, znajdujących się po drodze między dwoma monasterami Kykkos i Chrysorrogiatissa. Ech, wspaniałe to było widowisko! Jednak tej niepowtarzalnej urody drzewa nie oddaje żadne moje zdjęcie! Cedry wyróżniały się na tle innych roślin. Ich proste, niemalże równolegle rozłożone względem ziemi gałęzie przypominały mi wirujące w tańcu falbany kloszowych spódnic, albo sukien wirujących derwiszów.
To niesamowite jakie niespodzianki kryje w sobie natura!
Makarios urodził się we wsi Panagia (Παναγιά) niedaleko zabytkowego monasteru Chrysorrogiatissa, a na szczycie Throni, trzy kilometry na zachód od klasztoru Kykkos został pochowany na własne życzenie. Spod pałacu arcybiskupa w Nikozji przeniesiono tam jeden z jego pomników, a w pobliżu jego grobu buduje się kaplicę Tronu Matki Bożej.
Klasztor Kykkos wybudowano na górze na wysokości tysiąca trzystu osiemnastu metrów. Jest to jeden z największych i najbogatszych prawosławnych klasztorów na Cyprze. Ponoć liczy sobie około dziewięciuset lat ale swój obecny wygląd zawdzięcza ostatniej wielkiej przebudowie jaka miała miejsce w dziewiętnastym stuleciu.
Klasztor jest czynną wspólnotą, a dzisiejsi mnisi w przeciwieństwie do surowych warunków panujących tu w średniowieczu, korzystają z wielu wygód.
W skład kompleksu klasztornego wchodzą między innymi: muzeum klasztorne, cele mnichów, rotunda, kościół klasztorny, znajdująca się w pobliżu nowa dzwonnica, a także sklep i restauracja dzierżawiona od monasteru.
Mnisi produkują na Zivanii rozmaite ziołowe nalewki, słodkie i wytrawne. Dwudziestoletnia Commandaria Nama kosztuje około trzydziestu euro. Obok alkoholi sprzedaje się także ikony.
Każdy może zatrzymać się w klasztornych pomieszczeniach na trzy dni i jadać posiłki w klasztorze, nie płacąc za gościnę. Jak słyszałam od miejscowych na swoiste darmowe dni skupienia przyjeżdżają i kobiety, i mężczyźni. Wielu wiernych wchodzi na stałe do klasztoru oddając swoje majątki. Są wśród nich wdowy, kobiety samotne, często traktujące monaster jako dom starców. Zdarza się, że wstępują w szeregi zakonników mężczyźni, pozostawiając za murami swoje rodziny, żony i dzieci.
Prawosławny Kościół cypryjski jest najbogatszym kościołem na świecie. Jego zwierzchnik, arcybiskup Nowej Justyniany i całego Cypru Chryzostom II oświadczył w marcu tego roku, że gotów jest przekazać państwu nieruchomości i finanse, aby pomóc w przezwyciężeniu kryzysu.
Słyszałam od pani Eli, że w ostatnich wyborach arcybiskupa uczestniczyło trzynastu duchownych wysokich rangą. Jak zwykle brali w nich udział i wierni. Jednak ich głosy nie miały wpływu na wynik głosowania, zwyciężył ten który otrzymał ich najmniej. Ech, życie!
W katolikonie
Kykkos widziałam największy jak do tej pory ikonostas, urządzony z przepychem,
pokryty dwudziestoczterokaratowym złotem. Olbrzymie kryształowe żyrandole, pierwszy
i trzeci, dar cara Mikołaja, zapala się tylko dwa razy w roku, na Boże
Narodzenie i na Wielkanoc. Warto tu przyjechać na najpiękniejszą liturgię
światła odprawianą podczas Wielkanocy.
W internecie można znaleźć zdjęcia prezentujące wnętrza kościoła i muzeum. Zwykły turysta nie może fotografować wnętrz. Ja jednak złamałam ten zakaz i weszłam po raz drugi do świątyni, w której jak mi się wydawało nie było nikogo. W momencie kiedy mój aparat wydał charakterystyczny pstryk, usłyszałam zza carskich wrót męski niski głos. Speszona, przeprosiłam niewidoczną postać i opuściłam złocone pomieszczenie. Jak się później okazało moja cyfrówka zapisała środkową niewielką część ikonostasu, podczas gdy cały ikonostas rozciąga się za pasiastymi kolumnami daleko na prawą i lewą stronę…
W internecie można znaleźć zdjęcia prezentujące wnętrza kościoła i muzeum. Zwykły turysta nie może fotografować wnętrz. Ja jednak złamałam ten zakaz i weszłam po raz drugi do świątyni, w której jak mi się wydawało nie było nikogo. W momencie kiedy mój aparat wydał charakterystyczny pstryk, usłyszałam zza carskich wrót męski niski głos. Speszona, przeprosiłam niewidoczną postać i opuściłam złocone pomieszczenie. Jak się później okazało moja cyfrówka zapisała środkową niewielką część ikonostasu, podczas gdy cały ikonostas rozciąga się za pasiastymi kolumnami daleko na prawą i lewą stronę…
| Ikonostas w klasztornym kościele |
Klasztor, którego patronką jest Matka Boża powstał z fundacji cesarza bizantyjskiego Aleksego I Komnena pod koniec jedenastego wieku. Pierwszym mnichem, który zamieszkał na górze Kykkos, był pustelnik Izajasz. Według przekazu, w okolice te wybrał się na polowanie Manuel Voutomites, bizantyjski zarządca Cypru. Zgubiwszy się w lesie, spotkał zakonnika i zapytał o drogę, a gdy ten milczał i nie odpowiadał Manuel go obraził i pobił. Kiedy po powrocie z polowania Voutomites ciężko zachorował, zrozumiał, że oto w ten sposób został ukarany za zaatakowanie mnicha. Kiedy gorliwe modlitwy przywróciły mu zdrowie postanowił poprosić go o przebaczenie. Izajasz wysłuchał Manuela i zobowiązał go do przewiezienia na Cypr ikony Matki Bożej napisanej przez ewangelistę Łukasza, która znajdowała się w pałacu cesarza Aleksego I Komnena i któremu we śnie objawiła się Matka Boża i poleciła przekazać ikonę na Cypr.
Święty
wizerunek Matki Boskiej Miłościwej znajduje się dziś w złoconym ikonostasie w
katolikonie klasztornym. Zakrywa go srebra sutanna, ponieważ surowo zakazane
jest wpatrywanie się bezpośrednio w sam obraz.
Zanim napiszę ważnych
słów kilka o ikonach z wizerunkiem Bogarodzicy wspomnę jeszcze o bardzo
ciekawej postaci historycznej Annie
Komnen, córce cesarza Aleksego I Komnena.
Już jej współcześni uznawali ją za najbardziej wykształconą kobietę Bizancjum.
To ona napisała słynną Aleksjadę
zafascynowana
sukcesami ojca w umacnianiu cesarstwa w połowie jedenastego wieku. Jej
gloryfikujące odtwórcę potęgi Bizancjum dzieło, miało wpływ na pozytywną ocenę cesarza
przez późniejszych historyków. Współcześnie, pomimo błędów w chronologii Aleksjada jest nadal podstawowym
źródłem do historii Bizancjum, jak również pierwszej wyprawy krzyżowej…
Wędrując po
terenie należącym do klasztoru, oglądałam malowidła i mozaiki zdobiące zewnętrzne
ściany budynków, podcienia, loggie, a także wewnętrzne płaszczyzny długich korytarzy,
przedstawiające barwne sceny z przypowieści biblijnych.
Na dolnym dziedzińcu moją uwagę przyciągnęła ikona Matki Bożej wykonana techniką mozaikową. Do tej pory widziałam wiele ikon typu Eleusa (Miłująca) przedstawiającą Matkę Boską z pochyloną głową, przytulającą swój policzek do policzka Syna, który zazwyczaj obejmuje szyję Matki. Podobnej do tej w Kykkos nie spotkałam nigdzie indziej. Na obrazie widać ogromny smutek, rozpacz Matki, która wie, że straci swoje umiłowane Dziecię. Przewidując jakie cierpienia Go czekają, próbuje Go zatrzymać, chwyta mocno za rękę, niemal ją wykręcając…
Skoro jestem przy ikonie typu Eleusa, to przypomnę jeszcze dwa pozostałe.
Drugi typ to Matka Boża Orantka (Modląca się) przedstawiająca Maryję ze wzniesionymi ku górze rękoma w tradycyjnym geście modlitwy orędowniczej. Zgodnie z tradycją ikonograficzną Dzieciątko Jezus przedstawiane jest często na medalionie przed Maryją. Taka forma wyrazu ukazuje prawdę o Chrystusie, który przychodzi przez Maryję. Medalion jest jakby oknem do łona matki, realistycznym wyobrażeniem dziecka poczętego.
Trzeci najstarszy typ to Hodegetria (Przewodniczka, wskazująca drogę) przedstawiająca Matkę Boską z Dzieciątkiem Jezus. Maryja najczęściej ukazana jest w półpostaci, czasem w pełnej figurze: siedząca na tronie lub stojąca, bez matczynej poufałości w stosunku do Syna, głowę trzyma zazwyczaj prosto, rzadziej pochyloną, lekko zwróconą w kierunku Chrystusa. Na lewym ramieniu trzyma Dzieciątko, prawą dłonią wskazuje ludziom Syna Bożego.
Chrystus znajduje się w pewnym oddaleniu od twarzy Matki, patrzy prosto przed siebie ukazując swe oblicze i nie jest to bynajmniej oblicze dziecka tylko twarz dojrzałego, inteligentnego człowieka. Prawą dłoń wznosi w geście błogosławieństwa, w lewej trzyma zwój, księgę lub kulę…
Dla nas Polaków najbardziej znaną Hodegetrią jest Czarna Madonna.
Drugim klasztorem, do którego dotarłam krętymi, wąskimi, leśnymi drogami, zjeżdżając chyba cały czas w dół z Góry Kykkos był klasztor Chrysorrogiatissa założony w dwunastym wieku, poświęcony Naszej Pani Złotego Granatu. Obecny budynek, ukończony w tysiąc siedemset siedemdziesiątym (1770) roku, posiada kolekcję ikon i skarbów o ogromnym znaczeniu. Co roku piętnastego sierpnia odbywa się tam wielkie święto.
| Budynki klasztoru Chrysorrogiatissa |
| Ikonostas w kościele klasztornym |
| Gineconitis (gyneocium) - wydzielone na górze miejsce dla kobiet |
| Ambona i symbole |
| Dwugłowy orzeł - symbol Bizancjum |
| Wejście do klasztornego kościoła |
| Klasztor Chrysorrogiatissa |
| Cicho tu, spokojnie..., pięknie... |
| Widok z krużganków klasztornych - mozaika winorośli |
| Z widokiem na góry |
Stara klasztorna winnica produkuje znakomite wina cypryjskie. Można je tam degustować i kupować…
| W upalne lata podcienia dają upragniony chłód |
| Tak jakoś skojarzyło mi się z hacjendą Hernána Cortésa w Meksyku |
| Zejście do klasztornych piwnic... |
| Wokół klasztoru Chrysorrogiatissa |
| Szlakiem winnic |
| Na parkingu Spiros i Ela |
| W drodze powrotnej do Pafos |
cdn
