Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Varadero. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Varadero. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2013

Varadero - czyli najpiękniejsze plaże Kuby


    cd

     Święta Wielkanocne miały być wiosenne, a były zimowe. Śnieg padał w niedzielę i w lany poniedziałek. W ogrodach i parkach zamiast bałwanów lepiono śnieżne zające i jaja…, no ale, żeby nie popadać w zimowy nastrój zakończę dzisiaj moją wyprawę na Kubę i podzielę się z Wami karaibskim słońcem i… .

     I gdyby ktoś mnie zapytał o najpiękniejsze plaże, bez zastanowienia wymieniłabym plaże Varadero na Kubie. Jedni lubią plażować w miejscach trudno dostępnych, gdzieś na skalnych urwiskach, takich jakie widziałam w Dubrowniku, inni wypoczywają na żwirowych nabrzeżach, a jeszcze inni na delikatnej jak aksamit ziemi, po której można stąpać boso bez obawy, że jakiś ostry kamyk wbije się w stopę. Plaże Varadero należą do tych gdzie biały i miałki jak mąka piasek odbija promienie słoneczne i razi nie zabezpieczone okularami źrenice, a woda tam ma kolor błękitnego nieba i tylko ciemniejszy horyzont wyraźnie oddziela od siebie niebieskie płaszczyzny.
 








      W Varadero spędziłam dwa cudowne dni na błogim nic nie robieniu, jeżeli tak można nazwać przebywanie na plaży, kąpiele w mocno nagrzanym morzu i popołudniowe spacery po najbardziej znanym kurorcie na Kubie. A znajduje się on na Półwyspie Hicacos, który kształtem przypomina mi naszą Mierzeję Helską. Cały cypel usiany jest hotelami przeznaczonymi dla obcokrajowców. Miejscowi nie mają tam wstępu, chyba że na nim pracują. Wszystkie budynki nikną w gąszczu soczystej zieleni i nic nie zakłóca idyllicznego wypoczynku turysty. Okna i balkony wychodzą na doskonale utrzymane egzotyczne ogrody, za którymi widać już tylko białe plaże, lazurowe wody i niebo z niegroźnymi chmurami. Wysoka temperatura rozleniwia, ale też i zachęca do uprawiania różnego rodzaju sportów wodnych. Chociaż nie należę do osób lubiących leżakowanie, to jednak w Varadero pozwoliłam sobie na sporą dawkę ultrafioletu. A kąpiele? Nie ma nic przyjemniejszego, od morskich fal, masujących ciało, zmuszających mięśnie do pracy, do nieustannego ruchu, do utrzymywania równowagi lub dryfowania na wodzie.
 







      Po dniu spędzonym na plaży czułam się odnowiona. To tak jakby ktoś przewietrzył mieszkanie. Wszystko w moim wnętrzu było świeże, odkurzone, sprawniejsze, lżejsze… W takim stanie, po lekkiej kolacji wychodziłam do miasteczka i wracałam po zmierzchu. Na miejscowym rynku można było kupić typowe bazarowe pamiątki, ja jednak wolałam galerie i dzieła charakteryzujące się nieco wyższymi walorami estetycznymi…
 

Hotel w Varadero. Ewa & Ewa. Te szydełkowe sukienki kupiłyśmy na plaży - cena jednej 20 euro

Pokój hotelowy w Varadero

Jedna z galerii w Varadero. Kupiłam tam dwie małe akwarelki

 




     Na ulicach panował niewielki ruch, zaledwie kilkoro przechodniów, najprawdopodobniej turystów, jakieś pojedyncze zaprzęgi oczekujące na pasażerów i gdzieniegdzie zaparkowane auto, model lat pięćdziesiątych.
 




     Czułam się tak jakbym cofnęła się kilkadziesiąt lat wstecz, do czasów dzieciństwa, kiedy zabawa przed domem na ulicy mojego miasteczka była bezpieczna, nie wymagała opieki dorosłych, bo po piaszczystych drogach nie jeździły żadne pojazdy…
 
     Słoneczny kurort zostawiałam ze smutkiem. Wkrótce miałam się znaleźć w polskiej listopadowej rzeczywistości, zamieniając nagrzane do trzydziestu stopni powietrze, na dwudziestostopniowy mróz. Pięćdziesiąt stopni różnicy! 

     Jechałam z Varadero na lotnisko w Hawanie i przypominałam sobie dzień przylotu na Kubę i przejście przez punkty kontrolne. Do przeszklonego okienka podchodziła tylko jedna osoba, ustawiała się przed okiem kamery i w odrętwieniu, patrząc w jeden punkt czekała na odprawę paszportową, która wydawała się ciągnąć w nieskończoność… 

     Przed wjazdem do stolicy, mniej więcej w połowie drogi, zatrzymaliśmy się jeszcze na terytorium prowincji Mantanzas, w punkcie widokowym Mirador Puente de Bacunayagua, w miejscu gdzie dwa strome zbocza wzgórza, ciągnącego się wzdłuż Cieśniny Florydzkiej, łączy najwyższy na Kubie most Bacunayagua. Przerzucony na wysokości stu dziesięciu metrów i długości trzystu czternastu jest częścią czteropasmowej autostrady Via Blanca łączącej Hawanę z miastem Mantanzas, a następnie z Varadero. Druga część drogi  wiodąca na Półwysep Hicacos jest płatna. 






     Ze wzgórza mogłam dojrzeć błękitne wody Cieśniny Florydzkiej i podziwiać dolinę rzeki Yumuri niewidocznej dla oka, wijącej się gdzieś pomiędzy drzewami gęstego palmowego lasu, tworzącego urokliwy  zielony krajobraz pocięty białymi kreseczkami pni…
      Niektórzy zasiedli w restauracji i stamtąd po raz ostatni oglądali niezwykłe dzieło natury. Za murowanym ogrodzeniem widniał napis La Habana, co znaczyło, że w tym miejscu przebiega granica między prowincjami…
 






     Odprawa paszportowo - celna na niewielkim lotnisku w Hawanie przebiegała sprawnie. Przede mną był długi lot do Paryża, przesiadka na Roissy-Charles de Gaulle i stamtąd wylot do Warszawy…

Mieszkaniec restauracji podczas sjesty

Kuba, 26 listopada 2010 roku. 
Początek kubańskiej przygody tutaj