Październik to najbardziej barwny, miesiąc w krajobrazie polskiej
jesieni. Krótsze dni, dłuższe noce, stopniowy spadek temperatur sprawiają, że
liście tracą zielony kolor i zmieniają barwy na żółty, pomarańczowy, czerwony,
na końcu brązowieją i opadają tworząc kolorową pierzynkę pod drzewami w lasach,
parkach, ogrodach, na skwerach, ulicach. I im więcej słońca w ciągu dnia tym
proces ten trwa dłużej i zachwyca wszystkich, którzy w nim uczestniczą. Spektakl
zwiastuje nadejście zimy i w zależności od pogody różni się intensywnością.
Polską, złotą jesień uwieczniamy na
zdjęciach, chwalimy się nimi w mediach społecznościowych, przechowujemy w
archiwach i w razie potrzeby wracamy do nich porównując, jaka to była jesień przed
laty, jaka obecnie.
W moich archiwach, folderów
jesiennych jest sporo. Niektóre zdjęcia prezentowałam już na blogu, niektóre
pokażę dzisiaj.
Na początek
Choroszcz z
późnobarokowym
pałacykiem otoczonym parkiem o
barokowej kompozycji z
licznymi
kanałami wodnymi i
sztucznie usypanym wzgórzem, zwanym też
Parnasem.
Miasto oraz
letnia
rezydencja hetmana Jana Klemensa Branickiego gościły na moim blogu
tutaj, a
zatem nie będę się powtarzać i od razu zaproszę na spacer po parku.
Z kompozycji barokowej parku, zachowało
się
200 drzew dwustuletnich pielęgnowanych jeszcze przez Branickich. Są
to pojedyncze okazy grabów, lip, wiązów i jesionów. Natomiast z okresu
działalności
Moesów (druga połowa dziewiętnastego wieku) zachowały się
stuletnie
aleje lipowe wzdłuż głównej osi kompozycyjnej, swobodne nasadzenia jak na
przykład aleja lipowa w północno-wschodniej części, cienniki - drzewa sadzone w
linii koła w celu uzyskania cienistego miejsca do wypoczynku oraz pozostałości
szpalerów świerkowych, którymi Moesowie obsadzili kanały wodne.
O historii rodu Moesów i nestorze
gałęzi rodu osiadłej na ziemiach polskich można dowiedzieć się czegoś więcej z obszernych
materiałów umieszczonych na tablicach edukacyjnych ustawionych na terenie
założenia pałacowo-parkowego.
Założenie ogrodowe w
Choroszczy kształtowało się w tym samym czasie, co ogród
przy pałacu Branickich w Białymstoku. Jednym z głównych
elementów tego układu kompozycyjnego był kanał krzyżowy wzorowany na kanale
wersalskim zobacz tutaj, tutaj, tutaj, tutaj, tutaj. Skrzyżowanie ramion kanału podkreślono układem promieniście
rozchodzących się alejek.
W otoczeniu pałacu urządzono ogrody barokowe z
geometrycznie strzyżonymi formami zieleni. Po prawej stronie były boskiety, po
lewej trzy sadzawki - dwie elipsoidalne, jedna prostokątna. Stawy otoczone były
strzyżonymi szpalerami i boskietami oraz pergolami. Bezpośrednio przy elewacji
ogrodowej urządzony był salon ogrodowy o półkolistym zarysie. Wewnątrz kwatery
obsadzone były bukszpanem tworzącym barokowe wzory.
Wzdłuż kanału stały rzeźby
figuralne. Ogród w pobliżu pałacu, poddany był sztywnym regułom parku
francuskiego, w dalszej części założenia (wschodnia oraz północno-zachodnia)
przechodził niepostrzeżenie w nieuporządkowaną gęstwinę lasów i zwierzyńców z
wyciętymi duktami źródło.
Z
czasów świetności założenia niewiele zostało. Zachowały się: kanał krzyżowy, staw owalny w części zachodniej i staw
okrągły w dawnym gabinecie ogrodowym w części północno-wschodniej, pałac
zrekonstruowany w osiemnastowiecznej formie, pawilon wschodni, półkolisty zarys
salonu ogrodowego przy pałacu, aleje wzdłuż kanału i aleje prowadzące na
wzgórze widokowe, fragmenty pierwotnego układu dróg. Z układu zieleni nie
zachowały się żadne formy strzyżone. W miejscu owalnego stawu urządzono staw
prostokątny z wyspą, w części wschodniej powstała łąka z trzema stawami.
Zachodnie ramię kanału poprzecznego kończy
staw z kwadratową wyspą, na której wzniesiony był pawilon chiński, wschód
zamykał posąg bogini Diany. Od północy i zachodu graniczą z parkiem łąki nadrzeczne
i pastwiska.
Spacerując po zachodniej stronie
ogrodu natrafimy na leniwie płynącą strugę
Horodniankę - prawy dopływ Narwi.
A oto białostockie Planty wraz
z bulwarami spacerowymi imienia Mariana Zyndrama-Kościałkowskiego
(1892-1946) - wojewody białostockiego, późniejszego ministra i premiera
Rzeczypospolitej, z inicjatywy którego powstał park miejski.
Park powstał na terenie lasu
zwanego Lasem Zwierzynieckim, rosnącego na południowy wschód od
zwierzyńca jeleni i na południowy zachód od zwierzyńca danieli, które około
połowy osiemnastego wieku weszły w skład kompozycji rezydencji pałacowo-ogrodowej
hetmana Jana Klemensa Branickiego.
Na terenie dawnego Zwierzyńca, a obecnie
Parku Konstytucji 3-Maja (około 15 ha) i lasu komunalnego rosną dziś jeszcze
nieliczne sosny i świerki w wieku 100-200 lat. Część nasadzeń pochodzi z okresu
międzywojennego.
Usycha na drzewie liść stary z
tęsknoty, na wietrze trzepotać już nie ma ochoty,
przestały mu w żyłach buzować już soki,
wszak takie starości są liścia uroki.
Niebawem bezwładnie opadnie na
ziemię,
odejdzie, gdzie innych już liści są cienie,
a drzewo trwać będzie w ten ziąb, niepogodę
do wiosny. Z nią liście narodzą się młode.
/
Liść - Mariusz Parlicki/