Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Września. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Września. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 grudnia 2019

Września z akcentem Strajku Dzieci Wrzesińskich…



    W drodze z Białegostoku do Poznania, zrobiliśmy dwie dłuższe przerwy połączone ze zwiedzaniem, pierwszą w Płocku (kliknij tutaj i tutaj), drugą we Wrześni.
     Około pięćdziesięciu kilometrów od Wrześni, w Jarocinie, urodziła się moja Mama. Jej ojciec był oficerem, uczestnikiem powstania wielkopolskiego.
    Powstanie wybuchło w Poznaniu 27 grudnia 1918 roku. Przebywający tam Andrzej Prądzyński przekazał do Wrześni hasło nie należy dłużej czekać.
28 grudnia 1918 roku rankiem, powstańcy z powiatu wrzesińskiego opanowali koszary 46 pruskiego pułku piechoty, zażądali kapitulacji i przejęcia broni oraz amunicji. Września stała się miastem wolnym. W kolejnych dniach powstańcy z Wrześni wyzwolili Witkowo, toczyli walki o Gniezno pod Zdziechową oraz walczyli o wyzwolenie Wielkopolski północno-wschodniej.

   
Po drugiej wojnie światowej niewiele mówiło się o tych wydarzeniach historycznych. Pamiętam opowieści mojej Mamy przekazywane jej przez mojego dziadka Jana, dotyczące Strajku Dzieci Wrzesińskich z 1901-1902. Nie tak dawno, bo dopiero w maju 2008 odsłonięto we Wrześni pomnik - ławeczkę Bronisławy Śmidowiczówny. Przy naturalnej wielkości szkolnej ławie, wykonanej z brązu, siedzi uczestniczka strajku i prawą ręką przyciska do piersi katechizm w języku polskim, lewą zaś odsuwa katechizm w języku niemieckim leżący na pulpicie.



    Przywódczyni strajku dzieci wrzesińskich miała trzynaście lat, kiedy rozpoczęła opór przeciwko nauczaniu religii w języku niemieckim w pruskiej Katolickiej Szkole Ludowej, która funkcjonowała we Wrześni w czasie zaboru do 1903 roku, przy ulicy Kościelnej
, obecnie Dzieci Wrzesińskich 13. Strajk obejmował również protest rodziców przeciw biciu dzieci przez pruskie władze szkolne, o czym także wspominała moja Mama, mówiąc, że takich represji doświadczył także jej ojciec.

   
W historycznym, zabytkowym budynku Katolickiej Szkoły Ludowej, wybudowanej w 1790 roku, mieści się Muzeum Regionalne imienia Dzieci Wrzesińskich.
Placówka poświęcona jest upamiętnieniu Wiosny Ludów (1848), strajku dzieci wrzesińskich (1901) oraz powstania wielkopolskiego (1918/1919).
 
    Było po siedemnastej, kiedy zostawialiśmy na parkingu w rynku nasze auto.
    Przy ulicy Ratuszowej moją uwagę zwrócił zabytkowy, neogotycki budynek z czerwonej cegły. Stanął tam na początku dwudziestego wieku i po generalnym remoncie w 1992 roku stał się siedzibą Urzędu Miasta i Gminy Września




    Naprzeciwko ratusza zaintrygowała nas tablica pamiątkowa, umieszczona w miejscu, gdzie dawniej znajdowała się synagoga - w 1943 roku wysadzona w powietrze przez hitlerowców. 

    Ulicą Jana Pawła II doszliśmy do kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i świętego Stanisława Biskupa Męczennika we Wrześni. W świątyni trwała akurat wieczorna msza święta.  











     Na placu wokół zabytkowej fary biegała trójka dzieci, dwie dziewczynki i chłopak. Młodzieniec, trzymał w dłoni torebkę z ciastkami i wciąż jedno po drugim wkładał do buzi, mielił zębami i śmiało mnie zagadywał widząc aparat w rękach. - A zrobi mi pani zdjęcie?! - Zrobi mi pani zdjęcie! - I owszem odpowiedziałam, ale pod warunkiem, że schowasz torebkę z ciastkami przynajmniej na moment pstryknięcia fotki. Jednej fotki było mu mało, to chciał tu pozować, to chciał tam, a to sam, a to z koleżankami…, i jak widać na zdjęciach jedną rękę wciąż trzyma w tyle, właśnie tę z łakociami. Na koniec śmiało zażądał chusteczek higienicznych. 





    Pożegnaliśmy się z dziećmi i weszliśmy na chwilę do świątyni.  


    Zrobiliśmy sobie jeszcze krótki spacer, najpierw ulicą Rzeczną w kierunku Wrześnicy, potem wzdłuż rzeki ulicą Wrzosową do tężni - trochę nietypowej atrakcji przy ścieżce pieszo-rowerowej - drewnianej wiaty z ławkami, w której znajduje się kolumna z gałązek tarniny, po której spływa słona woda. Wokół tężni wytwarza się specyficzny mikroklimat, będący ponoć naturalnym leczniczym inhalatorium. W promieniu kilku metrów powietrze nasycone jest jodem, bromem i całą gamą mikroelementów takich jak magnez, sód, potas, żelazo.
    Obok usypane zostały wydmy imitujące morski krajobraz. Posadzono tam rośliny typowe dla takiego środowiska. 













    Wracając na rynek ulicami Dmowskiego, Kościelną i Dzieci Wrzesińskich oblizywaliśmy słone usta. 







Września, 29 lipca 2019 roku