Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pireneje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pireneje. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 października 2011

Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami...

  Czwartek, 8 września 2011 r.

Zamek hrabiów Foix

Foix

   Zanim opowiem o Andorze, zatrzymam się na chwilę we Francji, w uroczej górskiej miejscowości Foix, położonej w Pirenejach.
   Miasto leży u zlewiska dwóch dopływów, rzeki Argent, która wpada do Ariège, jako jej lewy dopływ, u stóp zamku Foix, ta zaś wpływa do Garonny na południu od Tuluzy, tworząc po drodze niezwykle malowniczy krajobraz.

Na kamiennym szczycie wznosi się zamek hrabiów Foix

Ryszard przybliża historię zamku Foix

   Zamek hrabiów Foix wzniesiony na kamiennym szczycie dominuje nad miastem o tej samej nazwie i jest doskonałym punktem widokowym na majestatyczne Pireneje. Ta imponująca forteca, skonstruowana pod koniec pierwszego tysiąclecia, przez rodzinę hrabiowską z Carcassonne, aż do schyłku Średniowiecza jest symbolem władzy hrabiego Foix.

Foix - widok na środkową wieżę z wieży okrągłej

Foix - widok z wieży środkowej na wieżę okrągłą

   Pierwsza od strony północnej wieża kwadratowa pokryta dachówką w XIX wieku, jest z pewnością najstarszą z wież, wybudowaną w XI lub XII wieku. Wieża środkowa, również kwadratowa, pochodzi z trzynastego stulecia, wieża okrągła, piętnastowieczna, zbudowana jest w stylu gotyckim. Jej obszerne otwory oświetlają komnaty sklepione na planie sześciokąta.

Foix - najstarsza z trzech wież

Kraty w wieży okrągłej

   Siedziba hrabiego Foix, ze względu na swoje położenie strategiczne, pod koniec Wieków Średnich daje schronienie garnizonowi. Potem na długo staje się więzieniem. W końcu dziewiętnastego stulecia zostaje odrestaurowana. Niestety wielu budynków niszczonych latami nie odbudowano i tylko w wyobraźni mogę zobaczyć to, co zostało utracone…

Foix - jestem na szczycie wieży środkowej - kwadratowej

Foix - jeszcze jedno zdjęcie na wieży kwadratowej

   W 1950 roku powstaje w zamku muzeum departamentu Ariège.
Wchodzę krętymi schodami na szczyty obu wież dostępnych dla zwiedzających. Przez prostokątne otwory okute ciężkimi metalowymi kratami (pozostałości więzienne) oglądam wąski krajobraz.

Foix - wychodzę na taras wieży okragłej

Foix - na tarasie okrągłej wieży

    W okrągłej wieży, na pierwszym piętrze ciekawa ekspozycja średniowiecznych technik budowlanych, tak bardzo różniących się od tych współczesnych. Na drugim piętrze prezentacja życia więziennego. Na trzecim, z okazji 800 lecia krucjaty przeciw Albigensom wystawa poświęcona kobietom z okresu upowszechniającej się religii katarskiej w hrabstwie Foix. Pamiętacie Rajmunda VI z Tuluzy, o którym pisałam w poprzednim poście, który odmówił udziału w akcji wymierzonej przeciw katarom, za co w maju 1215 roku został ekskomunikowany (jego postać widnieje na obrazie w holu ratusza w Tuluzie)? To właśnie w tym samym czasie pojawia się niezwykła kobieta, z rodziny Foix, imieniem Esclarmonde, co w języku langue d’Oc oznacza Światło świata. Wystawa poświęcona jest tej, działaczce ruchu katarskiego, nazywanej, katarską Joanną d’Arc. Na czwartym piętrze fotografia prezentująca średniowieczne ruiny wpisane w pirenejski krajobraz.

Łoże króla Henryka IV

   W środkowej wieży słynne łóżko króla Henryka IV…

Foix - panorama doliny roztaczająca się z wieży zamkowej

Foix - domy jak klocki

  Jeszcze chwilę rozglądam się wokoło, sięgam wzrokiem daleko poza dolinę, na której jak klocki poustawiano domy z brązowymi dachami. Oddycham głęboko górskim powietrzem, zamykam na chwilę oczy i rejestruję w pamięci tę przepiękną panoramę przeciętą na pół promieniami słońca…
  
    Jadę do Andory, która uparcie kojarzy mi się z trudno dostępną, baśniową krainą, leżącą za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami…

Pireneje - nawet nie widać pasących się na zboczach krów

Majestatyczne Pireneje

   Droga z Foix wiedzie poprzez malownicze góry upstrzone białymi ledwie widocznymi kropkami. Zastanawiam się, co to jest? Czy są to jakieś nieporośnięte, nagie, wapienne fragmenty gór, a może…? To owce - rozjaśnia mi się nagle w głowie! Tak, tak jestem pewna, że to stada pasących się owiec. Wjeżdżamy coraz wyżej krętymi serpentynami. Moje sąsiadki źle znoszą jazdę stromymi podjazdami. Wiktoria zamyka oczy i nie patrzy w okno, za którym jawi się tylko przepaść. Jej twarz to blednie, to oblewa się rumieńcem. W końcu Wiktoria wyciąga z torby jakąś małą flaszeczkę z kolorowym płynem i wylewa na siebie część jej zawartości. W jednej sekundzie roznosi się intensywny mocny zapach perfum. Robi mi się nie dobrze. Zosia zasłania usta, a ja myślę, że zaraz zwróci resztki niestrawionego śniadania. Wiktoria wachluje okolicę biustu i ciężko oddycha. Mam nadzieję, że jakoś wytrzyma.
   Lubię drogi górskie i nie przeszkadza mi to, że znajduję się gdzieś wysoko na krawędzi pionowej skały, jedynie zmieniające się ciśnienie drażni moje wrażliwe uszy, no i ten zapach. Droga do Andory przypomina mi trochę tę do Livigno, z tą różnicą, że tam jechałam zimą, w bardzo trudnych warunkach pogodowych, które potęgowały wrażenia wzrokowe i działały na wyobraźnię, wywołując dreszcz emocji bez porównania większy od tego dzisiejszego.
   Patrzę w okno, białe plamy jakby się przybliżały i stawały bardziej widoczne. Zosia krzyczy: to nie są owce to są krowy! Wybuchamy śmiechem, bo rzeczywiście na zielonej ścianie, przyczepione jednym bokiem do niej, pasą się bielutkie krowy. Wszystkie ze spuszczonymi łbami gryzą zielsko i prawie wszystkie zwrócone są w tym samym kierunku. Zastanawiam się, dlaczego tak spokojnie się pasą, czy ta pozycja jest dla nich wygodna, a może natura obdarzyła je jedną, boczną parą nóg nieco krótszą? Uwielbiam góry!!!

Andora - ulica świata perfum

Jedz warzywa, a będziesz duuuża....

Andora - witryny sklepowe

   Czy wiecie, że Andora zajmuje 468 km2 powierzchni, nieco mniej niż Warszawa?
92 % powierzchni tego mini państewka stanowią góry, lasy, rzeki i jeziora, a zaledwie 8% to uprawy i tereny zabudowane. Aż trudno uwierzyć, że w ciągu tysiąca lat burzliwych dziejów Europy, Andora granicząca z dwoma potężnymi sąsiadami, zdołała zachować swoją tożsamość i odrębność i przetrwać szczęśliwie wszystkie wojny i zawirowania. W 1999 roku ówczesny premier kraju Marc Forné Molne, powiedział, że obszar Andory to górskie ustronie zapomniane przez wszystkich, o którym nikt nie myślał jako o terytorium do podboju i dlatego wszystkie potęgi dały mu spokój przez siedem kolejnych wieków.
   W 1901 roku przeprowadzono powszechny spis ludności i naliczono 7850 obywateli.
W latach 50, 60, 70, 80 ubiegłego stulecia zachodzą tutaj duże zmiany. Andora czerpie zyski z turystyki, rozwija się narciarstwo zjazdowe. Sezon dla amatorów białego szaleństwa rozpoczyna się z początkiem grudnia, a kończy w okresie Wielkanocy, czasem trwa do początków maja. W okresie, gdy nie ma śniegu, Pireneje stanowią doskonały teren do wspinaczek i pieszych wędrówek po górach. Atrakcją nie lada, od wiosny do jesieni, jest jazda na rowerze w ośrodkach takich jak Grandvalira Mountain Bike Park, Vallnord Bike Park i Bike Park de Naturlandia.
Cały rok czynne są tory saneczkowe, można jeździć quadami, psimi zaprzęgami…
Ci, co pragną więcej ciszy i spokoju łowią ryby od kwietnia do końca września. Należy jednak pamiętać, że istnieją ograniczenia w połowach do ośmiu sztuk na osobę dziennie i obowiązek wpuszczania z powrotem do wody określonych gatunków. Amatorzy golfa mają także wiele możliwości.

Andora - w Tavernie del Pa & Tomaquet

Andora - przed Taverną del Pa & Tomaquet

   Ten nowoczesny europejski kraj nie posiada linii kolejowych ani lotniska. Dojeżdża się tam tylko samochodem, autobusem lub motocyklem, przez przejście graniczne w pobliżu La Seu d’Urgell od strony Hiszpanii lub Pas de la Casa od strony Francji. Główna droga prowadząca przez Andorę między tymi przejściami, ma około 40 kilometrów. Stolica kraju, Andora La Vella, najmniejsza z siedmiu parafii ma zaledwie 12 km2 powierzchni i nieco ponad 23 tysiące mieszkańców, to jest około 27 % ludności kraju. Jak łatwo policzyć na jeden kilometr kwadratowy przypada 1950 osób.
   Wjeżdżam od strony Francji. Mijam po drodze największą parafię Canillo, królestwo patronki Andory z najważniejszym obiektem sportowym, jakim jest Pałac Lodowy.

Przed takim sklepem mogłam tylko posiedzieć...

...i nie wywiozłam ani jednej butelki z alkoholem

    Autokar zatrzymuje się w Escaldes - Engordany, parafii, która powstała z części terytorium Andora la Vella. Leżące na wysokości 1050 metrów miasteczka Les Escaldes i Engordany, od których parafia wywodzi swoją nazwę, są usytuowane praktycznie w obrębie stolicy i trudno się zorientować, gdzie przebiegają jej granice. Les Escaldes słynie przede wszystkim z nowoczesnego kompleksu termalnego Caldea, tutaj znajduje się rezerwat przyrody wpisany na Listę Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO, jest tutaj świetnie zachowany romański kościół Sant Miguel de Engolasters, Centrum Sztuki z efektownymi makietami budowli romańskich oraz Muzeum Perfum. Escaldes – Engordany to także jedna z głównych stref zakupów w Andorze. Do tej parafii należy pełna atrakcyjnych sklepów ulica Avinguda Carlemany, czyli Aleja Karola Wielkiego, będąca przedłużeniem Avinguda Meritxell, centralnej handlowej arterii Andora la Vella.

Andora - Caldea - kosmiczne termy

Escaldes - Engordany

Escaldes - Engordany

Escaldes - Engordany

Na kolorowym placu zabaw

   Jak przystało na kraj, który żyje z handlu, sklepy czynne są niemal codziennie. Wyjątkiem są cztery dni w roku: 1 stycznia – Nowy Rok, 14 marca – Dzień Konstytucji, 8 września – święto narodowe – dzień Matki Boskiej Meritxell, patronki kraju i 25 grudnia – Boże Narodzenie.
   Niestety nie mam szczęścia, bo dzisiaj jest 8 września. Wszystkie sklepy zamknięte bez wyjątków i chociaż nie nastawiałam się na jakiekolwiek zakupy, to żałuję bardzo, że nie mogę wejść do tych przyciągających cudeńkami sklepów i przynajmniej popatrzeć. W tej strefie wolnocłowej jest dużo ograniczeń, ale wszystko zdecydowanie tańsze.

Andora - niezwykle kolorowe witryny sklepów

Bogusia, ja i Zosia (Sant Pere Màrtir)

   Spaceruję, więc z Zofią, oglądamy wystawy, zaglądamy do kawiarenek i restauracji, gdzie serwuje się wyśmienite dania w bardzo przystępnej cenie. Za około 10 euro można zjeść pyszny obiad z butelką wina do jednego talerza. Miasteczko jakby wyludnione, tylko w lokalach gastronomicznych grupki turystów, czy też miejscowych.
   Na niewielkim placu przed kościołem Sant Pere Màrtir (św. Piotra Męczennika) spotykam Bogusię i Władka. Polują z aparatem i kamerą w rękach. Przysiadamy na chwilę na brzegu okrągłego kwietnika z niebieskimi bratkami i petuniami, okalającymi młodą kobietę, pomnik Koronkarki. Nie bez powodu miejsce to przyciąga moją uwagę. Ta całkowicie współczesna świątynia z drugiej połowy XX wieku zadedykowana włókniarzom, by podkreślić znaczenie przemysłu tekstylnego parafii, przyciąga moją uwagę krzyżem, który wieńczy kwadratową, zbudowaną z granitu w stylu neoromańskim dzwonnicę. Po raz pierwszy widzę krzyż, który ma dwie poprzeczki, przecinające się pod kątem prostym i tak jak Świętowit o czterech twarzach w ogrodzie Arkana, tak i tutaj ramiona krzyża zwrócone są w czterech kierunkach świata. 
W Barcelonie pytam znanego autora przewodników (takich jak „Magiczna Katalonia”, czy „Czarodziejska Barcelona”) pana Jerzego Żebrowskiego o ten krzyż, który pojawia się także w architekturze Antonio Gaudiego. Od pana Żebrowskiego dowiaduję się, że to właśnie ten kataloński, secesyjny inżynier był twórcą krzyża z dwiema poprzeczkami krzyżującymi się ze sobą pod kątem prostym na tym samym poziomie.

Z serii jedz warzywa, a będziesz duuuża...

   Szokuje mnie nieskazitelna czystość Andory. Na wielkim parkingu pod dachem błyszcząca gładka nawierzchnia. Kierowcy jeżdżą z wielką kulturą, a ja mam wrażenie, że jestem na drodze najważniejsza. Kiedy przechodzę na drugą stronę ulicy widzę, jak nadjeżdżający samochód zwalnia zawczasu, mimo, że i tak jedzie wolno, a kierowca uśmiecha się i cierpliwie czeka aż przejdę przez jezdnię.
   Czy jestem w realnym świecie?
   A może jestem bohaterką bajki w cudownej magicznej krainie miodem i mlekiem płynącej, gdzie żyje się długo i szczęśliwie, dostatnio, beztrosko i bezpiecznie, wśród nieskażonej natury i cywilizacji luksusu, wśród romańskich kościółków i nowoczesnej architektury…
   Chciałabym tutaj przyjechać i latem, i zimą, na wędrówki po górach, i na narty. Już wiem, że i ja mogę pokonać trudy wędrowania w odnalezieniu bajecznego miejsca, które leży za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami…
   Mieszkańcem Andory nie łatwo się stać!!! Jak ktoś mi nie wierzy niech o tym poczyta. Polecam bardzo dobry przewodnik  Andora. Po drugiej stronie lustra, pana Jerzego Żebrowskiego.


Majestatyczne Pireneje

   Opuszczam Andorę, kontynuując jazdę tą samą drogą, którą tutaj przyjechałam, lecz w przeciwnym kierunku, jadę do Hiszpanii. Jak zwykle nie mogę oderwać nosa od szyby autokaru. Krajobraz górski jest tak piękny, tak majestatyczny, tak tajemniczy, że nasycam nim mój zmysł wzroku na tyle ile się da. W oddali, raz z lewej, raz z prawej strony pojawia się przecudnej urody, postrzępiony masyw górski Montserrat. Te mocno zerodowane skały, przypominające zęby piły, z najwyższym szczytem 1236 m n. p. m. leżą zaledwie 40 kilometrów od Barcelony, stolicy Katalonii, którą zobaczę jutro.

Postrzępiony masyw Montserrat

Masyw Montserrat

Fragment Montserrat

   Żałuję bardzo, że nie mogę postawić swojej stopy na tym najświętszym dla Katalończyków miejscu, w Sanktuarium Czarnej Madonny z Montserrat. Może kiedyś tutaj wrócę, żeby zobaczyć figurkę La Morenety, rzekomo ukrytej tu przez św. Piotra. Badania wykazały jednak, że Madonna z Dzieciątkiem, ogłoszona przez papieża Leona XIII patronką Katalonii pochodzi z XII wieku.
   Góra słynąca cudami, cel pielgrzymek i wycieczek, stanowi symbol jedności narodowej Katalończyków. Atrakcją tej okolicy są jaskinie i trzynaście opuszczonych pustelni…
   Wieczorem melduję się w hotelu Montevista w Lloret de Mar. W świetle księżyca zażywam kąpieli w Morzu Śródziemnym. Wypływamy z Zosią dość daleko od brzegu, bo wysokie fale szybko znoszą nasze ciała na kamienną plażę. Dołącza do nas jakiś Rosjanin, mieszkający w Niemczech. Jego filozofia życia nie odpowiada naszej. Rozmawiamy i żartujemy w języku rosyjskim, po czym zostawiamy go na plaży i wracamy do hotelu…
   CDN

czwartek, 6 października 2011

Nieokiełznane myśli...

   Środa, 7 września 2011
   Dzisiaj Carcassonne, Toulouse, Lourdes.

Carcassonne

  Są miejsca na ziemi, które rozbudzają moją wyobraźnię na tyle, żeby zacząć o nich marzyć i wreszcie zobaczyć je na własne oczy. Jednym z nich jest twierdza w Carcassonne - ufortyfikowane miasto, którego początki sięgają 3500 r. p. n. e…

Carcassonne - droga między murami obronnymi

Carcassonne - rekonstruowane drewniane fragmenty murów

   Tak jak wszędzie w Basenie Morza Śródziemnego, tak i tutaj pojawiają się Rzymianie i w pierwszym wieku przed naszą erą zamieniają drewnianą palisadę osady na kamienny mur. Główna część północnych wałów obronnych, ufortyfikowanego przez Rzymian wierzchołka wzgórza, pochodzi właśnie z tamtych czasów…

Carcassonne - dwa pierścienie grubych wałów obronnych

Carcassonne - wjazd do twierdzy wybudowany pod kątem

Carcassonne - imponująca wielkością budowla

Carcassonne - barbakan, baszty, wieże, blanki...i ja

   Carcassonne, tak jak wszystkie inne miasta posiada bogatą historię wartą opowiedzenia. Ja jednak skrócę ją na tyle, żeby nie zanudzić czytelnika…
    Warto wspomnieć, że w VI wieku miasto przejmują Wizygoci, którzy rozbudowują fortyfikacje i to właśnie im zawdzięczamy obecne mury. Łakomy kąsek długo nie pozostaje pod panowaniem Wizygotów. Na początku VIII wieku, miasto zajmują Saraceni, niespełna 40 lat później Frankowie napadają na dobrze strzeżoną twierdzę. Pepin Krótki, syn Karola Młota, których grobowce oglądałam w katedrze w Saint-Denis, zdobywa miasto…

Carcassonne - Bazylika Saint-Nazaire

   W 1067 Carcassonne staje się własnością Raimonda Rogera Trencavela, wicehrabiego Albi i Nîmes, który buduje tutaj zamek Château Comtal i bazylikę Saint-Nazaire…W kolejnych stuleciach rodzina Trencavel koligaci się z dynastiami Barcelony i Tuluzy.
   W XIII wieku miasto przechodzi pod rządy Królestwa Francuskiego. Ludwik IX, obrońca chrześcijaństwa, uznany przez Kościół za świętego buduje dolną część miasta, po drugiej stronie rzeki Aude, a także rozpoczyna budowę drugich zewnętrznych murów…

   To ciekawe, im więcej podróżuję, im więcej poznaję, tym łatwiej wszystko układa mi się w jakąś spójną całość. Zaczynam łączyć wydarzenia historyczne, lokować władców w czasie, kojarzyć fakty… Zastanawiam się dlaczego do tej pory nie lubiłam historii?

  Staję wreszcie przed bramą główną, wejściem zbudowanym pod kątem, zapewne po to, żeby utrudnić wrogowi jego sforsowanie. Nie widzę jeszcze wszystkich wież, których jest aż 53. Przede mną dwa pierścienie grubych wałów i sucha fosa. Ostatnia wieża po lewej, to ta obserwacyjna, ogrzewana niegdyś, ta po prawej, obsługiwana przez 20 osób, służy gromadzeniu wody za pomocą całego systemu rynien.
   Najstarszy w Europie, bo trzynastowieczny barbakan prezentuje się okazale, jego baszty dumnie wystawiają swoje krągłości przed lico muru obronnego, za którym widać drugi z wieżami wciągniętymi. Blanki, ciąg krenelaży, zwieńczających mury, ciągną się gdzieś daleko w głąb. Przekraczam bramę. Przez chwilę idę pod górę ścieżką między murami, wchodzę na kamienne półki, zaglądam w prostokątne wąskie otwory, robię zdjęcia i wyobrażam sobie jak tysięczna rzesza żołnierzy zwinnie obsługuje wieże i baszty w obronie grodu. Podziwiam fragment drewnianej rekonstrukcji twierdzy. Czy wiecie, że ogień z palącego się drewna miał na tyle wysoką temperaturę, że mógł skruszyć zaprawę łączącą kamień?

Carcassonne - witraże bazyliki Saint-Nazaire

Carcassonne - rozeta w bazylice Saint-Nazaire

Carcassonne - rozeta w bazylice Saint-Nazaire

 Saint-Nazaire - Madonna karmiąca

    A oto bazylika Saint-Nazaire. XI wieczny kościół romański, sięgający czasów Trencavela, który staje na miejscu katedry z czasów Karolingów, rozbudowuje się na przełomie XIII i XIV wieku, kiedy to we Francji przyjmuje się styl gotycki. Imponujące dzieło, ze strzelistym, smukłym transeptem i chórem, na zewnątrz z piaskowca, wewnątrz prezentuje dwa style gotycki i romański, widoczne w licznych rzeźbach, witrażach i całej dekoracji kościoła.
    XIII i XIV wieczne witraże na fasadzie przedstawiają sceny z życia Chrystusa i Apostołów. Czy wiecie, że oryginalne witraże znajdują się w Paryżu w XIII wiecznej Sainte-Chapelle?
    Ale warto przyjrzeć się jeszcze tej gotyckiej budowli z zewnątrz. Od strony północnej nie widać na murach żadnych śladów wilgoci, pleśni, czy też grzybów. Wystające daleko poza lico murów gargulce odprowadzają doskonale nadmiar wody, a także  swoim odrażającym wyglądem skutecznie  zatrzymują złe duchy…

Jean Pierre Cros-Mayrevieille

    Mam niewiele wolnego czasu. Robię zdjęcia, żeby móc później przyjrzeć się temu średniowiecznemu miastu, którego istnienie Francuzi zawdzięczają pewnemu prowincjonalnemu adwokatowi i radnemu. To Jean Pierre Cros-Mayrevieille, (1810-1876) przekonuje władze o potrzebie restauracji tego miejsca, chroniąc je tym samym przed ruiną i zniszczeniem.

Carcassonne - miasto górne i dolne

   Zatrzymuję się na chwilę przed pomnikiem tego jakże ważnego dla Carcassonne obywatela, po czym wlokę się za grupą, oglądając się co chwila i robiąc zdjęcia górnemu i dolnemu miastu…

Tuluza - Kanał Południowy (Canal du Midi)

   Po chwili słucham wiadomości na temat Tuluzy i Kanału Południowego (Canal du Midi) inaczej zwanego, Kanałem Dwóch Mórz, łączącego Morze Śródziemne z Oceanem Atlantyckim. Historia zaciekawia mnie na tyle, że robię notatki i co chwila spoglądam przez szybę autokaru i podziwiam dzieło pewnego poborcy podatkowego od soli, inżyniera i przedsiębiorcy francuskiego, zafascynowanego techniką, który opracowuje projekt budowy kanału. Pierwotnie kanał nie przechodzi przez Carcassonne i omija miasto w odległości dwóch kilometrów. Jego budowniczy Pierre-Paul Riquet domaga się u radnych miasta,  kwoty 100 000 funtów na realizację projektu. Ci jednak odmawiają. Błąd ten zostaje naprawiony dopiero w 1810 roku, podczas gdy oficjalne otwarcie kanału następuję w 1681 roku. Pierre-Paul Riquet wyjeżdża do Paryża, przekonuje ówczesnego króla Francji, Ludwika XIV o słuszności połączenia rzeki Garonny z Morzem Śródziemnym. Król wspiera przedsięwzięcie i w 1666 roku powstaje spółka zatrudniająca około 12 tysięcy ludzi do budowy kanału. Riquet inwestuje w budowę także swoje własne środki - 2 miliony funtów, podczas gdy całą budowę szacuje się na 15 milionów. To on także wprowadza miesięczne wypłaty i ubezpieczenia socjalne dla robotników. Wspomnę jeszcze, że szczytowym punktem kanału jest wysokość 48 metrów ponad poziom Garonny.
   Pierre-Paul Riquet umiera w październiku 1680 roku, na kilka miesięcy przed oficjalnym otwarciem tego niezwykle ciekawego technicznie obiektu, długości 240 kilometrów o łukowatym przekroju, z 60 śluzami, ze 173 metrowym tunelem pod Czarnymi Górami i z około 120 mostami przerzuconymi przez tę sztuczną rzekę…

Tuluza - zachwycam się innością tego miasta

Tuluza - fasady kamienic

Tuluza - Różowe miasto (Ville rose)

Tuluza - charakterystyczne fasady kamienic

Tuluza - urzekające fasady domów

Tuluza - prawda, że piękne ?

    Wjeżdżam do Tuluzy, miasta oddalonego od Carcassonne o 80 kilometrów. Tutaj także przemieszczamy się wzdłuż Kanału Południowego, który w rok po oddaniu do użytku zostaje obsadzony 40 tysiącami drzew, przeważnie platanami, rzucającymi tak bardzo potrzebny cień statkom transportującym towary. Dzisiaj kanał porasta około 60 tysięcy drzew.
   „Różowe miasto” (ville rose) robi na mnie ogromne wrażenie. Jest po prostu piękne. Zadbane kamienice w większości z czerwono pomarańczowej cegły przyciągają wzrok. Cegły do budowy używali Rzymianie w I wieku przed naszą erą, czego dowodem są ruiny murów romańskich na placu Saint-Jacques. Niegdyś, domy przykrywano warstwą tynku traktując cegłę jak kamień ubogich. Współcześnie domy licuje się także cegłą. Okolice obfitują w złoża gliny, podczas gdy transport kamienia jest bardzo kosztowny. Moją uwagę przyciągają kute metalowe balustrady balkonów i tarasów, a także lambrekiny, koronkowe falbanki zdobiące górne, zewnętrzne części okien.

   Miasto tętni życiem. Na ulicach pełno młodzieży. Zapewne mają przerwę w zajęciach lekcyjnych, okupują więc kawiarenki, bary i restauracje. Przechodzę wąską uliczką koło jakiegoś liceum, tu także na chodnikach i placu szkoły gromady licealistów. Piękna wrześniowa pogoda sprzyja spacerom i przesiadywaniu w ogródkach kawiarnianych.

   Tuluza to trzeci po Lyonie i Paryżu ośrodek oświatowy, siedziba trzech uniwersytetów. Tutaj znajduje się międzynarodowe konsorcjum europejskie Airbus Industrie zajmujące się produkcją samolotów, zatrudniające prawie 17 tysięcy osób, a także Miasteczko Kosmiczne (Cité de l’Espace). Nie sposób wymienić wszystkie ważne i mniej ważne miejsca. Na każdym kroku coś zaskakuje i szokuje niepowtarzalnością. Jestem zauroczona przede wszystkim innymi niż gdzie indziej fasadami kamienic. Zazdroszczę żakom klimatu miasta studenckiego, ożywianego ich śmiechem, gestami, głośnymi rozmowami…

Tuluza - na końcu ulicy kościół Saint - Sernin

     Ale oto zbliżam się do największego z zachowanych kościołów pielgrzymkowych, Saint-Sernin, zbudowanego z cegły, gdzie kamienia użyto tylko do wzniesienia przypór, obramowań okien i gzymsów. Przede mną harmonijnie układające się bryły jedenastowiecznej apsydy i ośmioboczna dzwonnica wzniesiona na skrzyżowaniu transeptu i nawy głównej.

Tuluza - apsyda i dzwonnica kościoła Saint - Sernin

Wejście boczne do kościoła Saint-Sernin

    Przyglądam się uważniej 65 metrowej wieży, której pierwszy poziom stanowią zamknięte murem okna (widoczne na pierwszym zdjęciu z kościołem, tym na końcu ulicy), na dwóch następnych piętrach widać nieznacznie cofnięte, otwarte już otwory okienne, umieszczone parami jedne nad drugimi, zakończone łukami z archiwoltą (profilowane lica łuków, zdobione ornamentami). Dwa ostatnie piętra, kontynuujące piramidalne zamierzenie, dobudowano pod koniec XIII wieku. Ościeża pozbawione łuków wykończone są połączeniami kątowymi, nowe przypomnienie architektury romańskiej. Szpiczaste wykończenie wieży, zwieńczone krzyżem ukończono pod koniec XV wieku.

Kościół St. Sernin - ołtarz główny

   Pięcionawową bazylikę z 64 metrowym trójnawowym transeptem i obejściem poprowadzonym wzdłuż naw bocznych, transeptu i za prezbiterium, otacza wieniec kaplic. Kościół podzielony jest na jedenaście przęseł. Tutaj znajdują się relikwie świętego Saturnina pierwszego biskupa Tuluzy, który przybył do miasta w III wieku, krzewić chrześcijaństwo. Zginął śmiercią męczeńską, zabity przez byka, do rogów, którego był przywiązany i wleczony przez rozjuszone zwierzę. Stąd też nazwa ulicy Rue du Taur, czy też Carriera Del Taur, a także kościół pod wezwaniem Notre Dame du Taur, znajdujący się przy tej ulicy. Wyjaśnię jeszcze, że łacińskie imię Saturnius, w języku langue d’Oc to Sarni, w języku francuskim Sernin.

Kaplica Niepokalanego Poczęcia

Relikwie św.Gilberta ze św.Barnabą i św.Franciszkiem z Asyżu

Kaplica św.Grzegorza - dekoracje z XVII w

Kaplica św. Jakuba Większego

Relikwiarz z Cierniem Korony Chrystusa

    Interesują mnie kaplice z relikwiami świętych. Zatrzymuję się kolejno przed każdą z nich. Uwagę moją przyciąga kaplica św. Jakuba Większego, jednego z dwunastu apostołów, którego grobowiec znajduje się w Santiago de Compostela. Należy pamiętać, że świątynia Saint-Sernin leży na szlaku pielgrzymkowym. To tutaj zatrzymywali się pątnicy. Popiersie świętego, w obszernym podróżnym kapeluszu i płaszczu zdobionym muszelkami przedstawia strój pielgrzyma, narażonego na silne wiatry tramontane i inne niekorzystne warunki atmosferyczne występujące na Drodze św. Jakuba. 
    Warto wspomnieć o Świętym Relikwiarzu z Cierniem Korony Chrystusa, dar ostatniego hrabiego Tuluzy Alfonsa de Poitiers, który relikwię tę otrzymał od swojego brata, króla Ludwika Świętego. Początkowo Cierń był zamknięty w drewnianej szkatule, później zamknięto go w srebrnym relikwiarzu w kształcie piramidy w otoczeniu trzech aniołów, dzierżących  atrybuty Męki Pańskiej. Zniszczony w czasie Rewolucji Francuskiej zastąpiony został obecnym  relikwiarzem, którego strzegą dwa anioły, jeden z lancą, drugi z gąbką. Dzieło to wykonane zostało w Tuluzie w 1816 roku przez Ludwika III Samsona.
    Ostatecznie Święty Cierń został zamknięty w jeszcze jednym ośmiobocznym, wykonanym z miedzi relikwiarzu. To pozłacane dzieło wykonał w 1880 roku Poussielgue-Rusand.

Chór z baldachimem i papieską parasolką

     Imponujące wrażenie sprawia chór, który w XVIII wieku otrzymał barokową dekorację. Za ołtarzem wspaniała nastawa wykonana w 1720 roku przez Marca Arcisa, obrazująca męczeństwo św. Saturnina. Wielki baldachim, który wznosi się nad szczątkami świętego, zastąpił gotycką konstrukcje, której podstawę odnajdujemy w górnej krypcie. Po lewej stronie baldachimu widzę otwartą parasolkę. Nigdzie wcześniej rozpostartej umbreli nie widziałam. Teraz już wiem, że kościół, który nawiedza papież, otrzymuje taką właśnie parasolkę upamiętniającą jego wizytę i której nie prezentuje się wiernym. Dwa lata temu nowy proboszcz postanowił umieścić papieski prezent po lewej stronie ołtarza głównego.

Wotum z XVI w - Tuluza, wiszące miasto  z kościołem

Wotum ofiarowane 20 lipca 1879 r

   W deambulatorium, po lewej stronie chóru widzę zawieszone wysoko nad głową obwarowane murami miasto z kościołem. To właśnie Tuluza, wotum z XVI wieku. Jest jeszcze w pobliżu inne wotum z gorejącym miłosiernym Sercem Jezusowym w owalnych ramach – dar biednych, dręczonych chorobami mieszkańców, ofiarowany 20 lipca 1879 roku.

Wnętrze kościoła Saint - Sernin

Wnętrze kościoła Saint Sernin

Wnętrze kościoła Saint Sernin

Moje ręce na stopach św. Krzysztofa

   Nie sposób delektować się wszystkimi detalami. Czas nagli. Ostatnia wychodzę ze świątyni, obok, której znajduje się okazały budynek, Muzeum św. Rajmunda, w którym zgromadzono liczne pozostałości rzymskie, rzeźby, mozaiki, wczesnochrześcijańskie sarkofagi i galijskie ozdoby. Niegdyś mieszkali tutaj budowniczowie świątyni.
  
Muzeum św. Rajmunda

Tuluza - Rue du Taur

Kościół Notre-Dame du Taur

    Ulicą, Rue du Taur, wędruję w kierunku starej Tuluzy na elegancki Place du Capitole, na którym  znajduje się ratusz połączony z teatrem jednolitą monumentalną fasadą w stylu klasycystycznym z połowy XVIII wieku. W pobliżu placu wznosi się przepiękny gotycki kościół Jakobinów, który należy do Dominikanów. Ich klasztor, który założony został w 1215 roku przez św. Dominika był pierwszą siedzibą zakonu.

Rynek w Tuluzie

Pod arkadami na rynku w Tuluzie

W różowym mieście

Ratusz na placu  Capitole

Wewnętrzny dziedziniec ratusza

W holu ratusza - obraz przedstawiający Rajmunda VI

W holu ratusza - obraz przedstawiający treningi rycerzy

W holu ratusza -malowidło z konkurencją recytatorską

Tuluza - jedna z bram z przepiękną drewnianą boazerią

   Wchodzę na dziedziniec ratusza i do holu budynku, w którym po lewej stronie widnieje obraz z ekskomunikowanym Rajmundem VI z Tuluzy, po prawej treningi rycerzy, a nad schodami malowidło przedstawiające konkurencję recytatorską…

   Po krótkim spacerze uliczkami przylegającymi do rynku wyjeżdżam do Lourdes mijając Garonnę, rzekę wypływającą z gór pirenejskich.

Lourdes  z widokiem na Pireneje

Lourdes

Lourdes - zamek obronny

   W Lourdes spędzam resztę dnia. Najpierw zostawiam bagaż w hotelu, znajdującym się tuż obok dworca kolejowego i razem ze wszystkimi idę do sanktuarium.
    Jestem trochę niespokojna, a może zmęczona podróżą i zwiedzaniem, a może…

Lourdes - Matka Boska w Koronie na tle bazyliki

Bazylika wybudowana w latach 1862-1889

Lourdes - Bazylika  -  dolna i górna

Lourdes - Bazylika

Przyjdźcie pić ze źródła i obmywajcie się w nim

    Oczom moim ukazuje się olbrzymi plac na końcu, którego wznosi się bazylika w stylu neogotyckim. Dochodzę już prawie do bazyliki, kiedy rozpoczyna się procesja osób niemogących poruszać się samodzielnie. Dzieją się ze mną jakieś dziwne rzeczy, jestem pod wielkim wrażeniem tej niekończącej się ludzkiej rzeki, wyśpiewującej modlitwę w pochodzie. Setki wolontariuszy pcha przed sobą wózki, lub łóżka z chorymi pielgrzymami...
    Zamieram na chwilę w bezruchu, po chwili jednak zadaję sobie pytanie:, o czym myślą, czego pragną ci wszyscy ludzie zdani na pomoc innych? Robienie zdjęć w tym momencie wydaje mi się niestosowne, chowam aparat fotograficzny i cierpliwie czekam, aż przejdzie procesja, której końca nie widać. Wykorzystuję małą lukę między wózkami i przebijam się na drugą stronę kolumny. Po chwili stoję w kolejce do groty. Modlący się w ciszy pielgrzymi, przesuwają się wolno w miejscu Objawień. Naprzeciwko groty pokaźna grupy ludzi siedzi na ławkach. Wiem, że zbierają się na różaniec.

Portal wejściowy do bazyliki dolnej

Kaplica św. Bernadety

Chrzest Jezusa

Lourdes - bazylika górna

Msza św. w kaplicy bazyliki górnej

Lourdes - na poziomie górnej bazyliki

   Zwiedzam Bazylikę Różańcową, której portal wejściowy ozdobiony jest płaskorzeźbą przedstawiającą Najświętsza Maryję Pannę z Dzieciątkiem Jezus na ręku ofiarowującym różaniec św. Dominikowi. Widzę dwa mniejsze wejścia: Drzwi Światła i Drzwi Życia. Dalej po lewej stronie kaplica św. Bernadety. Po obu stronach świątyni wybudowano dwa długie podjazdy do bazyliki górnej, którą oglądam z wielkim zaciekawieniem. Są tutaj także inne kaplice, w których odprawiane są msze święte. O godzinie 19:00 w takiej właśnie kameralnej mszy uczestniczę.

Szkatuła z fragmentem sutanny JPII

Stacja Drogi Krzyżowej

   Przedtem jednak zwiedzam jeden z największych kościołów świata, Bazylikę św. Piusa X, wybudowaną pod ziemią, inaugurowaną 25 marca 1958 roku przez kardynała Roncalli, przyszłego papieża Jana XXIII, w setną rocznicę Objawień. Zatrzymuję się przy kaplicy, w której umieszczono szkatułę z fragmentem zakrwawionej sutanny, którą miał na sobie papież Jan Paweł II w dniu zamachu 13 maja 1981 roku. Oglądam stacje Drogi Krzyżowej, malowanej najprawdopodobniej na szkle i podświetlone słabym światłem. Autorem tych prac jest Denys de Soi.
   Widząc ludzi robiących zdjęcia, nieśmiało i ja wyciągam swój aparat fotograficzny. W głowie mam jeden wielki mętlik, bo tak naprawdę cieszę się, że tu jestem, ale tyle się tutaj dzieje, że modlić się prawdziwie nie potrafię. Nie jestem w stanie okiełznać swoich myśli...

    I tak jeszcze nabieram źródlanej wody do dwóch małych butelek, wkładam je do plecaka i wlokąc nogę za nogą wracam do hotelu. Jestem tak zmęczona, że rezygnuję z udziału w Procesji Maryjnej, która rozpoczyna się po zapadnięciu nocy. Rano, moje sąsiadki z ostatniej „ławki” dzielą się wrażeniami. Opowiadają, jak pielgrzymi zbierają się przed grotą, a potem kroczą w orszaku z zapalonymi świecami w rękach, śpiewają Ave Maria z Lourdes, pieśń nakreślającą historię Objawień, których tysiące świateł są symbolem. Uroczystość kończy błogosławieństwo, intonuje się Salve Regina, ostatni hołd dla Matki Boskiej. Pielgrzymi wymieniają braterskie gesty przed rozejściem się w lurdziańską noc. Słyszę jeszcze opowieść o przesympatycznym małżeństwie z Alaski, które z dziewięciorgiem swoich dzieci uczestniczyło w procesji. Najstarsze, kilkunastoletnie, najmłodsze, jeszcze przy piersi. Niesamowita jest wiara ludzi!!! A jaka jest moja? Zastanawiam się…

Dworzec kolejowy w Lourdes

Dworzec kolejowy w Lourdes o świcie

Na dworcu kolejowym w Lourdes o świcie

Hotel w pobliżu dworca kolejowego w Lourdes

W tej części zaokrąglonej hotelu spędziłam noc

Lourdes - okolice dworca kolejowego

   Następnego dnia rano, przed śniadaniem robię jeszcze kilka zdjęć w okolicy hotelu...