Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juan-les-Pins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juan-les-Pins. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2016

Juan-les-Pins - szalone lata dwudzieste i dziś



   Juan-les-Pins to nadmorski kurort leżący w sąsiedztwie Antibes. Oba miasta należą do tej samej gminy Antibes i zwykły turysta nie zauważy granicy pomiędzy nimi. Kurort Juan-les-Pins znajduje się po przeciwnej, zachodniej stronie Cap d’Antibes i został utworzony w 1882 roku, a tak naprawdę rozwinął się w latach dwudziestych ubiegłego stulecia za przyczyną amerykańskiego biznesmena Franka Jay’a Goulda i Édouarda Baudoin. Ambicją tego pierwszego było wylansowanie kilku kompleksów wakacyjnych z hotelami i kasynami.
    W parku kasyna Pinède uformowano łuk z rumowiska, z resztek trofeum, wzniesionego dla uczczenia pierwszego rzymskiego zwycięstwa w Galii, odniesionego w 154 roku przed naszą erą na sąsiedniej równinie.
    We wspomnianych latach dwudziestych, czasach świetności Juan-les-Pins, Amerykanie wprowadzili na plażach styl beztroskiego życia, wystawianie ciała na działanie promieni słonecznych i jazz. Ta forma relaksu rozpowszechniła się natychmiast. Młodzież europejska, w poszukiwaniu rozrywki, naśladując amerykańskie gwiazdy epoki, takie jak Frank Jay Gould, Zelda i Francis Scott Fitzgeraldowie czy też Douglas Fairbanks, poczęła tłumnie napływać do kąpieliska. To był początek szalonych lat dwudziestych!  
























    Po drugiej wojnie światowej Juan-les-Pins na nowo odzyskało żywiołowy klimat i stało się europejskim Nowym Orleanem.
    Znany,
najwybitniejszy po Louisie Armstrongu, jazzman z Nowego Orleanu, Sidney Bechet - amerykański saksofonista, klarnecista i kompozytor jazzowy - był tak oczarowany kurortem, że pewnego szalonego dnia 1951 roku wziął ślub, gdy na ulicach w rytm melodii wygrywanych przez orkiestry, tańczyli i mieszali się ze sobą celebryci i dziennikarze z całego świata. Zresztą sam Sidney Bechet zagrał wówczas po raz pierwszy melodię Dans les rues d'Antibes - jeden z jego najlepszych utworów.  


    Stworzony 7 lipca 1960 festival de Jazz d'Antibes Juan-les-Pins, gromadzi co roku artystów i orkiestry jazzowe ze wszystkich stron świata. Koncerty, od 2000 roku również funk, rock i inne odmiany tego gatunku muzyki, odbywają się pod gołym niebem na scenie zwanej Pinède Gould.

   
Latem, życie nocne Juan-les-Pins koncentruje się wokół Pinède, kasyna Partouche,
Garden Beach Hôtel i Avenue Guy de Maupassant. Najbardziej popularne w kurorcie to dyskoteka New-York Club, znana niegdyś pod nazwą Whisky à Gogo, bar Le Cristal, czy też Le Pam-Pam koktajlbar z pijalnią rumu i lodziarnią, oferujący spektakle taneczne i muzykę brazylijską.  







    W Juan-les-Pins spędziłam dwie noce i przyznam, że to bardzo atrakcyjne miejsce, było raczej moją bazą wypadową, niż miejscem biernego wypoczynku, chociaż kilka razy w godzinach wczesnych porannych i późnym popołudniem udało mi się zażyć kąpieli morskich, jako że hotel, w którym mieszkałam znajdował się blisko plaży.
A plaża to dość wąski piaszczysty pas upstrzony hotelowymi restauracjami, leżakami, parasolami, oddzielony od miasta długą promenadą. A zatem żadnej intymności.  












Juan-les-Pins, 10-12 września 2016 roku

środa, 14 września 2016

Pod błękitnym niebem południowej Francji


    
    Miało być o zamkach nad Loarą, a tymczasem wypadła mi kolejna podróż do Francji, tym razem na gorące, skąpane słońcem południe.

    Do Nicei poleciałam 3 września, Embraerem 175, bardzo wygodnym samolotem polskich linii lotniczych LOT, na pokład, którego wejść może osiemdziesięciu dwóch pasażerów. Przyjemna krótka podróż i lądowanie w nowoczesnym, znakomicie zorganizowanym, usytuowanym nad samym morzem Porcie Lotniczym Nicea Lazurowe Wybrzeże (Aéroport Nice Côte d'Azur).  









     Nicę zwiedzałam (tutaj) 6 września 2011 roku, a więc dokładnie pięć lat temu. Dzisiaj, przerywając milczenie na blogu, pokażę lotnisko w Nicei i miejscowości leżące na trasie mojej wycieczki. Szczegółowo zaś zaprezentuję je dopiero po kilku postach opisujących zamki nad Loarą.

   
Najpierw Awinion (tutaj), z murami obronnymi, Pałacem Papieskim, katedrą Notre Dame des Doms, słynnym mostem świętego Bénézeta i wieloma innymi zabytkami, których poprzednim razem nie zwiedzałam.
 

     Carcassonne i Pont du Gard – te dwa miejsca opisywałam także (tutaj i tutaj).  



    Później stara Tuluza (tutaj) i wizyta w fabryce samolotów Airbus, gdzie powstaje największy pasażerski samolot Airbus A380.   


     Kolejna miejscowość to Saint-Emilion ze słynnym kościołem romańskim wykutym w wapiennej skale, a także jeden z najbardziej znanych rejonów produkcji win ze swoimi winnicami. 


     A jeżeli mowa o winach to i oczywiście wizyta w Bordeaux. 


    Fantastyczna wyprawa statkiem z portu w Arcachon (po zatoce Bassin d'Arcachon) do Ptasiej Wyspy (l'île aux Oiseaux) i wzdłuż wydmy Pilat (dune du Pilat). Spacer po mieście i wspinaczka po gorącym piasku na szczyt wydmy.


     A później Montauban, z etykietą miasta sztuki i historii od 2015 roku. 


     Auvillard od 1994 roku na liście najpiękniejszych wiosek francuskich (plus beaux villages de France). 

     Później Albi, w 2010 roku wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, które od dawna leżało w moich zamysłach, ze względu na gotycką katedrę pod wezwaniem świętej Cecylii oraz ze względu na Henri de Toulouse-Lautreca, który w Albi się urodził. 

     A po drodze do Montpellier najwyższy w Europie wiadukt Millau (341m). 



    To jeszcze nie wszystko! Zwiedziłam także Aigues-Mortes, z którego wyruszyła szósta i siódma krucjata. Z siódmej, król Francji Ludwik IX, święty, nie powrócił. Z portu w Aigues-Mortes wycieczka statkiem, 21 kilometrów po rozlewiskach Rodanu, krainie zwanej Camargue słynnej z największej na kontynencie kolonii lęgowej flamingów, hodowli byków oraz żyjących tam dziko białych koni.


     Zapomniałabym o Arles z rzymskim amfiteatrem i wieloma innymi zabytkami, o których już wcześniej pisałam (tutaj). 


Marsylia 

     I jeszcze Stare Miasto w Antibes, leżące między Niceą a Cannes, ze wspaniałymi portami jachtowymi, Muzeum Picassa w zamku Grimaldi (Château Grimaldi), wąskimi uliczkami, rynkiem prowansalskim, rynkiem staroci i wieloma innymi atrakcjami. 

     Krótka wizyta w Cannes, o którym także pisałam wcześniej (tutaj). 


   A na koniec Juan-les-Pins, miejscowość wypoczynkowa Lazurowego Wybrzeża i stamtąd wyprawa do kolejnej najpiękniejszej francuskiej wioski (plus beaux villages de France), Moustiers-Sainte-Marie leżącej u podnóża skały, z kaplicą Notre-Dame-de-Beauvoir na jej szczycie.


     Nieopodal Moustiers-Sainte-Marie znajduje się sztuczne jezioro Sainte-Croix (Świętego Krzyża) i kanion rzeki Verdon.  


Bardziej szczegółowy opis tych miejsc zamieszczę później.
 

Francja, 3-12 września 2016 roku