sobota, 18 maja 2019

Sztynort - mało znana historia rodu Lehndorffów - Heinricha, uczestnika zamachu na życie Hitlera, i jego córki Veruschki słynnej modelki


    Sztynort zaciekawił mnie na tyle, że po niespełna czterech latach postanowiłam pojechać tam po raz drugi, z Ryszardem i moją przyjaciółką Grażyną, dzięki której poznałam już kilka ciekawych miejsc w okolicach Węgorzewa.
    Dzisiaj do mojej wcześniejszej notki o Sztynorcie (kliknij tutaj) dodam kilka nowych informacji i zdjęć, jako że poprzednim razem wejście na teren posiadłości Lehndorffów z niewiadomego nam powodu nie był możliwy. Tym razem udało nam się ową posiadłość zobaczyć.

   
Historia wsi, o której Ignacy Krasicki (biskup miał tam swój pokój w osiemnastym wieku) powiedział, kto ma Sztynort ten posiada Mazury, łączy się z bogatą i nie koniecznie szczęśliwą historią rodu Lehndorffów, który prawdopodobnie osiadł na ziemi chełmińskiej jeszcze przed Krzyżakami i do Sztynortu przybył z Mgowa.
    Pierwsze wzmianki o wsi Mgowo, pod nazwą Głovino, pochodzą z 5 sierpnia 1222 roku, a od jej szesnastowiecznej nazwy Lehndorf, swoje nazwisko przyjął ród Lehndorffów, późniejszych właścicieli Sztynortu (Steinort - miejsce kamieni).
    Zamek w Sztynorcie, odbudowany po pożarze w drugiej połowie szesnastego wieku spłonął ponownie w czasach potopu szwedzkiego, za sprawą Turków, którzy uprowadzili stamtąd Mariannę von Lehndorff z rodu Szlichtyngów i sprzedali ją Turkom w Konstantynopolu. Zubożała rodzina nie miała środków na jej wykupienie. Próby odzyskania żony podejmował także jej mąż Ahaswer.
    Pałac odbudowała dopiero Eleonora von Dönhoff, trzecia żona Ahaswera. Po północnej stronie, na osiemnastu hektarach, urządziła także park z dębowymi alejami i kwiatowymi parterami.
    Wnuk Ahaswera przyjaźnił się z biskupem warmińskim Ignacym Krasickim goszcząc go często w swoim pałacu.

   
Ostatnim Lehndorffem w Sztynorcie był pochodzący z bocznej linii rodu Heinrich (1909-1944). Unowocześnił on podupadły majątek i prowadził go wzorowo.
    W stopniu pułkownika Wermachtu Heinrich walczył na froncie wschodnim.
W tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym roku wziął udział w nieudanym zamachu na życie Hitlera w Wilczym Szańcu
, za co został stracony w berlińskim więzieniu Plötzensee. Żona pułkownika Heinricha, Gottliebe, trafiła do obozu pracy, a jego córki do prowadzonego przez SS hitlerowskiego sierocińca w Bad Sachsa w Górach Harzu. Po wojnie kobiety przebywały w obozach dla uchodźców i u znajomych.
    Jedna z córek, Vera, znana pod pseudonimem Veruschka, dzięki swojemu wzrostowi (183 cm) robiła karierę fotomodelki we Florencji. Wystąpiła także w filmie Powiększenie Michelangelo Antonioniego...

    Jesienią 2007 roku, Vera von Lehndorff, po raz pierwszy po 63 latach, odwiedziła rodzinny dom.
- Jest w tym coś mistycznego, że Sztynort przetrwał faszyzm, komunizm. Ciągle czeka, coś w nim nie chce umrzeć - powiedziała. - Mam wrażenie, że woła do mnie o pomoc. Chciałabym, by dostał szansę na drugie życie.

   
Na tablicy informacyjnej przy pałacu Lehndorffów znajdujemy notkę:
    Ratujemy pałac w Sztynorcie. Pomóż nam w tym!
    Sztynort jest jednym z najwybitniejszych zabytków wspólnego niemiecko-polskiego dziedzictwa kulturowego. Założenie parkowo-pałacowe należy do najbardziej wartościowych barokowych zespołów na Mazurach i na terenie historycznych Prus Wschodnich. Zaniedbany pałac popadł w ruinę a park całkowicie zdziczał. Pod patronatem Niemiecko-Polskiej Fundacji Ochrony Zabytków Kultury oraz Polsko-Niemieckiej Fundacji Ochrony Zabytków Kultury, jako siostrzanej fundacji w Warszawie zainteresowani kulturą ludzie obydwu narodów zjednoczyli się, aby ratować Sztynort. W latach 2009-2016 dzięki prywatnym środkom oraz ministerialnym dotacjom z Niemiec oraz Polski pozyskano łącznie ponad pół miliona Euro, dzięki którym przeprowadzono niezbędne prace zabezpieczające dwór rodziny Lehndorffów przed zawaleniem. Pałac i park mają zostać odrestaurowane i udostępnione publicznie. Potrzebujemy do tego Państwa pomocy.


   
Z kolejnej notki dowiedzieliśmy się, że przy wsparciu Uniwersytetu Technicznego w Dreźnie (Technische Universität Dresden - TUD) zakończono remont dachu kaplicy rodzinnej Lehndorffa autorstwa Friedricha Augusta Stülera (1800-1865), zabezpieczono i wykorzystano piwnicę, dokonano prac związanych z odwodnieniem i odprowadzeniem wody deszczowej, zabezpieczono malowane belki stropowe i fryz ścienny oraz ustanowiono punkt informacyjny we wschodnim skrzydle.












    Ostatniemu niemieckiemu właścicielowi dóbr w Sztynorcie poświęcona jest część wystawy w Salonie Marion Dönhoff w Gałkowie, gdzie Aleksander Potocki przeniósł i zrekonstruował, pochodzący ze Sztynortu, drewniany Dwór Łowczego. Dzisiaj mieści się w nim restauracja Potocki-Gałkowo.
    Znana niemiecka dziennikarka hrabina Marion Dönhoff (1909-2002) przyjaźniła się z Heinrichem Lehndorffem, a zarazem była jedną z najbardziej wpływowych orędowniczek polsko-niemieckiego pojednania. 

Podwójne życie
źródło: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1502097,1,dziwne-dzieje-veruschki.read
    Na początku wojny von Lehndorffowie, jak inne pruskie rodziny arystokratyczne, umiarkowanie popierali Hitlera. W 1941 roku Heinrich, zmobilizowany do służby wojskowej, trafił na front wschodni. Na Białorusi był świadkiem masakry ludności żydowskiej. Zobaczył, jak giną kobiety i dzieci. Gdy przesunięty do rezerwy wrócił do Sztynortu, dołączył do ruchu oporu. Z racji położenia swojego majątku stał się jego ważnym ogniwem. Sztynort leży zaledwie 20 km od Wilczego Szańca, głównej kwatery Hitlera. Do terenów posiadłości należał Mauerwald, dziś Mamerki, gdzie mieściła się Kwatera Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych.
    Heinrich przekazywał wiadomości w kręgu ruchu oporu. Werbował nowych spiskowców. Czy mógł przewidzieć, że wkrótce stanie się pruskim Konradem Wallenrodem, a jego rodzina będzie jadać obiady z prawą ręką führera? W 1942 roku Joachim von Ribbentrop w drodze z Wilczego Szańca zajechał do Sztynortu. Pałac oczarował go. Zawsze chciał być panem na włościach, więc zajął lewe skrzydło domu, podczas gdy von Lehndorffowie nadal mieszkali w prawym. Ryzykując wszystkim, zaczęli żyć podwójnym życiem. W domu grali porządną pruską rodzinę popierającą Hitlera. Do parku Heinrich wychodził rozmawiać z członkami ruchu oporu.
    Doskonałe aktorstwo Heinricha i Gottliebe uwiecznili na zdjęciach paparazzi przysłani z Berlina. Do celów propagandowych fotografowali sielankowe życie ministra spraw zagranicznych w Prusach Wschodnich. Na zdjęciach Ribbentrop trzyma małe hrabianki von Lehndorff na kolanach (jedna się wyrywa, Vera mówi, że to ona), spaceruje z Lehndorffami po parku, je z nimi obiad, stoi obok kucyka, na którym siedzą dziewczynki.


Polecam dwa krótkie filmy
WOMAN and TIME:
Veruschka von Lehndorff

Veruschka von Lehndorff
- Then and Now
 
    Dzisiaj w parku, na wielkim kamieniu, umieszczona została tablica poświęcona Heinrichowi Lehndorffowi (1909-1944), ostatniemu dziedzicowi Sztynortu, uczestnikowi spisku 20 lipca wymierzonemu przeciwko Hitlerowi i władzy nazistowskiej, w setną rocznicę urodzin 22 czerwca 2009 roku.
    Wyryto na niej słowa z listu pożegnalnego do żony, napisanego w przeddzień egzekucji:
    Stajemy w obliczu daleko idących przemian, pod wpływem których nasze dotychczasowe życie stopniowo odchodzi w niebyt ustępując miejsca całkowicie odmiennym normom.


    Mazurska wieś leży na cyplu otoczonym czterema jeziorami: Mamry, Dargin, Kirsajty i Łabap, nad małym, wciętym w ląd Jeziorem Sztynorckim.






    Sztynort, 11 maja 2019 roku

środa, 15 maja 2019

Majówka - rzepakowe pola i wieś mazurska Kal

    Węgorzewo to jedno z najbardziej charakterystycznych miast Pojezierza Mazurskiego. Ze względu na swoje położenie, pośród lasów, nad rzeką Węgorapą i jeziorem Mamry, określa się go często mianem północnych wrót Krainy Wielkich Jezior Mazurskich. To właśnie tutaj wielu żeglarzy rozpoczyna rejs po mazurskich jeziorach, albo zatrzymuje się na dłuższy odpoczynek.

    Węgorzewo poznałam dzięki gościnności mojej przyjaciółki Grażyny, która mieszka tam od wielu lat. Spędziłam u niej niejeden weekend, wypełniony atrakcjami takimi jak wycieczki rowerowe, spływy kajakowe, plażowanie, spacerowanie, grillowanie a także poznawanie dalszej okolicy.

   
Tym razem pojechałam do Węgorzewa w towarzystwie Ryszarda. Wyjechaliśmy w piątek rano obierając trasę przez Ełk. Za Ełkiem ogarnęło nas zdumienie. Pola były bardziej zielone, zmoczone deszczem, podczas gdy w okolicach Supraśla od dłuższego czasu panowała susza. Uznaliśmy, że na tak wilgotny klimat wpływ mają jeziora.
    W krajobrazie dominowała zieleń i żółć. Intensywną zielenią urzekały łany zbóż, a żółcią wielkie falujące połacie rzepaku. Urozmaicona rzeźba terenu, z ciągnącymi się wzgórzami morenowymi i zagłębieniami bezodpływowymi, sprawiała tak niesamowite wrażenie, że nawet drobny deszcz nie zniechęcił nas do krótkiego odpoczynku pośród rzepakowych pól. W powietrzu unosił się słodki zapach kapustnej oleistej rośliny, jeszcze bardziej intensywny podczas słonecznej pogody, o czym przekonaliśmy się w niedzielę wracając do domu. Zjedliśmy po całej kiści tego żółtego przysmaku i ruszyliśmy dalej.























    Grażyna kończyła pracę przed trzynastą, a zatem mieliśmy jeszcze trochę czasu, żeby w Węgorzewie skręcić w drogę wiodącą do wsi Kal.

   
Kal (Kehlen, Kele, Kielno) to urokliwa miejscowość leżąca na półwyspie o tej samej nazwie, między jeziorami Mamry i Święcajty. Część kalskiego półwyspu objęta jest szczególną formą ochrony przyrody - Ostoja Północnomazurska Natura 2000.
    Wieś, jako jedyna w gminie Węgorzewo, graniczy z miastem i nie sąsiaduje z żadną inną miejscowością. Aktualnie zamieszkuje ją około 188 osób. Wzdłuż malowniczego brzegu jeziora rozlokowane są liczne gospodarstwa i kwatery agroturystyczne, z kładkami i pomostami. Żeglowanie, spływy kajakowe, windsurfing, nurkowanie, wędkarstwo, a także dobrze przygotowane trasy rowerowe przyciągają miłośników sportów na świeżym powietrzu. Nad okolicą dominuje bujna przyroda z licznymi lęgowiskami ptactwa wodnego. Spotkać można tutaj: gawrona, bociana, bielika, gila, grubodzioba, jaskółkę, kukułkę, jemiołuszkę, jastrzębia, a na terenach leśnych i w pobliżu łąk: kunę, jelenia, borsuka, sarnę, dzika, lisa, zająca, wilka, wiewiórkę, zaś w środowisku wodnym: szczupaka, węgorza, płoć, karpia, leszcza, okonia, sieję, ukleję, miętusa.

   
Wieś Kal powstała w piętnastym wieku. W 1540 roku, na prawie magdeburskim, mieszkały tam dwadzieścia cztery rodziny, utrzymujące się z obowiązkowego bartnictwa, rybołówstwa i polowania. Kal była wsią królewską, a mieszkańcy ludźmi wolnymi, co znaczy, że nie odbywali oni służby wojskowej na sposób rycerski i nie pracowali przy budowie i naprawie zamków.








































    Wieś Kal bardzo przypadła mi do gustu w porze letniej, kiedy to okolice Węgorzewa przemierzałam z Grażyną rowerami.






Ciąg dalszy wkrótce.
Węgorzewo, 10 maja 2019 roku