poniedziałek, 22 maja 2017

Paryż - Musée d'Orsay i francuska wyższa szkoła biznesu Novancia Business School Paris



    W drodze do paryskiego muzeum Antoine’a Bourdelle’a (tutaj) zwróciłam uwagę na nowoczesny budynek mieszczący się w rozwidleniu ulic: rue Antoine Bourdelle i rue Armand Moisant, które to na rue Falguière kończą swój bieg. Wysiadłam na stacji metra Falguière i idąc do muzeum najpierw ulicą o tej samej nazwie usiłowałam sobie przypomnieć, kiedy i gdzie z nazwiskiem Falguière spotkałam się po raz pierwszy. Dopiero w muzeum skojarzyłam sobie, że Antoine Bourdelle (1861-1929), urodzony w Montauban, był uczniem Alexandre’a Falguière’a (1831-1900), francuskiego rzeźbiarza i malarza, urodzonego w Tuluzie. Obaj zatem pochodzili z tego samego regionu, z Oksytanii skąd przenieśli się do Paryża, obaj też studiowali w tej samej paryskiej szkole École des Beaux-Arts, a nawet związali się z nią zawodowo.

   
Poszperałam w zdjęciach i odnalazłam niestety tylko jedno z dzieł Alexandre’a Falguière’a, a mianowicie posąg Azji (1878), stojący na ogromnym dziedzińcu przed Musée d'Orsay.
    Azji towarzyszy wyobrażenie pozostałych pięciu kontynentów wykonanych z żelaza:
Europa (1878) – Alexandre Schoenewerk
(1820-1885)
Afryka (1878) - Eugène Delaplanche (1836-1891)
Ameryka Północna (1878) - Ernest-Eugène Hiolle (1834-1886)
Ameryka Południowa (1878) - Aimé Millet (1819-1891)
Oceania (1878) - Mathurin Moreau (1822-1912)

   
Fotografie pochodzą z 2009 roku z moich wspaniałych wakacji spędzonych w Paryżu z synem Wojciechem. Po raz pierwszy wyjechałam
z nim do stolicy Francji, kiedy nie miał jeszcze skończonych dwóch lat i miasto świateł poznawał z wysokości barków ojca, albo dreptał cierpliwie za mną, kiedy mąż nie mógł nam towarzyszyć (na zdjęciu Wojtek ma cztery lata).


    Podczas wakacji w 2009 roku zrobiłam około dwóch tysięcy zdjęć. Były to najprzyjemniejsze chwile z młodym mężczyzną, który z wielkim poświęceniem towarzyszył mi w wycieczkach do miejsc, które dobrze znałam i które koniecznie chciałam mu pokazać. Wojtek nie krępował się odpoczywać wprost na trotuarze, co mi się bardzo podobało, ponieważ po krótkim relaksie wstawał, nie marudził i gotów był podjąć kolejne wyzwania. Wykazywał też ogromną inicjatywę i pomysłowość co do treści zdjęć. Z Wojtkiem na nudę nie można było narzekać, co najwyżej cierpliwie poczekać aż zregeneruje siły.
    Na zdjęciu poniżej w kolejności: Wojciech i Europa, Azja, Afryka, Ameryka Północna, Ameryka Południowa, Oceania.  





    Nie zabrakło i mnie na fotografiach, wśród sześciu kontynentów. Ech! Uświadomiłam sobie jak mało jeszcze w życiu widziałam i jak dużo muszę jeszcze nadrobić. A czas pędzi jak szalony, szybko i nieubłaganie zmienia wygląd i osłabia kondycję fizyczną, fundując ciężką chorobę na lata, kiedy to wreszcie można realizować swoje marzenia.



    Na dziedzińcu znajduje się również żelazny odlew nosorożca - le Rhinocéros, Alfred’a Jacquemarta (1824-1896), wykonany tak jak i poprzednie monumenty w 1878 roku na paryską wystawę światową. Wojtek siedzi na kaktusie pod olbrzymim zwierzęciem. 

    Jest tam także dzieło Emmanuela Fremieta (1824-1910), młody słoń schwytany w pułapkę i Wojtek próbujący uwolnić go z więzów.  





   No i jeszcze fragment bulwaru Quai dOrsay, ciągnący się wzdłuż lewego brzegu Sekwany, na którym wyróżnia się gmach Musée dOrsay z dziewiętnastowieczną sztuką francuską. 





    Wróćmy do początku mojej wyprawy, czyli do owej wspomnianej nowoczesnej konstrukcji, wartej uwagi i krótkiego opisu, czyli do Novancia Business School Paris - francuskiej wyższej szkoły biznesu, zarządzanej przez Izbę Przemysłowo-Handlową regionu Paris - Île-de-France. Wejście do budynku znajduje się od strony ulicy Armand Moisant. Zrobiłam kilka zdjęć nie od strony wejścia, lecz od strony ulic Falguière i Antoine Bourdelle i zanim coś niecoś napiszę na temat tej szkoły przypomnę, że kolejnym godnym uwagi Francuzem jest Armand Moisant (1838-1906), inżynier-konstruktor i przemysłowiec, wyróżniający się innowatorskimi rozwiązaniami metalowymi (1870-1906), zastosowanymi w słynnych budowlach paryskich, we Francji i na świecie.
   Projekt renowacji i powiększenia pierwotnie założonej w 1908 roku szkoły biznesu Novancia w Paryżu, stworzyła francuska firma Architecture Studio, zachowując głęboko zakorzeniony styl istniejącej architektury, czyli pierwotny budynek z cegieł, z gzymsami i mozaikami, dodając jedynie nowe oblicze, elewację wykonaną z 4102 prostokątnych, szklanych kolorowych, od czerwieni po żółć, przesłon nawiązujących do odcieni dawnych budynków. Transparentne panele nieregularnej bryły optymalizują temperaturę i redukują nadmiar promieni słonecznych, co widać na zdjęciach - część z nich jest otwarta pod różnym katem.
    Wewnątrz znajdują się trzy amfiteatry, audytorium na dwieście sześćdziesiąt osób, centrum zasobów, studio nagrań i kawiarnia, wszystkie dostosowane do nowych przepisów dostępności dla niepełnosprawnych we Francji.
    Szkoła rozpoczęła swoją działalność w 2011 roku, w wyniku połączenia się dwóch szkół Advancia i Négocia. W 2016 decyzją Izby Przemysłowo-Handlowej regionu Paris - Île-de-France Novancia została wchłonięta przez ESCP Europe - europejską szkołę biznesową posiadająca sześć kampusów: w Berlinie, Londynie, Madrycie, Paryżu, Turynie i Warszawie.
    Ponoć od 1 stycznia 2017 roku znak Novancia miał zniknąć. 









Na tle szkoły biznesu fragment muzeum Bourdelle'a


sobota, 13 maja 2017

Poranek w Auvillar jednej z najpiękniejszych wsi francuskich




    Niektórzy z Was pytają mnie gdzie jestem, gdzie byłam, czy jestem w Polsce, czy wróciłam zza granicy…
    Wnikliwi Czytelnicy bloga wiedzą, że od ponad pięciu miesięcy podróżuję jedynie między Supraślem, a Białymstokiem, a ostatnio, każdego roboczego dnia, rankiem,
szukam parkingu w okolicach szpitala onkologicznego, na średnio trzy godzinny w nim pobyt. Rzadko parkuję samochód na terenie BCO, bowiem godzina postoju to koszt trzech złotych, nawet jeśli w kolejnej godzinie parkowałam tylko minutę. No i kiedy pomnoży się to przez liczbę dni w miesiącu, to nazbiera się spora sumka. Niektórzy pytają mnie czy nie lepiej jeździć autobusem. Otóż po wlewach najlepiej wsiąść do własnego auta i czym prędzej odpocząć we własnym łóżku, zamiast wyczekiwać na przystankach i raczyć bakteriami organizm i tak już mocno osłabiony chemią.

   
Pocieszającym jest fakt, że z moich wcześniejszych podróży zebrałam sporo materiału, którego wystarczy mi na długi, długi czas. Jednak ostatnio, pisanie sprawia mi nieco trudności, bowiem mój umysł po chemioterapiach staje się coraz bardziej ociężały i leniwy, a zatem pewnie rzadziej pojawiać się będą nowe posty w Naprzeciw SZCZĘŚCIU. 
    Dzisiaj po prawie dwutygodniowej przerwie zapraszam ponownie na południe Francji.

    Auvillar
to kolejna wieś na liście najpiękniejszych wsi francuskich. Leży w pobliżu Montauban - stolicy departamentu Tarn-et-Garonne (o Montauban czytaj tutaj), w regionie Oksytanii, na pielgrzymkowym szlaku, zwanym drogą świętego Jakuba (Camino de Santiago), wiodącym do
katedry w Santiago de Compostela w Galicji w północno-zachodniej Hiszpanii.
    Atutem wsi, przyciągającym turystów, jest zapewne jej usytuowanie na kamiennym wzgórzu, dominującym nad doliną rzeki Garonny, skąd rozciąga się wspaniały widok na okolicę, począwszy od Akwitanii po Quercy, i most łączący port w Auvillar z Espalais - również przystankiem na drodze świętego Jakuba, słynnym także ze swojego klubu golfowego
Golf Club d'Espalais.
    Ze wzgórza widać dwa wielkie kominy elektrowni jądrowej w Golfech. 











    Moją przygodę w Auvillar rozpoczęłam wczesnym rankiem, kiedy mieszkańcy wsi z wolna budzili się do życia i na wyludnionych jeszcze uliczkach z łatwością można było sobie wyobrazić jak wyglądały ich codzienne czynności wieki temu. A historia wsi sięga czasów galloromańskich, kiedy wówczas, pod nazwą Alta Villa, ze względu na ukształtowanie terenu, miejsce naturalnie obwarowane, była osadą obronną, oppidum. Aż do jedenastego wieku cierpiała z powodu licznych najazdów, w szczególności Normanów.
W dwunastym wieku stała się główną siedzibą wicehrabiów Lomagne, następnie lennem hrabiów Armagnac i wreszcie w szesnastym wieku dobrem królów Nawarry. Wraz z objęciem tronu przez Nawarczyka Henryka IV, Auvillar przyłączono do korony francuskiej.

   
Wejdźmy do starego Auvillar przez bramę w wieży zegarowej tour de l'Horloge na plac de la Halle i przyjrzyjmy mu się dokładniej. Swój trójkątny kształt zawdzięcza najprawdopodobniej skrzyżowaniu trzech dróg wiodących do miasteczka przez trzy bramy:
- od północnego-zachodu przez nieistniejącą już, zniszczoną bramę, la porte
  de la Fontaine

- od południa, la porte d'Arnaud-Othon, obecna tour de l'Horloge  
- od strony klasztoru, la porte de Saint-Pierre.
   Na środku placu stoi ciekawa okrągła budowla wsparta na kolumnach toskańskich, wzniesiona w 1824 roku na miejscu dawnych hal.
    Miejsce to, z budynkami z cegły i kamienia jest prawdziwą wizytówką dawnego centrum handlowego ziarnem, a obecnie targiem z produktami lokalnymi wystawianymi na sprzedaż w niedzielne poranki. 




























    Kościół świętego Piotra, jeden z największych kościołów w departamencie Tarn-et-Garonne, to dawny klasztor benedyktynów (XII-XIV wiek) odrestaurowany w wiekach siedemnastym i dziewiętnastym. Długi na czterdzieści trzy metry zachował część romańską widoczną w kamieniach naprzemiennie jasnych i ciemnych i gotyckie sklepienie... 






















    Auvillar posiada trzy galerie sztuki:
- Artskads - malarstwo i rzeźba
- Espace 213 - Auvillart - nowa galeria sztuki
- Bleu Réglisse, w której wystawione są dzieła jednego z moich ulubionych rzeźbiarzy francuskich Jean-Louis Toutain.
    Miłą niespodzianką dla mnie były prace artysty zainstalowane w plenerze. Widziałam ich już wiele w innych miastach i zachwycona formą pisałam o twórcy tych dzieł tutaj.




















    O tak wczesnej porze dnia, tylko jedna z galerii Espace 213 - AuvillArt była otwarta. Zapraszał do niej przesympatyczny Auvillarczyk i dowiedziawszy się, że jestem Polką, już od progu wskazał mi ceramikę Lei Pludwinski, rodaczki mieszkającej we Francji. Niestety nie znalazłam informacji skąd pochodzi i nie zapamiętałam tego co o niej usłyszałam.














Auvillar, 8 września 2016 roku