Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Goczałkowice-Zdrój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Goczałkowice-Zdrój. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 października 2019

Goczałkowice-Zdrój. Ogrody docierają do głębi, odmieniają serca i skłaniają do zadumy, szczególnie wtedy, kiedy ostatni liść niebawem opadnie...



    Południowa część Pszczyny i oddalone od niej na południe, o niecałe pięć kilometrów Goczałkowice-Zdrój, leżą w Dolinie Górnej Wisły.
    Niewielka odległość i walory historyczno-geograficzno-krajobrazowe zadecydowały o tym, że w ciągu jednego dnia postanowiliśmy zwiedzić obie te miejscowości, najpierw stolicę dawnego Księstwa Pszczyńskiego, a później uzdrowisko i Ogrody Kapias. Byłam wdzięczna Tereni, w szczególności za pomysł przechadzki po Ogrodach Kapias, o których wcześniej nie słyszałam.
    Pszczynę, czyli pierwszą część dnia, na razie pominę i ze względu na jesienną deszczową szarugę, wrzucę na bloga dużo kolorów z końcówki kalendarzowego lata - 17 września tego roku.

   
Jak wiemy, warunkiem powstania miejscowości uzdrowiskowej, są jej walory przyrodnicze, krótko ujmując jej naturalne czynniki lecznicze oraz właściwości klimatyczne.
    Takie warunki spełniają Goczałkowice. Od południowego wschodu otacza je pasmo Beskidu, od północy rozlegle Lasy Pszczyńskie i faliste płaskowyże, zaś po zachodniej stronie wsi - utworzony w 1956 roku zbiornik zaporowy na Wiśle, główne źródło wody pitnej dla Górnego Śląska - Jezioro Goczałkowickie.

   
Uzdrowisko powstało w 1856 roku. Jego główne surowce lecznicze to solanka i borowina. Spośród kilku najstarszych budynków Goczałkowic wyróżnić można budynek sanatoryjny z 1862 roku - dawna pijania wód leczniczych, dawny Hotel Prezydent zwany również Cesarskim i pawilon sanatoryjny Wrzos. 







    Samochód zaparkowaliśmy na skraju Parku Zdrojowego i alejkami parkowymi poszliśmy w stronę dworca kolejowego. 
  






     Most kolejowy oraz dworzec wybudowano w drugiej połowie dziewiętnastego wieku, na trasie kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Pierwszy pociąg przejechał przez Goczałkowice 24 czerwca 1870. W połowie 2015 roku zakończono remont zabytkowego budynku. Mieści się w nim Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego.
    Tory kolei biegną po grobli stawu Maciek. Niezwykłe usytuowanie dworca,
a właściwie przystanku Goczałkowice-Zdrój, kojarzą mi się z epoką romantyzmu, czasami burzliwymi, pełnymi emocji i namiętności,
wiekiem buntu, rewolucji i spisku, a nade wszystko fenomenem rewolucji przemysłowej!










   Przy starym dworcu kolejowym rozpoczyna się pierwszy odcinek ścieżki dydaktyczno-przyrodniczej, biegnący pomiędzy kanałem rybackim a stawami hodowlanymi o nazwie Maćki. Na odcinku tym można spotkać kaczkę krzyżówkę, perkoza dwuczubego, łyskę. Rośnie tu głóg jednoszyjkowy, lipa drobnolistna, kosaciec żółty, sit skupiony, pałka szerokolistna.
    Można też spotkać kogoś, kto po upojnej nocy zaspokoić musi ogromne pragnie. 



    Po upojnym spacerze jedziemy do wspomnianych wyżej ogrodów. Samochód zostawiamy na parkingu przed centrum ogrodniczym.
    Od ulicy Zimowej parking dzieli cieniutkie zielone przepierzenie - żywopłot, byś może z lipy drobnolistnej, albo grabu (niestety nie przyjrzałam się uważnie) prowadzony na specjalnej podporze, formowany wysoko ponad samochodami - znakomity pomysł na ażurowe odcięcie się chociażby od ulicznych spalin. 


    Zaraz za bramą wejściową do Nowych Ogrodów Kapias uwagę naszą przyciąga głaz z napisem Ogrody dedykujemy Jakubowi. 




    Po przeciwnej stronie ścieżki zachwyca nas troska gospodarzy o rowerzystów, którym, w kolistym placyku wysypanym żwirkiem, otoczonym żywopłotem z grabu pospolitego, wydzielono miejsce na rowery.






     Dla tych, którzy mają za sobą długą drogę i najpierw pragną chwili relaksu, właściciele ogrodów proponują odpoczynek w restauracji, przy kawie, herbacie, słodkim co nieco albo domowym obiedzie.









     Posiłek najlepiej smakować będzie na zewnątrz, w otoczeniu najrozmaitszych, starannie dobranych roślin, na Skalniaku, utworzonym ze skał trawertynowych i z widokiem na Staw z altaną krytą strzechą, do której prowadzi kami­enny pomost. Brzeg stawu nat­u­ral­nego porośnięty jest aza­liami, różanecznikami, drze­wami liś­ci­astymi, byli­nami lata, rośli­nami cebulowymi. 
















    Za restauracją, na górce o wystawie zachodniej, znajdujemy Wrzosowisko pierwsze. Wrzosy, wrzośce, modrzewnice, poprzeplatano tu sos­nami w różnych odmi­anach i brzozami o pokroju płaczą­cym.






     Po przeciwnej stronie odnajdujemy Ogród Ciszy - zakątek w ksz­tał­cie koła otoczony miskantem olbrzymim, z kamienną posadzką - płytami w kształcie kół, na których ustawiono niewielkich rozmiarów betonowy kom­plet wypoczynkowy. 



    Z ogrodem ciszy graniczy sielski Ogród wiejski - zagroda chłopska sprzed stu lat. W powietrzu unosi się zapach kwiatów i ziół. Jest tu ziemianka, mnóstwo drewnianych, glinianych, kamiennych, blaszanych naczyń - część schnących na płocie, niewielki staw i kapliczka świętego Franciszka - pierwszego ekologa i patrona przyrody. W cieniu lipy stoi drewniana ławeczka. Przed chatą, na jej ścianach i wokoło niej znajdujemy wiele innych sprzętów potrzebnych do prowadzenia gospodarstwa. 














    W tym samym ciągu, za ogrodem wiejskim podziwiamy Ogród zachodzące słońce z met­alową, porośniętą trzmieliną kop­ułą w cen­trum, imi­tującą zachodzące słońce. Miejsce to wyróżnia barwa czer­wona, pomarańc­zowa, żółta, bordowa, roślin oraz ścieżka w kształcie chmury wysy­pana czer­wonym żwirkiem i błękitne krzesła - zjawisko małych chmurek. 



    Zza drogi, po przeciwnej stronie Ogrodu wiejskiego i Zachodzące słońce, obserwujemy Cieniste wzgórze obsadzone drzewami szy­bko ros­ną­cymi oraz okrywowymi roślinami liściastymi i iglastymi.
   
Jest też tam Liściasta Górka z krzewuszką, berberysami i pięciornikami, metalowe Igloo porośnięte bluszczem pospolitym i Labirynt utworzony z żywotnika zachodniego z myślą w szczególności o dzieciach. 























    Przy wyjś­ciu z labiryntu zna­j­duje się Wzgórze widokowe, z którego opiekunowie mogą spoglą­dać na swoje dzieci. Wejś­cie na punkt obserwa­cyjny mieści się od strony cienis­tego wzgórza.
    Po tej samej stronie głównej drogi uwagę przyciąga Aleja lipowa, z kilkoma odmianami irg w pod­szy­ciu drzew.




     Aleja lipowa prowadzi do Ogrodu ang­iel­skiego, do Ogrodu Zima oraz Zachodzące Słońce.
    Najpierw zajrzyjmy do Ogrodu Zima, zakątka przypominającego kra­jo­brazy zimowe nie tylko w tej lodowej aurze. Szczeliny ścieżek, oraz frag­menty kom­pozy­cji roślin­nych wyś­cielone są białym żwirkiem imitującym śnieg, miejsca do siedzenia to białe drew­ni­ane sanie.
    Przejdźmy także ścieżką wiodącą przez Ogród Wiosna,
gdzie na wąskim skrawku ziemi posadzono rośliny wrzosowate z przewagą różaneczników.














     I znowu przejdźmy lipową aleją na drugą stronę głównej drogi, do Ogrodu angielskiego - założenia, z dwunastoma zielonymi pokojami, wyróżniającymi się swoistą kolorystyką kwit­ną­cych roślin, odmi­enną architek­turą, przez które prowadzi kory­tarz wiodący przez bramę księży­cową, tunel różany, zegar słoneczny, fontannę, aż do ściany fron­towej ang­iel­skiego domu.
    Znajdziemy tu ceglane murki i ruinki, lus­tra na ścianach, kute furtki i łuki, drew­ni­ane ławki, don­iczkowe kompozycje i inne cudeńka.

    Pod najwyższym punk­tem widokowym na tere­nie ogrodów bieg­nie tunel, w którym ustawiono ławki - miejsce odpoczynku w upalne dni. 






















    Obok kolejna przestrzeń zwana Ogrodem z Różą a w nim Ogród romantyczny, ze Świą­ty­nią Duma­nia zna­j­du­jącą się na skrzyżowa­niu ścieżek, z kolistym żywopłotem z żywot­nika zachod­niego, licznymi krzewami i gatunkami bylin, roślinami cebulowymi i dominującymi w ogrodzie różami. 




W dalszym ciągu odnajdujemy zakątek z fontannami i plac zabaw dla dzieci - Zaczarowany ogród. 





    Ogromne wrażenie sprawia Ogród Lato z naturalnym stawem i kolekcją traw ozdob­nych. Brzegi stawu poras­tają lil­iowce, try­tomy, irysy, a kami­enny mostek prowadzi do domku Smer­fów - tak nazwały go dzieci - jego dach porośnięty jest niewysokimi trawami ozdob­nymi.













     Kolejny ogród zwany jest Ogrodem w barwach narodowych i ma kształt pros­tokąta, podzielonego na dwie równe części, jedna obsad­zona jest rośli­nami kwit­ną­cymi na biało, druga na czerwono. Tylna część ogrodu to lasek z posadzonymi w równych odstę­pach brzozami użytecznymi o ide­al­nie białej korze - miejsce o sil­nie pozy­ty­wnej energii. 







    Zaraz za Ogrodem w barwach narodowych znajduje się Ogród sensoryczny dedykowany osobom porusza­ją­cym się na wózkach inwalidz­kich, osobom niewidomym.
    W tym miejscu, wszys­tkie rośliny posadzono na pod­wyższeni­ach, tak by swo­bod­nie można było je dotykać, czy wąchać. W sercu kom­pozy­cji rośnie buk pospolity odmiany Pendula. 


     W końcowej część Nowych Ogrodów utworzone zostało Patio włoskie - pod­wórko ze studnią w cen­tral­nej jego części, na którym niemal cały rok unosi się zapach ziół posad­zonych w ter­ako­towych don­iczkach. Wnęki oki­enne wypełnione są mal­owidłami przed­staw­ia­ją­cymi pejzaże Toskanii. Ceglano-​kamienne mury wraz z fron­tową ścianą budynku stanowią granice patio.






     Zaułek śródziemnomorski przylega do połud­niowej ściany Patia włoskiego - na tle tej ścianki stworzono miejsce obfi­tu­jące w lawendę - roślinny sym­bol Prowansji. 

    W sąsiedztwie patia znajduje się Tajemniczy Ogród, przeznaczony do odpoczynku w półdzikiej, bez zbędnej ele­gancji, scenerii.  





    I jeszcze, na koniec prezentacji ogrodów, Cieniste wzgórze, na którym królują kolorowe kalosze - taki praktyczny zwiastun słotnej jesieni. 
 





 Więcej informacji  https://www.kapias.pl/pl/ogrody/621/nowe-ogrody

  
Ogrody Kapias to nie tylko przestrzeń dla zwiedzających ale także dla kupujących rośliny do własnych ogrodów. Warto tam pojechać i od twórców tego niezwykle urokliwego miejsca czerpać pomysły.














     Jestem pełna uznania dla państwa Kapias - Bronisława, Elżbiety i Kasi.
 
Goczałkowice-Zdrój, Gospo­darst­wo Szkółkarskie Kapias, 17 września 2019 roku