czwartek, 6 października 2011

Nieokiełznane myśli...

   Środa, 7 września 2011
   Dzisiaj Carcassonne, Toulouse, Lourdes.

Carcassonne

  Są miejsca na ziemi, które rozbudzają moją wyobraźnię na tyle, żeby zacząć o nich marzyć i wreszcie zobaczyć je na własne oczy. Jednym z nich jest twierdza w Carcassonne - ufortyfikowane miasto, którego początki sięgają 3500 r. p. n. e…

Carcassonne - droga między murami obronnymi

Carcassonne - rekonstruowane drewniane fragmenty murów

   Tak jak wszędzie w Basenie Morza Śródziemnego, tak i tutaj pojawiają się Rzymianie i w pierwszym wieku przed naszą erą zamieniają drewnianą palisadę osady na kamienny mur. Główna część północnych wałów obronnych, ufortyfikowanego przez Rzymian wierzchołka wzgórza, pochodzi właśnie z tamtych czasów…

Carcassonne - dwa pierścienie grubych wałów obronnych

Carcassonne - wjazd do twierdzy wybudowany pod kątem

Carcassonne - imponująca wielkością budowla

Carcassonne - barbakan, baszty, wieże, blanki...i ja

   Carcassonne, tak jak wszystkie inne miasta posiada bogatą historię wartą opowiedzenia. Ja jednak skrócę ją na tyle, żeby nie zanudzić czytelnika…
    Warto wspomnieć, że w VI wieku miasto przejmują Wizygoci, którzy rozbudowują fortyfikacje i to właśnie im zawdzięczamy obecne mury. Łakomy kąsek długo nie pozostaje pod panowaniem Wizygotów. Na początku VIII wieku, miasto zajmują Saraceni, niespełna 40 lat później Frankowie napadają na dobrze strzeżoną twierdzę. Pepin Krótki, syn Karola Młota, których grobowce oglądałam w katedrze w Saint-Denis, zdobywa miasto…

Carcassonne - Bazylika Saint-Nazaire

   W 1067 Carcassonne staje się własnością Raimonda Rogera Trencavela, wicehrabiego Albi i Nîmes, który buduje tutaj zamek Château Comtal i bazylikę Saint-Nazaire…W kolejnych stuleciach rodzina Trencavel koligaci się z dynastiami Barcelony i Tuluzy.
   W XIII wieku miasto przechodzi pod rządy Królestwa Francuskiego. Ludwik IX, obrońca chrześcijaństwa, uznany przez Kościół za świętego buduje dolną część miasta, po drugiej stronie rzeki Aude, a także rozpoczyna budowę drugich zewnętrznych murów…

   To ciekawe, im więcej podróżuję, im więcej poznaję, tym łatwiej wszystko układa mi się w jakąś spójną całość. Zaczynam łączyć wydarzenia historyczne, lokować władców w czasie, kojarzyć fakty… Zastanawiam się dlaczego do tej pory nie lubiłam historii?

  Staję wreszcie przed bramą główną, wejściem zbudowanym pod kątem, zapewne po to, żeby utrudnić wrogowi jego sforsowanie. Nie widzę jeszcze wszystkich wież, których jest aż 53. Przede mną dwa pierścienie grubych wałów i sucha fosa. Ostatnia wieża po lewej, to ta obserwacyjna, ogrzewana niegdyś, ta po prawej, obsługiwana przez 20 osób, służy gromadzeniu wody za pomocą całego systemu rynien.
   Najstarszy w Europie, bo trzynastowieczny barbakan prezentuje się okazale, jego baszty dumnie wystawiają swoje krągłości przed lico muru obronnego, za którym widać drugi z wieżami wciągniętymi. Blanki, ciąg krenelaży, zwieńczających mury, ciągną się gdzieś daleko w głąb. Przekraczam bramę. Przez chwilę idę pod górę ścieżką między murami, wchodzę na kamienne półki, zaglądam w prostokątne wąskie otwory, robię zdjęcia i wyobrażam sobie jak tysięczna rzesza żołnierzy zwinnie obsługuje wieże i baszty w obronie grodu. Podziwiam fragment drewnianej rekonstrukcji twierdzy. Czy wiecie, że ogień z palącego się drewna miał na tyle wysoką temperaturę, że mógł skruszyć zaprawę łączącą kamień?

Carcassonne - witraże bazyliki Saint-Nazaire

Carcassonne - rozeta w bazylice Saint-Nazaire

Carcassonne - rozeta w bazylice Saint-Nazaire

 Saint-Nazaire - Madonna karmiąca

    A oto bazylika Saint-Nazaire. XI wieczny kościół romański, sięgający czasów Trencavela, który staje na miejscu katedry z czasów Karolingów, rozbudowuje się na przełomie XIII i XIV wieku, kiedy to we Francji przyjmuje się styl gotycki. Imponujące dzieło, ze strzelistym, smukłym transeptem i chórem, na zewnątrz z piaskowca, wewnątrz prezentuje dwa style gotycki i romański, widoczne w licznych rzeźbach, witrażach i całej dekoracji kościoła.
    XIII i XIV wieczne witraże na fasadzie przedstawiają sceny z życia Chrystusa i Apostołów. Czy wiecie, że oryginalne witraże znajdują się w Paryżu w XIII wiecznej Sainte-Chapelle?
    Ale warto przyjrzeć się jeszcze tej gotyckiej budowli z zewnątrz. Od strony północnej nie widać na murach żadnych śladów wilgoci, pleśni, czy też grzybów. Wystające daleko poza lico murów gargulce odprowadzają doskonale nadmiar wody, a także  swoim odrażającym wyglądem skutecznie  zatrzymują złe duchy…

Jean Pierre Cros-Mayrevieille

    Mam niewiele wolnego czasu. Robię zdjęcia, żeby móc później przyjrzeć się temu średniowiecznemu miastu, którego istnienie Francuzi zawdzięczają pewnemu prowincjonalnemu adwokatowi i radnemu. To Jean Pierre Cros-Mayrevieille, (1810-1876) przekonuje władze o potrzebie restauracji tego miejsca, chroniąc je tym samym przed ruiną i zniszczeniem.

Carcassonne - miasto górne i dolne

   Zatrzymuję się na chwilę przed pomnikiem tego jakże ważnego dla Carcassonne obywatela, po czym wlokę się za grupą, oglądając się co chwila i robiąc zdjęcia górnemu i dolnemu miastu…

Tuluza - Kanał Południowy (Canal du Midi)

   Po chwili słucham wiadomości na temat Tuluzy i Kanału Południowego (Canal du Midi) inaczej zwanego, Kanałem Dwóch Mórz, łączącego Morze Śródziemne z Oceanem Atlantyckim. Historia zaciekawia mnie na tyle, że robię notatki i co chwila spoglądam przez szybę autokaru i podziwiam dzieło pewnego poborcy podatkowego od soli, inżyniera i przedsiębiorcy francuskiego, zafascynowanego techniką, który opracowuje projekt budowy kanału. Pierwotnie kanał nie przechodzi przez Carcassonne i omija miasto w odległości dwóch kilometrów. Jego budowniczy Pierre-Paul Riquet domaga się u radnych miasta,  kwoty 100 000 funtów na realizację projektu. Ci jednak odmawiają. Błąd ten zostaje naprawiony dopiero w 1810 roku, podczas gdy oficjalne otwarcie kanału następuję w 1681 roku. Pierre-Paul Riquet wyjeżdża do Paryża, przekonuje ówczesnego króla Francji, Ludwika XIV o słuszności połączenia rzeki Garonny z Morzem Śródziemnym. Król wspiera przedsięwzięcie i w 1666 roku powstaje spółka zatrudniająca około 12 tysięcy ludzi do budowy kanału. Riquet inwestuje w budowę także swoje własne środki - 2 miliony funtów, podczas gdy całą budowę szacuje się na 15 milionów. To on także wprowadza miesięczne wypłaty i ubezpieczenia socjalne dla robotników. Wspomnę jeszcze, że szczytowym punktem kanału jest wysokość 48 metrów ponad poziom Garonny.
   Pierre-Paul Riquet umiera w październiku 1680 roku, na kilka miesięcy przed oficjalnym otwarciem tego niezwykle ciekawego technicznie obiektu, długości 240 kilometrów o łukowatym przekroju, z 60 śluzami, ze 173 metrowym tunelem pod Czarnymi Górami i z około 120 mostami przerzuconymi przez tę sztuczną rzekę…

Tuluza - zachwycam się innością tego miasta

Tuluza - fasady kamienic

Tuluza - Różowe miasto (Ville rose)

Tuluza - charakterystyczne fasady kamienic

Tuluza - urzekające fasady domów

Tuluza - prawda, że piękne ?

    Wjeżdżam do Tuluzy, miasta oddalonego od Carcassonne o 80 kilometrów. Tutaj także przemieszczamy się wzdłuż Kanału Południowego, który w rok po oddaniu do użytku zostaje obsadzony 40 tysiącami drzew, przeważnie platanami, rzucającymi tak bardzo potrzebny cień statkom transportującym towary. Dzisiaj kanał porasta około 60 tysięcy drzew.
   „Różowe miasto” (ville rose) robi na mnie ogromne wrażenie. Jest po prostu piękne. Zadbane kamienice w większości z czerwono pomarańczowej cegły przyciągają wzrok. Cegły do budowy używali Rzymianie w I wieku przed naszą erą, czego dowodem są ruiny murów romańskich na placu Saint-Jacques. Niegdyś, domy przykrywano warstwą tynku traktując cegłę jak kamień ubogich. Współcześnie domy licuje się także cegłą. Okolice obfitują w złoża gliny, podczas gdy transport kamienia jest bardzo kosztowny. Moją uwagę przyciągają kute metalowe balustrady balkonów i tarasów, a także lambrekiny, koronkowe falbanki zdobiące górne, zewnętrzne części okien.

   Miasto tętni życiem. Na ulicach pełno młodzieży. Zapewne mają przerwę w zajęciach lekcyjnych, okupują więc kawiarenki, bary i restauracje. Przechodzę wąską uliczką koło jakiegoś liceum, tu także na chodnikach i placu szkoły gromady licealistów. Piękna wrześniowa pogoda sprzyja spacerom i przesiadywaniu w ogródkach kawiarnianych.

   Tuluza to trzeci po Lyonie i Paryżu ośrodek oświatowy, siedziba trzech uniwersytetów. Tutaj znajduje się międzynarodowe konsorcjum europejskie Airbus Industrie zajmujące się produkcją samolotów, zatrudniające prawie 17 tysięcy osób, a także Miasteczko Kosmiczne (Cité de l’Espace). Nie sposób wymienić wszystkie ważne i mniej ważne miejsca. Na każdym kroku coś zaskakuje i szokuje niepowtarzalnością. Jestem zauroczona przede wszystkim innymi niż gdzie indziej fasadami kamienic. Zazdroszczę żakom klimatu miasta studenckiego, ożywianego ich śmiechem, gestami, głośnymi rozmowami…

Tuluza - na końcu ulicy kościół Saint - Sernin

     Ale oto zbliżam się do największego z zachowanych kościołów pielgrzymkowych, Saint-Sernin, zbudowanego z cegły, gdzie kamienia użyto tylko do wzniesienia przypór, obramowań okien i gzymsów. Przede mną harmonijnie układające się bryły jedenastowiecznej apsydy i ośmioboczna dzwonnica wzniesiona na skrzyżowaniu transeptu i nawy głównej.

Tuluza - apsyda i dzwonnica kościoła Saint - Sernin

Wejście boczne do kościoła Saint-Sernin

    Przyglądam się uważniej 65 metrowej wieży, której pierwszy poziom stanowią zamknięte murem okna (widoczne na pierwszym zdjęciu z kościołem, tym na końcu ulicy), na dwóch następnych piętrach widać nieznacznie cofnięte, otwarte już otwory okienne, umieszczone parami jedne nad drugimi, zakończone łukami z archiwoltą (profilowane lica łuków, zdobione ornamentami). Dwa ostatnie piętra, kontynuujące piramidalne zamierzenie, dobudowano pod koniec XIII wieku. Ościeża pozbawione łuków wykończone są połączeniami kątowymi, nowe przypomnienie architektury romańskiej. Szpiczaste wykończenie wieży, zwieńczone krzyżem ukończono pod koniec XV wieku.

Kościół St. Sernin - ołtarz główny

   Pięcionawową bazylikę z 64 metrowym trójnawowym transeptem i obejściem poprowadzonym wzdłuż naw bocznych, transeptu i za prezbiterium, otacza wieniec kaplic. Kościół podzielony jest na jedenaście przęseł. Tutaj znajdują się relikwie świętego Saturnina pierwszego biskupa Tuluzy, który przybył do miasta w III wieku, krzewić chrześcijaństwo. Zginął śmiercią męczeńską, zabity przez byka, do rogów, którego był przywiązany i wleczony przez rozjuszone zwierzę. Stąd też nazwa ulicy Rue du Taur, czy też Carriera Del Taur, a także kościół pod wezwaniem Notre Dame du Taur, znajdujący się przy tej ulicy. Wyjaśnię jeszcze, że łacińskie imię Saturnius, w języku langue d’Oc to Sarni, w języku francuskim Sernin.

Kaplica Niepokalanego Poczęcia

Relikwie św.Gilberta ze św.Barnabą i św.Franciszkiem z Asyżu

Kaplica św.Grzegorza - dekoracje z XVII w

Kaplica św. Jakuba Większego

Relikwiarz z Cierniem Korony Chrystusa

    Interesują mnie kaplice z relikwiami świętych. Zatrzymuję się kolejno przed każdą z nich. Uwagę moją przyciąga kaplica św. Jakuba Większego, jednego z dwunastu apostołów, którego grobowiec znajduje się w Santiago de Compostela. Należy pamiętać, że świątynia Saint-Sernin leży na szlaku pielgrzymkowym. To tutaj zatrzymywali się pątnicy. Popiersie świętego, w obszernym podróżnym kapeluszu i płaszczu zdobionym muszelkami przedstawia strój pielgrzyma, narażonego na silne wiatry tramontane i inne niekorzystne warunki atmosferyczne występujące na Drodze św. Jakuba. 
    Warto wspomnieć o Świętym Relikwiarzu z Cierniem Korony Chrystusa, dar ostatniego hrabiego Tuluzy Alfonsa de Poitiers, który relikwię tę otrzymał od swojego brata, króla Ludwika Świętego. Początkowo Cierń był zamknięty w drewnianej szkatule, później zamknięto go w srebrnym relikwiarzu w kształcie piramidy w otoczeniu trzech aniołów, dzierżących  atrybuty Męki Pańskiej. Zniszczony w czasie Rewolucji Francuskiej zastąpiony został obecnym  relikwiarzem, którego strzegą dwa anioły, jeden z lancą, drugi z gąbką. Dzieło to wykonane zostało w Tuluzie w 1816 roku przez Ludwika III Samsona.
    Ostatecznie Święty Cierń został zamknięty w jeszcze jednym ośmiobocznym, wykonanym z miedzi relikwiarzu. To pozłacane dzieło wykonał w 1880 roku Poussielgue-Rusand.

Chór z baldachimem i papieską parasolką

     Imponujące wrażenie sprawia chór, który w XVIII wieku otrzymał barokową dekorację. Za ołtarzem wspaniała nastawa wykonana w 1720 roku przez Marca Arcisa, obrazująca męczeństwo św. Saturnina. Wielki baldachim, który wznosi się nad szczątkami świętego, zastąpił gotycką konstrukcje, której podstawę odnajdujemy w górnej krypcie. Po lewej stronie baldachimu widzę otwartą parasolkę. Nigdzie wcześniej rozpostartej umbreli nie widziałam. Teraz już wiem, że kościół, który nawiedza papież, otrzymuje taką właśnie parasolkę upamiętniającą jego wizytę i której nie prezentuje się wiernym. Dwa lata temu nowy proboszcz postanowił umieścić papieski prezent po lewej stronie ołtarza głównego.

Wotum z XVI w - Tuluza, wiszące miasto  z kościołem

Wotum ofiarowane 20 lipca 1879 r

   W deambulatorium, po lewej stronie chóru widzę zawieszone wysoko nad głową obwarowane murami miasto z kościołem. To właśnie Tuluza, wotum z XVI wieku. Jest jeszcze w pobliżu inne wotum z gorejącym miłosiernym Sercem Jezusowym w owalnych ramach – dar biednych, dręczonych chorobami mieszkańców, ofiarowany 20 lipca 1879 roku.

Wnętrze kościoła Saint - Sernin

Wnętrze kościoła Saint Sernin

Wnętrze kościoła Saint Sernin

Moje ręce na stopach św. Krzysztofa

   Nie sposób delektować się wszystkimi detalami. Czas nagli. Ostatnia wychodzę ze świątyni, obok, której znajduje się okazały budynek, Muzeum św. Rajmunda, w którym zgromadzono liczne pozostałości rzymskie, rzeźby, mozaiki, wczesnochrześcijańskie sarkofagi i galijskie ozdoby. Niegdyś mieszkali tutaj budowniczowie świątyni.
  
Muzeum św. Rajmunda

Tuluza - Rue du Taur

Kościół Notre-Dame du Taur

    Ulicą, Rue du Taur, wędruję w kierunku starej Tuluzy na elegancki plac Capitole, na którym  znajduje się ratusz połączony z teatrem jednolitą monumentalną fasadą w stylu klasycystycznym z połowy XVIII wieku. W pobliżu placu wznosi się przepiękny gotycki kościół Jakobinów, który należy do Dominikanów. Ich klasztor, który założony został w 1215 roku przez św. Dominika był pierwszą siedzibą zakonu.

Rynek w Tuluzie

Pod arkadami na rynku w Tuluzie

W różowym mieście

Ratusz na placu  Capitole

Wewnętrzny dziedziniec ratusza

W holu ratusza - obraz przedstawiający Rajmunda VI

W holu ratusza - obraz przedstawiający treningi rycerzy

W holu ratusza -malowidło z konkurencją recytatorską

Tuluza - jedna z bram z przepiękną drewnianą boazerią

   Wchodzę na dziedziniec ratusza i do holu budynku, w którym po lewej stronie widnieje obraz z ekskomunikowanym Rajmundem VI z Tuluzy, po prawej treningi rycerzy, a nad schodami malowidło przedstawiające konkurencję recytatorską…

   Po krótkim spacerze uliczkami przylegającymi do rynku wyjeżdżam do Lourdes mijając Garonnę, rzekę wypływającą z gór pirenejskich.

Lourdes  z widokiem na Pireneje

Lourdes

Lourdes - zamek obronny

   W Lourdes spędzam resztę dnia. Najpierw zostawiam bagaż w hotelu, znajdującym się tuż obok dworca kolejowego i razem ze wszystkimi idę do sanktuarium.
    Jestem trochę niespokojna, a może zmęczona podróżą i zwiedzaniem, a może…

Lourdes - Matka Boska w Koronie na tle bazyliki

Bazylika wybudowana w latach 1862-1889

Lourdes - Bazylika  -  dolna i górna

Lourdes - Bazylika

Przyjdźcie pić ze źródła i obmywajcie się w nim

    Oczom moim ukazuje się olbrzymi plac na końcu, którego wznosi się bazylika w stylu neogotyckim. Dochodzę już prawie do bazyliki, kiedy rozpoczyna się procesja osób niemogących poruszać się samodzielnie. Dzieją się ze mną jakieś dziwne rzeczy, jestem pod wielkim wrażeniem tej niekończącej się ludzkiej rzeki, wyśpiewującej modlitwę w pochodzie. Setki wolontariuszy pcha przed sobą wózki, lub łóżka z chorymi pielgrzymami...
    Zamieram na chwilę w bezruchu, po chwili jednak zadaję sobie pytanie:, o czym myślą, czego pragną ci wszyscy ludzie zdani na pomoc innych? Robienie zdjęć w tym momencie wydaje mi się niestosowne, chowam aparat fotograficzny i cierpliwie czekam, aż przejdzie procesja, której końca nie widać. Wykorzystuję małą lukę między wózkami i przebijam się na drugą stronę kolumny. Po chwili stoję w kolejce do groty. Modlący się w ciszy pielgrzymi, przesuwają się wolno w miejscu Objawień. Naprzeciwko groty pokaźna grupy ludzi siedzi na ławkach. Wiem, że zbierają się na różaniec.

Portal wejściowy do bazyliki dolnej

Kaplica św. Bernadety

Chrzest Jezusa

Lourdes - bazylika górna

Msza św. w kaplicy bazyliki górnej

Lourdes - na poziomie górnej bazyliki

   Zwiedzam Bazylikę Różańcową, której portal wejściowy ozdobiony jest płaskorzeźbą przedstawiającą Najświętsza Maryję Pannę z Dzieciątkiem Jezus na ręku ofiarowującym różaniec św. Dominikowi. Widzę dwa mniejsze wejścia: Drzwi Światła i Drzwi Życia. Dalej po lewej stronie kaplica św. Bernadety. Po obu stronach świątyni wybudowano dwa długie podjazdy do bazyliki górnej, którą oglądam z wielkim zaciekawieniem. Są tutaj także inne kaplice, w których odprawiane są msze święte. O godzinie 19:00 w takiej właśnie kameralnej mszy uczestniczę.

Szkatuła z fragmentem sutanny JPII

Stacja Drogi Krzyżowej

   Przedtem jednak zwiedzam jeden z największych kościołów świata, Bazylikę św. Piusa X, wybudowaną pod ziemią, inaugurowaną 25 marca 1958 roku przez kardynała Roncalli, przyszłego papieża Jana XXIII, w setną rocznicę Objawień. Zatrzymuję się przy kaplicy, w której umieszczono szkatułę z fragmentem zakrwawionej sutanny, którą miał na sobie papież Jan Paweł II w dniu zamachu 13 maja 1981 roku. Oglądam stacje Drogi Krzyżowej, malowanej najprawdopodobniej na szkle i podświetlone słabym światłem. Autorem tych prac jest Denys de Soi.
   Widząc ludzi robiących zdjęcia, nieśmiało i ja wyciągam swój aparat fotograficzny. W głowie mam jeden wielki mętlik, bo tak naprawdę cieszę się, że tu jestem, ale tyle się tutaj dzieje, że modlić się prawdziwie nie potrafię. Nie jestem w stanie okiełznać swoich myśli...

    I tak jeszcze nabieram źródlanej wody do dwóch małych butelek, wkładam je do plecaka i wlokąc nogę za nogą wracam do hotelu. Jestem tak zmęczona, że rezygnuję z udziału w Procesji Maryjnej, która rozpoczyna się po zapadnięciu nocy. Rano, moje sąsiadki z ostatniej „ławki” dzielą się wrażeniami. Opowiadają, jak pielgrzymi zbierają się przed grotą, a potem kroczą w orszaku z zapalonymi świecami w rękach, śpiewają Ave Maria z Lourdes, pieśń nakreślającą historię Objawień, których tysiące świateł są symbolem. Uroczystość kończy błogosławieństwo, intonuje się Salve Regina, ostatni hołd dla Matki Boskiej. Pielgrzymi wymieniają braterskie gesty przed rozejściem się w lurdziańską noc. Słyszę jeszcze opowieść o przesympatycznym małżeństwie z Alaski, które z dziewięciorgiem swoich dzieci uczestniczyło w procesji. Najstarsze, kilkunastoletnie, najmłodsze, jeszcze przy piersi. Niesamowita jest wiara ludzi!!! A jaka jest moja? Zastanawiam się…

Dworzec kolejowy w Lourdes

Dworzec kolejowy w Lourdes o świcie

Na dworcu kolejowym w Lourdes o świcie

Hotel w pobliżu dworca kolejowego w Lourdes

W tej części zaokrąglonej hotelu spędziłam noc

Lourdes - okolice dworca kolejowego

   Następnego dnia rano, przed śniadaniem robię jeszcze kilka zdjęć w okolicy hotelu...

12 komentarzy:

  1. Oszałamiający post, wspaniałe jak zawsze zdjęcia, masz talent w łapkach i bystre oko, droga Ewo.
    Carcassonne jest mi dobrze znane z opowieści przyjaciela, którego poznałam w czasie studiów. Pochodził stamtąd, dlatego gdy zobaczyłam tytuł twojej notki, przeszedł mi po plecach dreszcz, pomyślałam sobie: A co to, jakaś telepatia?
    Nazywał się Marc (Marek), czarował mnie swoją śniadą karnacją, nocnym, wiecznie chmurnym spojrzeniem i tym, że zawsze gdzieś go nosiło. Na pewno by ci się spodobał, to taki sam typ człowieka jak ty -- jeśli chodzi o wędrówkę, poznawanie nowych miejsc i ludzi. Dzięki za ten wpis, zdjęcia i opis nieoceniona pomoc w przypomnieniu sobie wielu faktów z przeszłości.
    Ach, ciekawi mnie, co teraz porabia, gdzie jest, ten mój Marc. Pozdrawiam i ściskam :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. @Barbara Silver
    Basiu zajrzyj tu jeszcze raz proszę. Właśnie robię drobne poprawki, dotyczące podpisów pod zdjęciami w Bazylice Saint - Sernin i uzupełniam kilkoma zdaniami mój wpis. Bazylika w Tuluzie jest niezwykła, tyle tam historii objawiającej się w przepięknych dekoracjach, prawdziwych arcydziełach sztuki. Oglądając je chodziłam po prostu na wdechu, właściwie to biegałam z aparatem w rękach i robiłam tak zwane zdjęcia na później. Kiedy piszę ten komentarz mam takie samo uczucie wypełnionych powietrzem płuc zgromadzonego na zapas na wszelki wypadek...
    Ach, Basiu! Jestem pewna, że podobałaby Ci się Tuluza, miasto młodych, odważnych ludzi, przyszłych być może naukowców. Może tam odnalazłabyś "SWOJEGO MARKA"...
    Dziękuję za bardzo miły komentarz :)
    Buziaki przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  3. pisałam...pisałam...i diabli wzięli mój komentarz :(

    OdpowiedzUsuń
  4. @halina
    To nie możliwe!!!
    Mnie też kilka razy "wcięło" kilka komentarzy. Przez jakiś czas pisałam je w Wordzie i kopiowałam, żeby go nie stracić. Pozdrawiam Cię serdecznie :)))
    Zawsze jestem ciekawa co inni myślą na temat moich "poczynań literackich". Niestety, na palcach jednej ręki mogę policzyć takie osoby. Inni milczą, pewnie dlatego, że nie zainteresowałam czytelnika na tyle, żeby napisać kilka słów komentarza.
    Raz jeszcze buziaki dla Ciebie Halinko :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozety są wspaniałe, to chyba jedyny element, który zawsze podobał mi się w kościołach, choć do nich nie uczęszczam. Podoba mi się idea "życiodajnych źródeł", ale drażni mnie trochę, że boginię Księżyca zastąpiono sztucznie dziewicą, co przecież jest z gruntu fałszywe. Ale mniejsza o to. Dużo teraz czytam o starych dziejach świata i rzuca się w oczy, że najpierw była bogini a nie męski-bóg, natomiast dzisiaj albo się uczyniło zeń dziewicę, albo w ogóle (np. w islamie) gardzi się kobietami, jakby nie miały mózgu, albo służą tylko do rozrodu, przez wzgląd na patriarchalny system. Głęboko mnie to uwiera, bo ze swoich źródeł wiem, że nie tak wyglądał świat dawniej, mężczyźni-hierarchowie 90% obecnej wiedzy i dogmatów -- przekłamali.
    Ale jakby odsunąć prywatne animozje na bok, dobrze że chociaż w szczątkowej formie kult Bogini Matki się ostał. Raz jeszcze -- wspaniałe zdjęcia. Zazdroszczę podróży-wojaży, ale to już wiesz.... ;)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Barbara Silver
    Ja jestem pod wrażeniem św.Magdaleny. Lubię fotografować jej wizerunki w malarstwie i rzeźbie. Zawsze przedstawiana jest jako piękna kobieta. Ale jak mniemam nie tylko była piękna, ale i bardzo mądra.
    A co do kobiet? Myślę, że męskie ego i siła zdominowały słabą, inteligentną płeć, a nawet ją zniewoliły, jak w przypadku islamu.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj zdominowały, zdominowały. Wystarczy wziąć do ręki źródła, które nie prezentują mainstreamową wersję naszych dziejów. Cała nasza wiedza: historyczna, naukowa, religijna, jest zafałszowana. Uczyniono to w obawie przed kobietami, bo kiedyś, mężczyzna żył pod butem bogini i jej kapłanek a to się samczykom nie podobało. Więc zrobiono ludzkości masowe pranie mózgu. I oto żyjemy w kulturze patriarchalnej, czcimy fałszywe twory, fałszywe filozofie i doktryny polityczne. Przykre, ale prawdziwe. Na szczęście jednak coraz więcej ludzi na świecie budzi się z tego matriksa. Ps: ja też mam sentyment do MM, to taki współczesny odpowiednik Lilith. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lourdes jest piękne, szkoda, że miałaś tak mało czasu, spędziłam tam kilka miesięcy i to inne Lourdes, poza sezonem jest niezwykłe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym w każdym miejscu spędzić trochę więcej czasu, ale jak wiesz z wycieczkami zorganizowanymi tak już jest. Jesteś uzależniona od programu. Czasami mam ochotę wsiąść w samochód i jechać przed siebie, zbaczać z tras turystycznych i zatrzymywać się tam gdzie jest najpiękniej. Wystarczyłyby jeszcze jedna osoba o podobnych zainteresowaniach, pieniądze na paliwo i na jedzenie...

      Pewnie, że chciałabym zwiedzić Lourdes dokładniej. Samo położenie miasteczka jest niezwykłe:)
      Pozdrawiam ciepło:)))

      Usuń
  9. Patrzę na zdjęcia dworca, hotelu, jakże to inne od opisywanego u Zoli. Doskonale rozumiem, że w takich miejscach trudno o skupienie, mam tak w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie, ilekroć tam jestem - rozpraszam się podziwianiem. Trafiłam tu z bloga francuska kawiarenka (dopiero dziś zajrzałam pod archiwalny wpis). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,
      Do Twojej francuskiej kawiarenki zajrzałam z powodu umiłowania Francji, jej zabytków, kultury, sztuki...
      Mieszkałam tam w latach 1981-1985 i później nie raz do niej wracałam...
      Dzisiaj zajrzałam na Twoje inne blogi i pozwoliłam sobie wpisać na listę zaprzyjaźnionych: Moje podróże, Emile Zola i Pod skrzydłami aniołów

      Noszę się z zamiarem napisania kilku postów na temat Francji, a w szczególności Paryża, tego obecnego i z czasów François Mitterranda.

      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do Naprzeciw SZCZĘŚCIU :)*

      Usuń
    2. Bardzo mi miło. Pragnę tylko sprostować, iż blog francuska kawiarenka, podobnie, jak Czytamy Zolę i Pod skrzydłami aniołów są blogami współtworzonymi przez różnych blogerów, wystarczy zgłosić akces, a moderator dopisuje osobę do współtworzących i można tam publikować swoje teksty. Wyjątek chyba stanowi Francuska kawiarenka, której moderatorka nie odzywa się od dawna, a pozostali współtwórcy nie mają możliwości ze swego poziomu dopisywać innych chętnych, natomiast Pod skrzydłami aniołów jest "moim dzieckiem" i jeśli byłabyś chętna to zapraszam do współpracy, zwłaszcza, że większość współtworzących skupiła się na gatunku literatura, a zamierzałam uczynić blog bardziej interdyscyplinarny, tylko jak się prowadzi swój i uczestniczy w kilku innych (plus parę wyzwań czytelniczych) to zaczyna brakować czasu. Ja jestem fanką Włoch, ale od jakiegoś czasu dołączył do tego Paryż, który odwiedzam rokrocznie. Widzę u ciebie sporo wpisów o miejscach, w których byłam, lub które chciałabym odwiedzić, jak tylko znajdę chwilkę wrócę poczytać archiwum. Pozdrawiam

      Usuń