środa, 29 kwietnia 2015

Magnolia Marianny


    Nigdy nie mogłam sfotografować magnolii w ogrodzie Marianny bowiem albo była w pąkach albo już przekwitała. W poniedziałek odwiedziłam przyjaciółkę i wreszcie się udało! Mam ten wspaniały okaz na zdjęciach, a pogoda była cudowna, powietrze pachniało latem, słońce świeciło mocno.









     We wtorek było jeszcze cieplej, a właściwie upalnie. Wystawiłam na taras pleciony z bambusa fotel w nadziei że przysiądę na nim i odpocznę w przerwach między jedną a drugą czynnością związaną z przygotowaniem ogrodu do lata, no i tym samym... przegoniłam ciepło. Po południu dmuchnęło, błysnęło, zagrzmiało, popadało i... zrobiło się zimno. Na fotel nie usiadłam!
    - Ech, ten kwiecień plecień!



    A post o Albercie Kahnie wciąż w opracowaniu. Wymaga to nieco czasu, jako, że nie posiadam materiałów w języku polskim...

7 komentarzy:

  1. Magnolia cudna,szkoda że one krótko kwitną.Twoja przyjaciółka ma jakąś ciekawą budowlę na zdjęciu numer 2 taki ostrosłup:) co to takiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta piramida to szklarnia.
      Możesz ja jeszcze zobaczyć w dwóch moich poprzednich postach
      http://ewa-naprzeciwszczciu.blogspot.com/2013/08/dzien-swiateczny.html
      http://ewa-naprzeciwszczciu.blogspot.com/2012/08/kartki-z-pamietnika-imieniny-u-marianny.html

      Usuń
  2. Magnolia rzeczywiscie nie moze miec wiecej kwiatow..ale piekna! a poza tym jaka twarzowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście wyjątkowo twarzowy okaz....

      Usuń
  3. Tu się Ewuniu nie ma co obrażać. Niestety Piotr, pracując nocami zdaje sobie sprawę, że niestety często popełnia gafę, gdyż mózg nie pracuje za dnia na najwyższych obrotach. Cokolwiek chciałem napisać, miało być miłe a nie odwrotnie. Za gafy przepraszam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, właśnie zastanawiałam się jak Ci to powiedzieć, że Twój ostatni komentarz poszedł do kosza NIECHCĄCY i nie dlatego, że mi się nie podobał, tylko dlatego, że przez ostatnie trzy miesiące zalewają mnie komentarzami Anonimowi. Odrzucam czasami po kilkanaście komentarzy naraz. Wszystkie pisane są w języku angielskim, a potem tłumaczone niezrozumiale na język polski. Każdy chce mi wcisnąć swoją stronę, reklamować się na moim blogu...
      Teraz rozumiesz? Z rozpędu niechcący kliknęłam odrzuć, a potem mimo, że komentarz został w mailu to nie udało mi się go reanimować.
      Dodam jeszcze, że kiedyś, kiedy przekierowałam Anonimowych do spamu, to wszystkie pozostałe też tam trafiały. Jak widzisz muszę zatwierdzać komentarze, bo inaczej byłby tu jeden wielki śmietnik z przedziwnymi reklamami firm...

      A teraz przyjmij moje przeprosiny Piotrze, oczywiście z ciepłymi uściskami i myślami :)
      A to na dowód, że ciągle go mam w mailach:
      Witaj Ewo!
      Sam nie wiem, co mam podziwiać bardziej: Ciebie, czy też kwiat magnolii... :-)
      Pozdrawiam ciepluteńko!!!!

      Usuń
    2. :-) ufff... Jeśli chodzi o tych anonimowych, to też mi parę razy krwi napsuli. To spamerzy. Na szczęście ustaliłem, dzięki którym postom się uaktywniali i niestety musiałem te psoty usunąć. Moje zdanie jest tez takie, że powiązane konta i nieopatrznie odwiedzanie witryn ( w moim wypadku szukam informacji wszędzie) uaktywniają wszelakiego typu robaki i inne. Niestety nie ma na to ratunku. Trzeba albo przeczekać, albo usunąć ( skopiować) swojego posta i umieścić go pod inną datą. Pozdrawiam

      Usuń