poniedziałek, 5 listopada 2018

Rodos - najlepiej zachowane średniowieczne miasto Grecji

     Zwiedzanie stolicy Dodekanezu (Δωδεκάνησα, Dodekánisa - dwanaście wysp) zaczęliśmy od Portu Mandraki. Chcieliśmy najpierw zobaczyć miejsce gdzie, jak głosi legenda, stał jeden z siedmiu starożytnych cudów świata - wysoki na trzydzieści dwa metry Kolos Rodyjski, posąg greckiego boga słońca Heliosa, upamiętniający nieudane oblężenie miasta przez Demetriusza Poliorketesa w latach 305-304 przed naszą erą.

    Tę ogromną statuę wykonaną z żelaza, z wnętrzem wypełnionym gliną, powaliło na ziemię trzęsienie ziemi (227/226 p.n.e.). Zrujnowany kolos, złamany w kolanach, prawdopodobnie leżał i rdzewiał w wodzie aż do 654 roku, kiedy to Arabowie zdobyli Rodos i sprzedali go na złom.
    Archeologowie twierdzą, że Kolos Rodyjski nie stał u wejścia do portu, lecz na wzgórzu, na którym wznosi się zamek. Tak czy owak, olbrzym wyobrażający Heliosa widoczny był z daleka.  
    Dzisiaj wejścia do portu strzegą, posadowione na dwóch kolumnach, posągi, jelenia (elafos) i łani (elafina) - symbole wyspy. 




    Uwagę przykuwa obronny fort świętego Mikołaja, wybudowany w 1464 roku za czasów wielkiego mistrza joannitów Piero Raimondo Zacosta.
Z wnętrza fortyfikacji wynurza się biała latarnia morska.
    Zainteresowanie wzbudzają trzy wiatraki, wzniesione na molu wiodącym do twierdzy.









    Swoją sylwetką uwagę przyciąga także Katedra Zwiastowania NMP z kwadratową wieżą - replika kościoła świętego Jana, który stał naprzeciw Pałacu Wielkich Mistrzów (o pałacu w dalszej części) i który został zniszczony podczas wybuchu magazynu prochu w 1856 roku.
   
Ta cała część nabrzeża prezentuje się pięknie także z drugiej strony portu.

  
Przy Fontannie Lwów - wiernej kopii Fontanny Lwów z Viterbo - kręciło się kilka osób pozując do zdjęć. Ja również przysiadłam tam na chwilę.



    Na nabrzeżu natrafiamy na pomnik greckiego oficera Alexandrosa Diakosa, uznanego przez historyków, za pierwszą grecką ofiarę drugiej wojny światowej. Diakos zginał w walce z włoskim najeźdźcą 1 listopada 1940 roku, zaraz po tym jak 28 października, po odrzuceniu przez rząd grecki żądania zezwolenia na okupację wybranych części kraju, Włochy wypowiedziały Grecji wojnę.



    Idąc w stronę Starego Miasta ulicą Plateia Eleftherias zatrzymujemy się przy zespole budynków targowych Nea Agora (Nowy Rynek), wybudowanych przez Włochów w 1925 roku. Przekroczywszy bramę z kopułą i kwadratowym zegarem po wewnętrznej jej stronie, znajdujemy się na placu z licznymi sklepikami. Dłużej przyglądamy się sześciokątnej budowli, zwieńczonej także kopułą, zajmującą miejsce po środku. Uznajemy, że handluje się tu, lub też handlowało rybami, jako, że sześć kolumn podtrzymujących okrągły dach zdobią ryby.







    W Nowym Mieście usytuowanym poza średniowiecznymi murami, oprócz katedry z fontanną na placu przed wejściem do niej i Nea Agora jest jeszcze wiele innych ciekawych budowli, chociażby Pałac Gubernatora, budynki banku, sądu, poczty...


    Ogląd imponujących murów otaczających Stare Miasto rozpoczynamy od usytuowanej w pobliżu Nea Agora wieży świętego Pawła (Πύργος Αγίου Παύλου). Jest to początek około czterokilometrowej trasy, suchą fosą, szeroką na ponad dwadzieścia jeden metrów. Dwunastometrowej wysokości mury, wybudowane z polecenia wielkiego mistrza joannitów Piotra z Aubusson, pochodzą z końca piętnastego wieku (zobacz także tutaj). Zastąpiły one stare, zniszczone fortyfikacje bizantyjskie.

   
Pierwsze zdjęcia robimy na pierwszym prostym odcinku fosy, a na zakręcie, do kolejnej prosto wiodącej drogi między murami, fotografujemy egzotyczne drzewo z masą zimozielonych skórzastych liści - a tak w ogóle zachwyca nas wszystka zieleń, wylewająca się z wysokich kamiennych ścian, porastająca je, czy też wzdłuż nich rosnąca. Dużymi zielonymi plamami czarują dobrze utrzymane trawniki.


    Kamienne umocnienia otaczające kamienne zabytkowe miasto imponują okazałymi kamiennymi bramami oglądanymi z dna fosy, przez którą przerzucono kamienne mostki wiodące do wewnątrz.

     O joannitach przypominają wtopione w mury herby wielkich mistrzów, a o prowadzonych tutaj działaniach oblężniczych świadczą kamienne kule. Swoją solidną konstrukcję prezentują potężne wieżyce i usytuowane co kilkaset metrów strażnice.













































    Fosa kończy się wyjściem do portu handlowego przez nową bramę otwartą w 1935 roku, zwaną Bramą Acantia (Néa pýli tis Akantiás - Νέα πύλη της Ακαντιάς). Stąd nabrzeżem idziemy w kierunku kolejnej nowej bramy otwartej dla ruchu kołowego, Bramy NMP (Πύλη Παναγίας) i od tej bramy rozpoczynamy zwiedzanie Starego Miasta



















    Na krótki odpoczynek i małe co nieco zatrzymujemy się przy czternastowiecznych późnogotyckich pozostałościach sanktuarium maryjnego
(Παναγία Του Μπούργκου), zbombardowanego podczas drugiej wojny światowej.







    Trochę czasu spędzamy na gwarnym placu Hipokratesa z urokliwą gotycką fontanną, na czubku której usadowiła się sowa, a na niższych poziomach wodotrysku gołębie.
    Na placu, w pobliżu fontanny uwagę wszystkich przykuwa Castellania,
szesnastowieczny dwupiętrowy kwadratowy budynek, którego funkcji definitywnie nie ustalono. Dzisiaj znajduje się w nim biblioteka ze zbiorem starożytnych ksiąg i archiwum prasowe.










    W 1523 roku Joannici utracili Rodos i wyspę przejął Sulejman Wspaniały.
    Ulicą Sokratesa, przy której kwitnie handel najróżniejszym towarem, oferowanym w szczególności turystom, idziemy w kierunku Pałacu Wielkich Mistrzów. Od czasu do czasu zatrzymujemy się przy jakiejś wystawie albo budowli. 











    Na skrzyżowaniu ulic Sokratesa i świętego Mikołaja swoją konstrukcją i położeniem zaciekawia nas prostokątny budynek z dominującą pomarańczową barwą. Węższa jego ściana z drewnianym minaretem i narożnikami wystającymi na obie ulice tworzy z nimi trójkąt równoramienny. Łatwo się zatem domyśleć, że jest to meczet, co prawda inny niż wszystkie, skierowany w stronę świątyni Kaaby w Mekce. Znajdujemy jego nazwę, meczet Mehmet Aga
(Μεχμέτ Αγά Τζαμί). Sala modlitewna znajduje się na piętrze. Przy metalowej bramie wejściowej zauważamy służącą rytualnym ablucjom fontannę z trzema kranami, a za nią kamienne schody wiodące na górę.
    Pierwszy meczet w tym miejscu został zbudowany na początku dziewiętnastego wieku, a dwa wieki później, w latach 2003-2004 odnowiony.




    Na końcu ulicy Sokratesa odnajdujemy meczet Sulejmana Wspaniałego. Szacuje się, że Sulejman przypłynął na wyspę z armią liczącą sto sześćdziesiąt tysięcy ludzi.





    Twierdzę joannitów opinał wówczas potrójny pierścień murów obronnych. Przeszkodą dla najeźdźcy od strony morza był olbrzymi łańcuch odcinający dostęp do portu.
    Strony północno-zachodniej miasta bronili rycerze francuscy, dalej znajdowali się Niemcy, Hiszpanie, Anglicy i Prowansalczycy. Południowo-wschodniego odcinka obrony strzegli Włosi. Łącznie w mieście znajdować się miało sto osiemdziesiąt odłamów zakonu rycerskiego w sile kilku tysięcy ludzi.
    Pod koniec czerwca 1522 roku rozpoczął się ostrzał miasta z trzech stron.

22 grudnia rycerze zakonni skapitulowali, otrzymując obietnicę swobodnego opuszczenia wyspy. Opuścili ją wraz z kilkoma tysiącami mieszkańców
1 stycznia 1523, kierując się na Kretę. Ostatecznie osiedlili się na Malcie, którą Turcy także próbowali zdobyć, jednak bez powodzenia.

   
Jako ciekawostkę pokażę największą znaną bombardę, stworzoną przez joannitów z Rodos (1480-1500), która wystrzeliwała granitowe kule o masie 260 kg, a sama ważyła 3 325 kg. Można ją oglądać w paryskim Musée de l'Armée.



    Mijamy meczet Sulejmana i ulicą Panetiou dochodzimy do jednej z najlepiej zachowanych średniowiecznych ulic w Europie, słynnej ulicy Rycerskiej (Ippoton) z brukowaną nawierzchnią i domami niegdyś należącymi do ośmiu grup narodowościowych (Langues - języki), na które dzielił się Zakon Kawalerów Rodyjskich. 



    Większość budynków pochodzi z czternastego i piętnastego wieku, część zrekonstruowali Włosi w okresie międzywojennym.
    Dzisiaj, w czternastowiecznym Pałacu Wielkich Mistrzów Zakonu Joannitów mieści się muzeum.
    W latach 1937-1939 odbudowano znaczną część zamku i przeznaczono na letnią rezydencję Mussoliniego.
    Prace rekonstrukcyjne trwają do dziś.
    Pałacu nie zwiedzaliśmy ze względu na dość późną porę i zmęczenie doskwierające nam coraz bardziej.





















Rodos, 3 października 2018 roku



Zobacz także…
* Faliraki - doceniam wypoczynek ! 
* Rodos - Anthony Quinn Bay i Ladiko Beach 
* Rodos - Prasonisi - wyjątkowe położenie przylądka rajem dla windsurferów i kitesurferów
* Lindos, tam gdzie starożytność miesza się ze średniowieczem i wtapia we współczesny krajobraz
* Rodos - najlepiej zachowane średniowieczne miasto Grecji 
* Rodos - ruiny zamku Monolithos

11 komentarzy:

  1. Rodos jest pierwszą wyspą grecką, na której byłam i chyba pozostaje moją ulubioną:) dziękuję za przypomnienie mi tego pięknego miejsca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, jak wielką miłością "pałasz do kultury greckiej" a w szczególności do tej kryjącej się na wyspach...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Świetne zdjęcia, z przyjemnością pospacerowałem po Rodos podziwiając jego zabytki. A w treści wiele ciekawych informacji. Poczułem się prawie, jakbym tam był.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a wiesz, że nie spodziewałam się zobaczyć na Rodos aż tylu ciekawych miejsc...
      zapraszam po kolejne niespodzianki...

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  3. Droga Ewo, byliśmy z mężem dokładnie w tych samych miejscach. Miasto nas zachwyciło. Nie zdążyłam jeszcze opisać wszystkiego na blogu, mimo że od naszego pobytu tam minęło już kilka lat.
    Rewelacyjne zdjęcia.
    Pozdrawiam uroczych podróżników!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, ja również mam wiele nieopisanych wypraw. Wiesz przecież ile czasu wymaga napisanie tekstu, przygotowanie i dopracowanie zdjęć, a potem jeszcze wrzucenie tego wszystkiego na bloga.
      Wcześniej przekopuję sterty materiałów, sprawdzam źródła, tłumaczę dokumenty, po to tylko żeby napisać kilka prawdziwych zdań. Wszystko to ma sens, bo pracując w ten sposób uczę się i to jest piękne! To prawda, że podróże kształcą. Nie raz myślę, że dzieci powinne poznawać świat nie w szkołach, ale podróżując. Nie będę dalej rozwijać tych moich przemyśleń, bo wyszłaby z tego długa rozprawka. Kiedyś w dwóch postach pisałam o Albercie Kahnie, o tym jak on pojmował świat i naukę o świecie. Jak znajdziesz chwilę czasu zajrzyj do tych wpisów. Znajdziesz je w kolumnie po prawej - Albert Kahn (2).
      Ściskam serdecznie :)

      Usuń
  4. JAk widzisz o swicie zabralam sie do smakowania Twojej opowiesci o Rodos...musze sobie zawsze rezerwowc wiecej czasu by dobrze sie wszystkiemu przyjrzec i orzeczytac. Bardzo fajna wycieczka...zastanowily mnie te kule 260kg! granitowe, jak sie produkowalo takie kolosy a potem nimi strzelano. Na zdjeciu ktos Ci ladnie zapozowal starajac sie podniesc te kuleczke!
    sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa jakich to speców potrzeba było, żeby taką "kulkę" wsadzić w "dziurkę" a potem jeszcze wystrzelić... przetoczyć jej nie sposób, a co mówić podnieść...
      Kilka takich kamiennych kulek siedzi jeszcze do tej pory w murach joannickiego zamku...
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  5. Tym szlakiem podróżowałam 12 lat temu i dziękuję za przypomnienie miłych chwil na wietrznej wyspie Rodos. Kolos Rosyjski zawsze mnie fascynował, tak, jak wszystkie, wielkie, zagadkowe cuda starożytności. Zastanawiam się, w jaki sposób ówcześni ludzie, byli w stanie bez udziału zaawansowanych technologii stworzyć tak wybitne konstrukcje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na temat konstrukcji Kolosa rodyjskiego można znaleźć wiele ciekawostek.
      Na miejscu dowiedziałam się, że pytając miejscowych o ten wielki posąg należy używać słowa Kolosos a nie kolos, co ponoć oznacza wstydliwą część ciała.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Witaj Ewo, jestem pod wrażeniem fotorelacji. Grecja jest piękna. Nie znam jednak jej jeszcze. Nie miałam okazji podróżować w ten rejon.

    OdpowiedzUsuń