poniedziałek, 7 stycznia 2019

Zimowy relaks w Mikołajkach


    Według słownika języka polskiego relaks, to najkrócej ujmując:
- odpoczynek, często połączony z rozrywką,
- odprężenie fizyczne i psychiczne polegające na rozluźnieniu mięśni
   i zmniejszeniu do minimum aktywności myślowej.

   
Relaks, w moim przypadku, polega raczej na rozluźnieniu mięśni i zmniejszeniu do minimum aktywności myślowej, natomiast odpoczynek połączony z rozrywką to jakby inne zagadnienie, bowiem każdy z nas potrzebuje innego rodzaju rozrywki w kolejnych etapach życia. W wieku dziesięciu, … osiemnastu, … trzydziestu, … czterdziestu, … osiemdziesięciu, … lat, wymagania, co do typu rozrywek są różne.
    Zamiast określenia rozrywka użyłabym słowa rekreacja, która po sześćdziesiątce jest chyba najbardziej wskazana. Mam tu na myśli sport, turystykę i inne formy zaangażowania fizycznego. Relaks w otoczeniu natury, wędrówki piesze, wycieczki rowerowe, pływanie, fotografia, to to, co lubię.

   
Kilka dni temu, zmniejszenia do minimum aktywności myślowej zapewniła mnie i sobie moja przyjaciółka Grażyna, zapraszając mnie do Hotelu Mikołajki na Ptasią Wyspę. Jak się okazało lokalizacja obiektu pozwoliła nam zregenerować nie tylko siły witalne, ale też i duchowe.
    Do hotelu przywiózł mnie Ryszard, i po moim zainstalowaniu się w pokoju i krótkim odpoczynku pojechał do Olsztyna w odwiedziny do cioci Lucyny, emerytowanej pielęgniarki. 












    Pomysł wybudowania hotelu w centrum Krainy Tysiąca Jezior, był strzałem w dziesiątkę. Szklana budowla, usytuowana w sporej odległości od brzegu, kryje ponad setkę luksusowych pokoi i komfortowych apartamentów - te na najniższym poziomie posiadają własne stanowiska cumownicze.
    Do szklanej oazy spokoju, części hotelowo-apartamentowej, oblanej wodami jeziora Mikołajskiego, z części restauracyjno-konferencyjnej i recepcji wiedzie kilkudziesięciometrowy, ogrzewany, przeszklony tunel. Wcześniej, oba budynki, oddane do użytku pod koniec 2013 roku, połączone były drewnianą kładką. Tę drugą wybudowano trzy lata później, i to był kolejny strzał w dziesiątkę. Teraz, o każdej porze roku, spacer pomiędzy recepcją a pokojem hotelowym jest nie lada przyjemnością, dostarcza wielu wrażeń, i to nie tylko tych wzrokowych.






      Urokiem natury w zimowej szacie obie napawałyśmy wzrok. Obserwowałyśmy suche kępy trzcin kłaniające się wiejącemu z różną siłą wiatrowi, podziwiałyśmy ich słomiane wysokie łodygi z rozpierzchłymi wiechami - każda uwięziona w zamarzniętej perłowej kropli wody.
    Z przeszklonej kładki przyglądałyśmy się kolorowym domom i wieżom kościołów. Innym razem, zachwycałyśmy się
panoramą Mikołajek z poziomu drewnianego pomostu, wracając ze spaceru do miasta, którego herbem jest Król Sielaw. Przechadzka po powietrzu wokół hotelu i szklanego tunelu, bliskość wodnego dobrodziejstwa, plusk wody delikatnie rozbijającej się o masywne pale obu kładek wprawiały w doskonały nastrój. 













    Sfotografowałam rzeźbę, postać kobiety uwięzionej w srebrnym woalu. Nie znalazłam autora tego dzieła. 




    Wysmagane zimowym wiatrem, z różowymi policzkami, do części hotelowo-apartamentowej weszłyśmy bezpośrednio z pomostu, zahaczając o utrzymaną w angielskim klimacie
Restaurację New Island Pub.








    Mikołajki uchodzą za jedną z najsłynniejszych miejscowości żeglarskich, ale o tej porze roku, żeglarskich klimatów nie widać. W minionym roku odbył się tu Jedenasty Mazurski Festiwal Rybny Mikołajki 2018 pod tytułem Rybkę na zdrowie. Oglądając zdjęcia z imprezy poznałyśmy także legendę o Królu Sielaw.





    W dzień otwarty był rzymskokatolicki kościół parafialny Matki Bożej Różańcowej, dawniej Ewangelicki Dom Ludowy, należący do gminy ewangelickiej. Podczas II wojny światowej w kościele mieściła się remiza. Następnie wojska sowieckie urządziły w budynku stajnię.
    W 1991 roku do świątyni dobudowano wieżę, dostępną w okresie od maja do września. Żałowałam, że nie mogłam sfotografować miasta z jej szczytu.




    Zamknięty był natomiast kościół ewangelicko-augsburski Świętej Trójcy, ale swobodnie można było poruszać się po dość rozległym terenie, wzgórzu z brzegiem schodzącym na przystań.














    Zabudowa Mikołajek imponująco prezentowała się z mostu i kładki nad przesmykiem między jeziorami Tałty i Mikołajskim, oddanej do użytku w 2016 roku. Po zmierzchu, jej pochyły pylon, świeci różnobarwnym, zmieniającym się światłem. Szkoda, że ten kolorowy spektakl nie trwa całą noc - może dlatego, żeby nie zakłócać snu mieszkańcom i gościom hotelowym, którzy zapomnieli, bądź celowo nie zasłonili okien, a właściwie całych przeszklonych ścian, a nuż coś by uszło ich uwadze.


















     Wspaniały relaks oferuje przeszklona strefa basenowa. Z poziomu pływalni widać oba brzegi jeziora Mikołajskiego. Podobne wrażenia i komfortowy wypoczynek oferuje także usytuowana piętro wyżej strefa relaksu (pokój wypoczynkowy), strefa saun i SPA. Korzystałam tylko z basenu, jako że inne gorące zabiegi nie są mi wskazane.

   
Budziłam się jeszcze przed świtem i cierpliwie czekałam na wschód słońca, a kiedy ognista kula poczęła wynurzać się zza horyzontu, wstawałam pospiesznie i na cieniutką bawełnianą piżamkę wkładałam kożuszek, czapkę na głowę i kaptur, i z aparatem w rękach wybiegałam na długi taras. Obraz jeziora i budzącego się do życia miasta odbijał się w panoramicznych oknach hotelu.




















Mikołajki, styczeń 2019 

6 komentarzy:

  1. Bylam w Mikolajkach dwa razy...ale w lecie, spogladalam na ten nowoczesny hotel ale nigdy do iego nie zajrzalam, dzieki Tobie juz wiem jak wyglada..ladnie jest polozony, piekny mialas pokoj, najbardziej spodobaly mi sie te szklane sciany i widok z nich. A swit to tez z checia bym chlonela ..sliczne zdjecia..masz swietna kolezanke Grazyne ( imie mi bardzo odpowiada). Sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy wcześniej nie miałam sposobności zamieszkania w hotelu z całymi przeszklonymi ścianami. Wspaniałe, wrażenia, relaks, wypoczynek, szkoda tylko że tak krótko.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  2. Ja odwiedziłam Mikołajki w maju i bardzo mi się podobały. A na moim blogu znajdziesz zdjęcia wnętrza tej pięknej świątyni ewangelicko-augsburskiej i widoki z kościoła św. Mikołaja.Polecam: https://kieruneknadzis.blogspot.com/2018/07/w-krainie-wielkich-jezior-mikoajki.html. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadłam do Ciebie w odwiedziny, poczytałam i obejrzałam zdjęcia...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. O wschodzie słońca przyprószone śniegiem miasto wygląda bajkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Mariolu, wschody słońca nad miastem wyglądają bajkowo.
      Pozdrawiam seniorkę z plecakiem :)

      Usuń