poniedziałek, 13 lutego 2017

Zimowy Supraśl - w bajkowym lesie bajkowa kolejka



    Mówi się, że kiedy luty bywa mroźny i śnieżny, to należy spodziewać się wczesnej wiosny, ale kiedy też luty bywa mroźny i śnieżny, to także i słoneczny, a kiedy już jest mroźny, śnieżny i słoneczny, to i nastrój mamy doskonały, a kiedy już jest mroźny, śnieżny, słoneczny i mamy nastrój doskonały, to i chęci do zabaw na śniegu nie brakuje.

   
Ech, ale…, zanim rozwinę temat, to kilka słów napiszę o pochodzeniu polskiej nazwy miesiąca luty, jako że hym… nazwa ta ma związek z Supraślem!

   
Otóż, w swoim początkowym znaczeniu, luty występował w funkcji przymiotnika, a jako rzeczownik zaczął być używany w języku polskim od szesnastego wieku, oznaczając drugi miesiąc w roku.

   
Luty
, jako przymiotnik znany jest wszystkim językom słowiańskim.
    W języku staro-cerkiewno-słowiańskim, ljut posiadał znaczenie gniewny, ostry, zaciekły; zaś w języku chorwackim i serbskim gniewny, ostry, niedobry, zacięty, zaciekły, zawzięty, srogi, surowy, zgryźliwy, wściekły, a w związku frazeologicznym ljuta zima, jako ostra zima, co jest bliskoznaczne z polskim luty czas; w języku czeskim występuje w formie lítý oznaczając wściekły, dziki, zażarty; w języku słowackim l’úty stosowany jest w znaczeniu dziki, zły bądź okrutny, bezlitosny; w
języku rosyjskim лютый oznacza natomiast okrutny, srogi, zły, siarczysty, okropny.
     Za słowiańską prapostać wyrazu luty, uznano prasłowiański przymiotnik ljutъ, który miałby oznaczać srogi, okrutny, dziki, ostry, piekący i określać jakieś ciężkie i groźne zjawiska, na przykład mróz, ogień, walkę, ból oraz dzikie, drapieżne zwierzęta.

    A co najciekawsze, dla nas Supraślan, prasłowiański przymiotnik ljutъ ma swoje poświadczenie w najstarszych zabytkach piśmiennictwa słowiańskiego, a mianowicie w Kodeksie Supraskim - jedenastowiecznym rękopisie spisanym na pergaminie w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Przymiotnik luty poświadczony jest tam aż w trzech miejscach, jako: ljutomъ gnjevomъ (397,10), protivą ljutъimъ (92,13), za sъtrъpjenije ljutihъ (50,23)
(źródło   http://www2.filg.uj.edu.pl/ifs/kns/zeszyty/szn_ns_2012.pdf )   

           
    Myślę, że przy globalnym ociepleniu, obserwowanym od połowy dwudziestego wieku, luty, w formie przymiotnika, zdecydowanie zmienił znaczenie i nie jest już ani tak srogi, ani siarczysty, ani przykry czy też niemiły. Ba, myślę nawet, że jest piękny, właśnie ten, mroźny, śnieżny i słoneczny, zapowiadający rychłą wiosnę.

    W Supraślu, przy tak sprzyjającej uprawianiu sportów pogodzie, a w szczególności nart biegowych, w dniach od 9 do 12 lutego, było po prostu gorąco, bowiem na Uroczysku Glinki trwał V SupraSKI Festiwal i tyle się o nim mówiło, pisało, transmitowało na bieżąco, publikowało zdjęć, że ja niczego już od siebie nie dodam, lecz przeniosę się na drugą stronę miasta, również do lasu, ale w okolice od Pięciu Dębów do Pólka i to na różne ścieżki. 



     A wybrałam się tam w niedzielę, w dniu zakończenia supraSKIego festiwalu, jak zawsze w ramach relaksu, na przechadzkę. No i okazało się, że
i w tej części lasu było głośno i gwarno, a przecież o tej porze roku ciszę na Pólku zakłócają tylko kruki witając mnie swoim, jak przypuszczam, radosnym kra, kra, kra. Rzadko kiedy spotykam tam wędrowców, czasami mijam znajomych, najczęściej naszego supraskiego karatekę Grzesia Żendziana, wzmacniającego kondycję albo leśniczego pana Jurka Rzeplińskiego, patrolującego las swoim terenowym Range Roverem.  
    Tym razem na trasie od Pięciu Dębów do Pólka kursowały kuligi, i nie były to zaprzęgi konne (zawsze współczuję zwierzętom, że muszą znosić nasze kaprysy), ale sanie ciągnione przez ciągniki. W tej pięknej bajkowej scenerii nie zabrakło Bajkowej Kolejki pana Kazia, który przejeżdżając obok mnie uchylił okienko i posłał mi swój uroczy uśmiech. 




















    Wracałam inną drogą, na której tego dnia nikogo już nie spotkałam i spokojnie, w samotności
bez pośpiechu, podziwiałam przyrodę otuloną białą zimową szatą. W bieli śniegu i lutrze wody - rzeki częściowo zamarzniętej, odbijało się błękitne niebo i długie cienie drzew. Fantastyczny zestaw kolorów. 





























    Bajkowy las, niestety coraz bardziej uboższy i mniej objętościowy, wciąż mami swoją urodą o każdej porze roku, bez względu na to czy świeci słońce, czy pada deszcz, czy ściska mróz, czy sypie śnieg. 


























 
Kiedy luty, obuj buty.
Luty bywa w lód okuty.
Gdy mróz w lutym ostro trzyma, wtedy jest niedługa zima.
W lutym śnieg i mróz stały, w lecie będą upały.
Idzie luty, szykuj ciepłe buty.
 

Zdjęcia z niedzieli, 12 lutego 2017 roku i zdjęcia z 17 stycznia 2017 roku

4 komentarze:

  1. Ale bialo! taka zime lubie, i chyba Suprasla nie dotknal smog, po wszystko jest niepokalanie bieluskie, ladnie sie prezentujecie na tle tej bieli i psiunio tez! Ciekawe informacja o nazwie "luty"...sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smog nad Supraślem także wisi. Ja na szczęście mieszkam w części miasta mniej zaludnionej, gdzie mniej kominów :)
      Dzięki za komentarz. Podziwiam Twoją ostatnią podróż i również ściskam serdecznie :)

      Usuń
  2. Ale biało u Ciebie Ewciu,u mnie dzisiaj słońce i plus pięć stopni,więc zdecydowanie wiosennie.Kolejka z saniami rewelacja.

    OdpowiedzUsuń