piątek, 26 czerwca 2020

Słynny Dyptyk z Melun jako jedna z wielu historycznych ciekawostek miasta

     W odległości nieco ponad czterdziestu kilometrów na południowy wschód od Paryża, w zakolu Sekwany, leży Melun. Kolebką i sercem miasta jest wyspa Saint-Étienne o długości około 1200 metrów i szerokości maksymalnej 170 metrów. W 1860 roku do wschodniego jej krańca przyłączono małą wysepkę Saint-Nicolas.
    Południowy wypukły brzeg Sekwany zajmuje dzielnica
Saint-Ambroise, która łagodnie wznosi się w kierunku lasu Fontainebleau.
    Na północnym zaś, wklęsłym brzegu, do Sekwany wpada rzeka Almont. Dolina tego niewielkiego dopływu biegnie w kierunku płaskowyżu Brie - po zachodniej stronie znajdują się dzielnice
Saint-Aspais i Saint-Barthélemy, po wschodniej Saint-Liesne. 


       Interesowała mnie chyba najbardziej
wyspa Saint-Étienne. Z dworca w Melun do serca miasta, w upalny sierpniowy dzień, poszłam pieszo - odległość niewielka, zaledwie kilometr - jednak piętnaście minut spacerem w palącym słońcu było już dość męczące. 

    Plan kolebki miasta Melun porównywalny jest do obecnego układu paryskiej wyspy Cité: w zachodniej części - centrum polityczne z pałacem królewskim, we wschodniej - centrum religijne z dwoma kościołami, z których jeden to kolegiata pod wezwaniem Saint Étienne (świętego Szczepana/Stefana), do której po północnej stronie dobudowano sanktuarium Saint-Laurent i szpital Saint-Nicolas, po południowej zaś kaplicę tak jak to jest współcześnie w Paryżu oraz opactwo Saint-Sauveur.

   
Miasto, stanowiące niegdyś część ziem Senonów (Sénons), historycznego plemienia celtyckiego, zasiedlającego okolice dzisiejszych miast: Sens, Auxerre i Melun w górnym biegu Sekwany, zamknięte było na wyspie Saint-Étienne i połączone z brzegami dwoma mostami. Była to silna twierdza galijska jednakże łatwo zdobyta i splądrowana, mimo zniszczonych mostów, przez rzymskiego wodza Tytusa Labienusa w 52 roku przed naszą erą, w czasie jego wyprawy na Lutecję.

   
W okresie galloromańskim miasto rozrosło się na lewym brzegu Sekwany. Na terenach tych znaleziono duże ilości broni
, wyrobów garncarskich, posągów, ślady świątyni poświęconej Merkuremu, amfiteatr, łaźnie, cmentarz. Na mapie (Tabula Peutingeriana) Konrada Peutingera wymienione jest jako Meteglo. Przypuszczać można, że Melun jest starsze od Paryża. 



    Jak już wspomniałam, tego dnia, żar lał się z nieba i nie byłam w stanie wykrzesać z siebie tyle sił ile zamierzałam na początku mojej wyprawy, ale i tak zobaczyłam sporo.
    Zacznijmy od mostu o nazwie Notre Dame, ukwieconego latem tak jak większość mostów i miast we Francji. A skoro jest most Notre Dame to i świątynia
pod takim wezwaniem być musi.  





   Ufundował ją i sprowadził kanoników król Franków z dynastii Kapetyngów Robert II Pobożny (Robert II le Pieux), urodzony w Orleanie a zmarły w Melun (972-1031). Kolegiata powstała na miejscu starszej budowli w latach 1016-1031. Konstrukcje z 1031 widoczne do dzisiaj: nawa główna, nawy boczne, transept i podstawa wieży zbudowane są w stylu romańskim. Płaski sufit pierwotnie był drewniany, po pożarze, w dwunastym wieku został zbudowany z kamienia, chór przebudowano w stylu gotyckim. W kolegiacie odbywało się wiele uroczystości królewskich, między innymi ślub córki Ludwika IX Świętego Izabeli z królem Nawarry Tybaldem II. 








    Podczas rewolucji kanonicy zostali rozproszeni, a zamkniętą w 1844 roku kolegiatę odrestaurowano w latach 1851-1862 dzięki funduszom zebranym na loterii.
    Klasztor, w 1808 roku został przekształcony w więzienie. Duża część obecnego budynku powstała w latach 1859-1869. Od 1977 roku jest to areszt śledczy
(CD - centre de détention) dla osób z krótkimi wyrokami lub tych, którym okres odbywania kary się kończy.

      Pisząc o kolegiacie grzechem by było pominięcie urodzonego w Melun Étienne’a Chevaliera (1410-1474) skarbnika i sekretarza króla Karola VII (1403-1461), który zamówił u najsłynniejszego ówcześnie francuskiego malarza Jeana Fouqueta tak zwany Dyptyk z Melun. Słynne dzieło z 1450 roku miało zawisnąć nad grobem jego żony Catherine Budé pochowanej w chórze kolegiaty.
     Lewy panel dyptyku przedstawia samego zleceniodawcę i jego świętego patrona
Étienne’a (Stefana/Szczepana). Chevalier ubrany w gruby czerwony kaftan z futerkiem, ma ręce złożone w geście modlitewnym. Święty zaś, jedną rękę trzyma na ramieniu Chevaliera, a w drugiej ma Biblię z leżącym na niej kamieniem, który nawiązuje do męczeńskiej śmierci przez ukamienowanie.
    Prawy panel dyptyku to obraz Maryi z Dzieciątkiem otoczonej przez czerwone i niebieskie cherubiny oraz serafiny. Niebieskie cherubiny symbolizują czystość i żywioł powietrza, czerwone - miłość i ogień. Jej wygląd ma charakter nadnaturalny, widoczny zwłaszcza w porównaniu do realistycznych przedstawień w pierwszej części dzieła. Na podstawie przekazu Denisa Godefroya przedstawienie Maryi uważane jest za portret Agnès Sorel, metresy króla Karola VII, a także Étienne’a Chevaliera - późniejszego wykonawcy jej testamentu.
    Obecnie lewy panel znajduje się w berlińskiej Galerii Malarstwa, a prawy w Antwerpii.
    Oprócz Dyptyku z Melun, Étienne Chevalier wzbogacił kolegiatę wieloma innym darami: posągiem NMP w srebrze, wyrobami ze złota, monumentalnymi organami.
    Ponoć trudno trafić na otwarte drzwi kolegiaty Notre-Dame. Nie miałam i ja szczęścia zajrzeć do środka. 



    Na uwagę zasługuje też galloromański le four du manège (piec garncarski) z pierwszego lub drugiego wieku, odrestaurowany i przeniesiony do ogrodu kolegiaty przez grupę archeologów z Melun.


     Opuszczam wyspę i przedłużeniem mostu Notre Dame mostem Jeana de Lattre de Tassigny przeprawiam się przez Sekwanę na północny brzeg z doliną dopływowej rzeki Almont. Idąc po zachodniej stronie dopływu dochodzę do placu Saint Jean, a następnie parku z budynkiem merostwa. Tu w cieniu drzew odpoczywam chwilę...






 ...po czym odbijam jeszcze dalej na zachód, do otwartego w południowym skwarze kościoła Saint-Aspais. Z wielką przyjemnością wchodzę do środka, w chłodne mury świątyni. Jest to jedyny kościół we Francji poświęcony świętemu Aspais, którego w czwartym wieku, biskup z Sens wysłał do Melun w celu ewangelizacji miasta. Szczegóły z jego życia nie są znane.










    Pod koniec piętnastego wieku, parafia Saint-Aspais była najbardziej zaludniona, w związku z tym jej mieszkańcy postanowili powiększyć kościół. W 1480 roku, po północnej stronie fasady ukończono budowę nowej dzwonnicy. Fasadę jak również trzy przęsła nawy przebudowano w 1506 w stylu gotyku płomienistego.

   
Jedenaście lat później pod kierunkiem paryskiego architekta Jehana de Félin - mistrza murarstwa, rozpoczęto budowę chóru (prezbiterium). Félin, którego dziełem jest wieża Saint Jacques w Paryżu wzniesiona w latach 1509-1523,
kliknij tutaj, przedstawił swój plan całkowitej przebudowy świątyni, w tym i nawy wybudowanej zaledwie dziesięć lat wcześniej.
    W trakcie budowy, dzieło mistrza poczęło przerastać wyobrażenia les marguilliers - zarządców kościelnych, zajmujących się kontrolą budżetu. Rozgniewana, niezadowolona z realizacji inwestycji rada, postawiła architekta przed sądem zarzucając mu zbyt duże wydatki na jego własne wygórowane ambicje co do przebudowy kościoła, w szczególności wyższej nawy i bogatego w dekoracje prezbiterium.
    W następstwie toczącego się procesu w 1519 budowę wstrzymano, a przed jego końcem, rok później, Jehan de Félin
zmarł. Ponoć przyczyną jego śmierci była niewydolność serca.

   
Od 1546 roku prace
Félina kontynuował lokalny mistrz murarstwa i dziesięć lat później budowę ukończono a dzięki licznym darowiznom wyposażono.
    Jednak na skutki wcześniejszych ograniczeń ekonomicznych nałożonych na architektów długo nie trzeba było czekać. Pod koniec lat siedemdziesiątych siedemnastego wieku kościół bliski był ruiny. Szereg nieszczęśliwych zdarzeń powodowało zawalenia się niektórych konstrukcji, wiosną 1674 roku nad miastem przeszła gwałtowna burza, zniszczyła dachy domów pokryte łupkiem, po raz drugi zawaliła się nawa główna kościoła. Trzy lata później runął ostatni filar wielkich południowych arkad. Po kolejnej katastrofie i w następstwie licznych konfliktów pomiędzy parafianami, les marguilliers, duchowieństwem i przedsiębiorcami, kościół zamknięto.

   
W grudniu 1678 roku świątynię otwarto ponownie. Dalsze losy kościoła Saint-Aspais były równie burzliwe, jednak na tej dacie poprzestanę.

   
Oprócz obecnego, zewnętrznego wyglądu kościoła, jego rozbudowanej bryły (warto zerknąć na plan), na uwagę zasługują dekoracje, meble liturgiczne, wspaniałe witraże z przedstawieniami wielu Świętych Kościoła, rzeźby, obrazy, płyty grobowe i liczne inne zabytki, jak na przykład włosiennica króla Ludwika IX Świętego.
    Ze względu na przyjemny chłód panujący w świątyni wielu zdjęć nie zrobiłam, wolałam raczej kontemplować wnętrze niż je fotografować - w południe byłam tam sama. 


















    Kościół Saint-Aspais od słynnego zamku le château de Vaux-le-Vicomte dzielą niespełna cztery kilometry. Wspominam o tym, bo wicehrabią Melun i Vaux był Nicolas Fouquet (1615-1680) prokurator generalny paryskiego parlamentu, nadintendent finansów Francji. Do zamku najlepiej dojechać własnym autem. Polecam kliknij tutaj i tutaj. Często szukając informacji na temat Melun, trafiamy na ten właśnie wspaniały zabytek.

   
Kościół otaczają cztery ulice. Jedną z nich rue du Miroir poszłam jeszcze w kierunku dawnej trzydziestopięciometrowej, kamiennej dzwonnicy Saint-Barthélemy, znajdującej się przy ulicy o tej samej nazwie. Wieża jest częścią kościoła Saint-Barthélemy, zbudowanego jeszcze za czasów
Roberta II Pobożnego. Zburzyli go Anglicy i Burgundczycy podczas wojny stuletniej. W kolejnych wojnach religijnych, w 1590 roku został podpalony. Osiem lat późnij kościół odbudowano, wieżę zaś zrekonstruowano w 1737. W 1755 César-François Cassini wykorzystał ją jako punkt odniesienia do stworzenia mapy Francji. Niedługo potem kościół przestał istnieć, rozebrano go i została po nim tylko wieża.













    To była znikoma część ciekawostek z sięgającego antyku miasta Melun.

10 komentarzy:

  1. We Francji byłem tylko dwa razy, ale spoglądając na zdjęcie dyptyku od razu skojarzyłem kobietę z tego obrazu to Agnes Sorel. Jak zacząłem się zastanawiać, to przedstawiałem jej postać na moim blogu pisząc o zamku w Loches. Nie byliśmy w Melun ale jak widać to bardzo ciekawe miasto i zaskoczyłaś mnie informacją, że jest starsze niż Paryż. Bardzo lubię podróżować z Tobą po Francji - zawsze jest ciekawie. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam do Twojego posta "Loches". Byłam w okolicy Loches, ale ze względu na ograniczenia czasowe nie zwiedziłam zamku, w którym Agnès Sorel 9 lutego 1450 roku skonała w ramionach swego kochanka, króla Karola VII, który omal nie oszalał z rozpaczy.
      Jej historia opisana jest w książce Iwony Kienzler "Kobiety ze słynnych obrazów".
      Polecam fragment
      https://www.granice.pl/publicystyka/agnes-sorel-biografia-historia/1382/1
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Witaj
    Piękne zdjęcia nie byłam Francji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna piękna, francuska wyprawa! Dyptyk rzeczywiście zwracający uwagę, postaci wyglądają niemal jak żywe! Zaciekawiła mnie też nazwa gotyk płomienisty. Pierwszy raz słyszę tę nazwę, ale rzeczywiście jest rewelacyjnie ozdobny i urokliwy.
    Widać, że było gorąco, bo nawet ulice są wyludnione.
    Dzięki Ewuniu za spacer, który wcale mnie nie zmęczył, bo nie można się zmęczyć przecież przed komputerem:)
    Pięknego tygodnia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gotyk płomienisty" pojawiał się już wiele razy w moich wpisach. Jednym z ciekawszych przykładów gotyku "flamboyant" jest Sainte-Chapelle – dwukondygnacyjna kaplica zamkowa na wyspie Cité w Paryżu. Pisałam o niej jak również o wielu innych tego typu budowlach.

      A gorąc był taki, że ledwo dowlokłam się do dworca. Nie lubię odpoczywać w trakcie zwiedzania bowiem kiedy już usiądę ze zmęczenia to podnieść się później nie mogę. Podobnie w domu jak zacznę jakąś robotę to i ją skończyć muszę. Odpoczywam najlepiej kiedy jak mi się wydaje wszystko jest zrobione, a przynajmniej to co zamierzałam zrobić. Paskudny charakter! Wiem!
      Teraz, kiedy siły mnie opuszczają ambicje moje maleją.
      Buziaki :)

      Usuń
    2. Ja wiem, czy paskudny charakter? To po prostu Ty, a każdy jest inny! Ale coraz starszy wiek zrewiduje Twoje zapędy. Wiem to po sobie i Zbyszku!

      Usuń
  4. Zwiedziłaś tyle pięknych miejsc we Francji, a to jest jednym z nich. Dziękuję Ci za spacer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wielu wojen, konfliktów interesów... Francja pozostaje niezniszczona i wciąż zachwyca, zabytkami, tradycją, przyrodą...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Ewuś, no to wzbogaciłam się o tyle wiedzy :)
    Czyli są miejsca starsze od Paryża?
    Piękna i niezwykle interesująca podróż. Moim marzeniem jest ciągle Prowansja...
    Uściski posyłam.

    OdpowiedzUsuń