czwartek, 5 kwietnia 2012

GOLGOTA TRZECIEGO TYSIĄCLECIA


    We wtorek, na cotygodniowej próbie chóru, Janusz powiedział: Wiesz, lubię czytać twojego bloga, ale najciekawsze są wpisy o mnie. Pewnie, że mogłabym pisać o jedynym w swoim rodzaju Mistrzu batuty, ale poza wtorkowymi spotkaniami kocham podróże i muszę od czasu do czasu gdzieś wyemigrować, żeby nie spleśnieć we własnym sosie. Monotonna dieta nie wychodzi mi na zdrowie i tracę apetyt na życie. A poza tym, aby dobrze przeżyć Święta Wielkanocne warto oczyścić rozpalony umysł z myśli zatruwających, i mózg, i organizm, nabrać dystansu do wszystkiego i przewartościować raz do roku swój własny świat, swoje potrzeby, a przede wszystkim docenić starania najbliższych…
    Janusz jest wulkanem dobrej energii i poczucia humoru i na pewno nie raz jeszcze dostarczy mi tematu do mojego pamiętnika.
    Dzisiaj Wielki Czwartek. Wieczorem rozpoczyna się Święte Triduum Paschalne, najważniejsze wydarzenie liturgiczne w roku. Na tę uroczystość chór parafialny przygotował kilka pieśni. Śpiewać i czuwać przy Grobie Pańskim będziemy, i w Wielki Czwartek, i w Wielki Piątek, i w Wielką Sobotę, i podczas rezurekcji w Wielką Niedzielę. To będzie nasz czas poświęcony Bogu, nasza Pascha. Przeżywać będziemy razem z Chrystusem jego mękę, ukrzyżowanie, złożenie do grobu i radosne Zmartwychwstanie.
    I tutaj wracam znowu do moich podróży. Ktoś by mi zarzucił brak znajomości własnego kraju. Wierzcie mi, moi Kochani, że po Polsce podróżowałam wiele lat, robiłam wiele zdjęć i poczyniłam wiele zapisków. Poznałam także nasze polskie świątynie i sanktuaria, które w niczym nie umniejszają tym zagranicznym. My także posiadamy unikalne zbiory dzieł sztuki, chociaż z wielu zostaliśmy ograbieni. My także posiadamy swoich znakomitych artystów: architektów, rzeźbiarzy, malarzy, także tych współczesnych nam, jak chociażby Jerzy Duda Gracz, o którym przy tej wyjątkowej okazji Świąt Wielkanocnych chciałabym wspomnieć. Na pewno wielu z Was o nim słyszało, a nawet oglądało jego niezwykłe wizje utrwalone na płótnie….

    Do Sanktuarium Matki Bożej na Jasnej Górze w Częstochowie peregrynowałam nie raz. W maju ubiegłego 2011 roku trochę dłużej zatrzymałam się w pomieszczeniu przylegającym do Sali Rycerskiej, gdzie znajduje się aż osiemnaście obrazów Jerzego Dudy Gracza pod wspólnym tytułem Golgota Jasnogórska Trzeciego Tysiąclecia. Tym razem zrobiłam zdjęcia i kupiłam  album z komentarzami autora tej niezwykłej Drogi Krzyżowej, który w płócienną przestrzeń wprowadził osoby współczesne, zarówno powszechnie znane postacie, jak i ludzi reprezentujących pewne zawody, profesje, charaktery. Jest pośród nich i sam artysta – to on pomaga dźwigać krzyż Jezusowi. Jest tam najbliższa jego rodzina, a także Prymas Kardynał Wyszyński i Ojciec Święty Jan Paweł II. 
   Niezwykle wymowne to dzieło!  Mnie poruszyło do głębi, zmusiło do refleksji i przemyśleń. I jak to pisze ojciec Jan Golonka: Trudno o lepszy przykład dzieła sztuki, które budzi innych, które nie pozwala nam zasnąć w błogim samouwielbieniu, które bez przerwy będzie nam stawać przed oczami i zmuszać do rachunku sumienia.

 Jezus staje przed Piłatem
Czy Oskarżony jest wiarygodny i prawdziwy, skoro Jego Królestwo nie jest z tego Świata?

 Oto człowiek
Ten, który rozpoczyna Golgotę wraz z dwoma przestępcami, jest Bogiem, a mimo to pokornie bierze na ramiona swój krzyż. Niech, więc weźmie również i nasze krzyże: kule i protezy wspierające ciężar ludzkiego kalectwa. Przez ciężar krzyża Jezus staje się podporą ludzi cierpiących i dokonuje cudu ich uzdrowienia.


 Pierwszy upadek
Jesteśmy zdziwieni i zrozpaczeni Chrystusową słabością i brakiem anielskiej interwencji...


 Matka
W polskiej Golgocie Chrystus nie spotyka Matki Człowieka, ale Maryję w Obrazie Jasnogórskim i wszystkie Matki będące odbiciem jej Oblicza. Matki w wiecznej pielgrzymce podążają przez Golgotę do Boga...


 Cyrenejczyk.
"Był tak blisko, bliżej niż Maryja, bliżej niż Jan, którego - choć mężczyzna - nie wezwano, aby pomagał. Jak długo trwał ten przymus? Jak długo szedł obok zaznaczając, że nic go nie łączy ze skazanym i Jego winą, i Jego karą?" (Kard. K. Wojtyła, Rekolekcje w Watykanie 1976 r)


 Weronika
Vera Icon, czyli Obraz Prawdziwy.
Ta chusta mogłaby stać się flagą ludzkości na Ziemi, bez znaków, symboli i barw. Biała flaga z odbiciem Oblicza Chrystusa wyraża ludzką kapitulację przed Jego miłością, bo "wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili"  (Mt 25,40)


 Drugi upadek
"A wiadomo, że takie godziny przed świętem bywają gorączkowe. I uliczki zatłoczone" (Kard. K. Wojtyła, Rekolekcje w Watykanie 1976 r.) Z niedzieli Palmowej, kiedy witaliśmy Chrystusa, na pamiątkę wjazdu do Jerozolimy zostały tylko palmy. Chrystus upadł, ale jeszcze walczy, jeszcze żyje, a myśmy Go już pogrzebali i zakryli fioletem. Tylko pies, który nie klasyfikuje zdarzeń, widzi, poznaje i czuje, że Bóg jest żywy...

 Płaczące kobiety
Pocieszanie niewiast, to drugie spotkanie z Matką - Wskazaniem Drogi do Zbawienia, lecz tym razem przez pokutę. Umęczony Chrystus, mówiąc: "(...) nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i synami waszymi" (Łk 23,28) budzi nadzieję, że przez prawdziwy żal jest szansa naprawy grzechu...


 Trzeci upadek
Tym razem to Chrystus płacze. Przez cierpienie dzieci Syn Boży jest najbardziej cierpiący. Jest bezbronny jak dziecko w łonie matki. Chrystusowa Pasja to także bicie, molestowanie, gwałcenie i zabijanie najbardziej niewinnych. Ta Pasja również kończy się Zbawieniem. Za dziecięcym piekłem majaczy drabina ze snu Jakuba…


 Obnażenie
Ciało Chrystusa ikonograficznie łączy się z przypowieścią o jawnogrzesznicy i ciskaniu kamienia przez tych, co są bez grzechu. "Grzech" Chrystusa to Jego człowieczeństwo, czyli Ciało - Boże Ciało. My jednak postrzegamy Je jako białe Ciało w złotej monstrancji, adorowane wśród bicia dzwonów, w ceremonialnej procesji.  Przed tym Ciałem, zamiast kamieni rzucamy płatki róż, nie widząc upokarzającej nagości Ciała Syna Bożego...


  Krzyżowanie
Przybicie do krzyża, chociaż brak oprawców. Chrystus sam kładzie się na krzyżu, "przygwożdżony" do niego ludzkim bólem, męczeństwem ofiar, co cierpiały i umarły w więzieniach, obozach  i łagrach, za Boga i Ojczyznę. "(...) Przebodli ręce i nogi moje, policzyć mogę wszystkie moje kości". (Ps 22(21), 17-18)


 Umieranie
Consumatum est. Wypełniło się. Kiedy Jezus woła z krzyża: "Eli, Eli, lema sabachthani?" (Mt 27,46), jest najbliżej współczesnego człowieka przez swoje zagubienie i zwątpienie.
W swoim "bluźnierczym" apogeum osamotnienia i umierania staje najbliżej nas,
zniżając swoje Bóstwo do ludzkiej nędzy i słabości..."Bo w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy". Również i nasz naród rodzi naśladowców Chrystusa i podąża za Nim w bólu Jego Matki, Królowej Korony Polskiej. Cały Jej.


 Pieta
Polski Chrystus w ramionach Bogurodzicy przez Swoją mękę i śmierć na krzyżu wyzwala Polskie Piekło. To Anastazis, czyli zstąpienie do piekieł, aby uwolnić uwięzione tam dusze naszych męczenników i bohaterów. Chrystus jednak nie wchodzi do Szeolu - otchłani jak bohater, wchodzi tam jako Umęczone Ludzkie Ciało, które wyzwala i otwiera bramy, "(...) a Jego nie będzie końca". (Łk 1,33)


 Grób
Przez 2000 lat zakłócamy spokój cielesnej śmierci Chrystusa, od czasu grobu Józefa z Arymatei do dzisiaj...Jezus w tym Grobie żyje i zmartwychwstanie Trzeciego Dnia, jak oznajmia Pismo. Umierając, zniweczył naszą śmierć, a zmartwychwstając przywrócił nam życie.


 Zmartwychwstanie
Alleluja! Jezus żyje, lecz Jogo Golgota się nie kończy. Dalej jest Drogą przez Zmartwychwstanie, odnawiając Księgę Genesis, staje się Duchem Bożym unoszącym się nad ludzkimi "wodami"... W Jego Zmartwychwstaniu spełnia się Idea Boskości. Jezus wychodzi z nas, a my wchodzimy w Niego. "Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz Boga mego i Boga waszego." (J 20,17)
  

 Tomasz
Nie poznajemy Jezusa przez wiarę, lecz dążymy do Niego przez rozum, budując drugą wieżę Babel. Mimo doświadczeń tysiącleci, wciąż wierzymy tylko w to, co dotykalne, fizyczne i dowiedzione naukowo. Mieszają się nasze języki tych, co wiedzą, lecz nie wierzą, z tymi, co wierzą, choć nie widzieli. Dopiero w chorobie, nieszczęściu i śmierci uwierzymy w Jezusa. Dopiero w chwili zagłady świata, runie Babel naszego rozumu, uwierzymy i poznamy Chrystusa bez dotykania Jego ran.



 Galilea
Chrystus udziela Apostołom i wszystkim Ich następcom ostatniej lekcji, aby zwróceni do Boga karmili ludzkość Chlebem Żywota. "(...) I rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom..." (Łk 24, 46-47)


 Wniebowstąpienie
 Jezus kończy swoją ziemską wędrówkę i wstępując do nieba staje się Apolińskim Chrystusem - Słońcem, Centrum Nieba i Ludzkim Niebem. Jak przed Piłatem, w Pierwszej  Stacji, w ostatniej również zamyka oczy, abyśmy zapamiętali Go nie jako Sędziego, lecz Tego, który będzie uwalniał i wpuszczał ludzi do Domu Ojca. Na Ziemi, na Polskiej Ziemi, zostaje Dom Matki Jasnogórskiej - nasza Brama i Jerozolima Niebieska. „Oto ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostaniecie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka". "A kiedy ich błogosławił, został uniesiony do nieba". (Łk 24,49,51)



  "Każdy naród żyje dziełami swojej kultury. My, Polacy, na przykład, żyjemy tym wszystkim, czego początek odnajdujemy w pieśni Bogurodzica - najstarszej zapisanej polskiej pieśni". /Jan Paweł II  "Pamięć i tożsamość"/

Moi Drodzy. Życzę Wam, aby Wasza Pascha miała swój radosny koniec w odnalezieniu Chrystusa Zmartwychwstałego. Zapewne wielu z Was przyłączy się do wspólnego wyśpiewania 
Te Deum. 

Radosnego Alleluja!

8 komentarzy:

  1. Takim Dudą Graczem mogłabym poobwieszać ściany. Dotąd pamiętam zachwyt na wystawie różnych artystów poświęconej obrazowaniu Biblii. Pozdrawiam i odwzajemniam życzenia dobrej i pięknej Wielkanocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachwyca bogactwo postaci, treść... Wielu malarzy podejmowało się interpretacji Drogi Krzyżowej Chrystusa, skupiając się raczej na przedstawieniu samego cierpienia, okraszonego kolorami - przepraszam za upraszczanie. Duda Gracz nie upiększa swoich postaci, raczej je zniekształca i na tle tego dziwacznego tłumu, ludzi powykrzywianych, brzydkich, żałosnych, a nawet śmiesznych stawia cierpiącego, jakże ludzkiego Chrystusa upokorzonego, ale i zwycięskiego...
      "Samotność Boga, samotność człowieka, wśród najbliższych, w rodzinie, wśród przyjaciół, wyznawców, zwolenników, samotność w tłumie" - tak powiedział o swoim dziele Jerzy Duda Gracz

      Małgosiu, zaszczyt to dla mnie wielki, że zajrzałaś do mojego świata.
      Wiem, że Twoje życie jest bardzo pracowite, ale jak tylko będziesz miała chwilę wolną "wpadaj" do mnie. Zapraszam.

      I jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego na święta i nie tylko :)))

      Usuń
  2. Ewuniu kiedy kończę czytanie Twojego blogu zastanawiam się czy mogę pisać jakiś komentarz do niego, jest tak pięknie i poruszająco napisany że nie potrafię wyrazić tego co czuję po jego przeczytaniu...po raz kolejny chylę czoła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)))

      Usuń
  3. Przepiękna sekwencja obrazów. Natrafiłem na tę stronę, szukając informacji, czy Artysta zdołał przed śmiercią namalować zapowiadany w wywiadzie telewizyjnym - cytuję:takiego swojego najnowszego testamentu.
    To znaczy myślę o tym, żeby pokazywać postać Chrystusa w najróżniejszych sytuacjach. Taki próby już pojąłem, na razie dosyć nieśmiało. Ale myślę, że może to być zestawienie zupełnie niezwykłe.

    Obecność Chrystusa we współczesnym polskim życiu, czy we współczesnym polskim katolicyzmie.
    «Jak będzie wyglądał tydzień Jezusa Chrystusa, od niedzieli, kiedy sobie przekażemy znak pokoju, do następnej niedzieli, kiedy rzygamy nawzajem do siebie nienawiścią. Po prostu fascynuje mnie ten problem, jak funkcjonowałby, w jaki sposób żyłby Jezus Chrystus w tym, w pośród tego najbardziej katolickiego narodu na świecie, z jego nietolerancją, z jego pogardą dla drugiego człowieka.
    Ta przedziwna modlitwa Pawlaka ze słynnego tryptyku „Sami Swoi”, który się modli: „a na Kargulowe plemię i jego pole spuść dobry Boże wszystkie plagi”»
    "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem kiepskim politykiem, a politycy są kiepskimi ludźmi, bo problem bytu zwykłego człowieka jest im całkowicie obcy.

      Mnie pasjonują ci, którzy pozostawiają po sobie jakieś trwałe ślady. Jerzy Duda - Gracz odszedł spełniony. Po wielu latach pracy powiedział, że przeszły mu już naiwne pasje poprawiania świata.

      Ja także świata nie naprawię, jedyne co mogę zrobić to pisać o tym co piękne. Podróżując obserwuję przyrodę, tę nieskażoną cywilizacją i tę pełną "dobroci technicznych". Kiedy fotografuję wybieram miejsca takie gdzie nie ma linii energetycznych, plastikowych wynalazków - tych co niby ułatwiać nam mają życie... Ech, większość z nas nie dostrzega tego całego śmietnika, ba większość z nas wręcz uwielbia produkować śmieci. Weźmy chociażby cmentarze i groby przyozdabiane plastikowymi kwiatami. O co w tym wszystkim chodzi? Nie mogę się połapać!
      Polska to dziwny kraj, pełen absurdu i złego gustu, a tym co mają coś mądrego do powiedzenia zamyka się usta, albo nie zaprasza do dyskusji na istotne tematy...

      Jestem optymistką i kocham życie, co nie wszystkim się podoba.
      Pozdrawiam i zapraszam na strony mojego bloga.

      Usuń
    2. Dziękuję za wielce sympatyczną odpowiedź na mój wpis dotyczący Dudy-Gracza. W pełni podzielam Pani pogląd na na plastikową politykę i kulturę. Na całe szczęście nigdy nie byłem politykiem. Urodziłem się w kapitalistycznej wolnej Polsce i cieszę się, że w takiejże Polsce umrę. W tak zwanym międzyczasie przyczyniłem się niestety częściowo do skażenie naszej przyrody i cywilizacji, ponieważ jako inżynier dwojga fakultetów (mechanik i górnik) brałem czynny udział w budowie dwóch największych Kombinatów Górniczo-Energetycznych w Turoszowie i Bełchatowie, dzięki którym (między innymi) możemy dzisiaj korzystać z takiej "dobroci technicznej" jak internet i elektroniczne aparaty fotograficzne, które nie wymagają już chemikalii. Za moich młodych lat musiałem pracowicie najpierw wywołać i utrwalić film w specjalnych odczynnikach, a następnie pracowicie w tzw. powiększalniku wyświetlać kolejno negatywy w zaciemnionym pokoju (najlepiej nocą) na pozytywowy papier fotograficzny, kąpiąc go kolejno w wywoływaczu, czystej wodzie i utrwalaczu. Mokre zdjęcia nalepiałem na szybę lustrzaną, z której do rana odpadły. A dzisiaj pstryk - i fotka jest w pamięci karty elektronicznej.
      Nawiązując do wzmianki o "naiwnym poprawianiu świata", przypomniała mi się rada mego kolegi, której mi udzielił z chwilą
      podjęcia pracy w Najwyższej Izbie Kontroli, za czasów pierwszej Solidarności. Rzekł: "Pisząc sprawozdanie z przeprowadzonej kontroli nie pisz je tak, jakbyś chciał poprawić świat, lecz tak, aby twój szef był z niego zadowolony."
      Ja też jestem niepoprawnym optymistą, kocham życie, nie boję śmierci ale chciałby umrzeć zdrowym.

      Usuń
    3. No właśnie. Czy zawsze musimy pracować tak, żeby zadowalać szefów?
      A jeżeli nie mają racji?

      Chi, chi..., a na zdrową śmierć trzeba sobie zapracować:)))
      Znam wiele osób, którzy ot tak sobie, usiedli i zasnęli w Panu. Odeszli tak jak żyli, radośnie, bez bólu i cierpienia, z uśmiechem na twarzy.

      A pewien mój znajomy ksiądz, który odszedł młodo, powiadał: Niektórzy z nas przechodzą czyściec na ziemi. I tak zapewne jest.
      Kto wie, co szykuje nam Stwórca?

      Ale póki co żyjmy szczęśliwie i oddychajmy pełną piersią, bez strachu, otwarci na innych.

      Pozdrawiam bardzo ciepło i życzę radosnych dni i szczęśliwego życia:)

      Zapraszam do mojego optymistycznego, pełnego energii i życia świata. O tym co mnie smuci i trapi staram się nie pisać.

      Raz jeszcze wszystkiego dobrego :)))

      Usuń