środa, 10 czerwca 2015

Ognisty Ptak w Ogonkach i coś niecoś o Sztynorcie


    W ramach zwiedzania okolic Węgorzewa Grażyna zaproponowała wycieczkę do Sztynortu, samochodem, około dwudziestu kilometrów przez Ogonki.
    Historia wsi, o której Ignacy Krasicki powiedział, kto ma Sztynort ten posiada Mazury, łączy się z bogatą i nie koniecznie szczęśliwą historią rodu Lehndorffów, który prawdopodobnie osiadł na ziemi chełmińskiej jeszcze przed Krzyżakami i do Sztynortu przybył z Mgowa...
    Zamek w Sztynorcie, odbudowany po pożarze w drugiej połowie szesnastego wieku spłonął ponownie w czasach potopu szwedzkiego, za sprawą Turków, którzy uprowadzili stamtąd Mariannę von Lehndorff z rodu Szlichtyngów i sprzedali ją Turkom w Konstantynopolu. Zubożała rodzina nie miała środków na jej wykupienie. Próby odzyskania żony podejmował także jej mąż Ahaswer.
    Pałac odbudowała dopiero Eleonora von Dönhoff, trzecia żona Ahaswera. Po północnej stronie, na osiemnastu hektarach, urządziła także park z dębowymi alejami i kwiatowymi parterami.
    Wnuk Ahaswera przyjaźnił się z biskupem warmińskim Ignacym Krasickim goszcząc go często w swoim pałacu.
    Ostatnim Lehndorffem w Sztynorcie był pochodzący z bocznej linii rodu Heinrich. Unowocześnił on podupadły majątek i prowadził go wzorowo.
    W stopniu pułkownika Wermachtu Heinrich walczył na froncie wschodnim. W tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym roku wziął udział w nieudanym zamachu na życie Hitlera w Wilczym Szańcu, za co został stracony w berlińskim więzieniu Plötzensee. Żona pułkownika Heinricha trafiła do obozu pracy, a jego córki do prowadzonego przez SS domu dziecka. Po wojnie kobiety przebywały w obozach dla uchodźców i u znajomych. Jedna z córek Vera, znana pod pseudonimem Veruschka dzięki swojemu wzrostowi robiła karierę fotomodelki we Florencji. Wystąpiła także w filmie Powiększenie Michelangelo Antonioniego...

   
Przejechałyśmy przez wieś w poszukiwaniu parkingu. Żadnej zatoczki, jedynie bardzo wąskie pobocza z zakazem zatrzymywania pojazdów. Na płatnym parkingu mariny nad jeziorem Sztynorckim także był problem ze znalezieniem miejsca, a do zespołu parkowo-pałacowego mogli wjechać tylko goście.
Zrezygnowałyśmy...

   
Do Węgorzewa wracałyśmy tą samą, bardzo wąską drogą, gęsto porośniętą drzewami liściastymi, które łączyły się ze sobą koronami  tworząc wspaniałe zielone tunele. Zatrzymałyśmy się na moment na Moście Sztynorckim, świetnym punkcie widokowym na jezioro Kirsajty z przystanią jachtową i jezioro Dargin.











   
Nie miałyśmy za to problemu z zaparkowaniem samochodu w Ogonkach przy Ognistym Ptaku, a więc jakiś czas spędziłyśmy na terenie ośrodka wypoczynkowego, na którym oprócz budynku głównego wybudowano piętnaście luksusowych bungalowów, dostępnych przez cały rok. Niektóre z nich są piętrowe z sypialniami na górze. Każdy posiada salon z kominkiem, do którego opał znajduje się przed drzwiami wejściowymi w specjalnych koszach, mini drewutniach z metalowymi daszkami. Wszystkie budynki toną w zieleni pomysłowo urządzonych ogródków.
    Ośrodek usytuowany jest nad brzegiem jeziora Święcajty na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Znajduje się tam mały port, w którym nie tylko można zacumować jacht, ale także go wypożyczyć. Jest też piękna plaża z atrakcjami dla dzieci. A oprócz restauracji w budynku głównym z widokiem na jezioro, na przystani znajduje się tawerna Karaka z wystrojem żeglarskim i wieżą widokową...
    Długi weekend ściągnął na Mazury wielu pasjonatów żeglarstwa.
    W Ognistym Ptaku wypoczywały przeważnie rodziny z dziećmi.
 



































                                  Węgorzewo, 6 czerwca 2015 roku

1 komentarz: