czwartek, 8 marca 2012

Ponad czasem i przestrzenią




    Mitologia Greków i Rzymian jest ciągle żywa. Istnieją analogie między podaniami starożytnymi a legendami czy baśniami naszego świata. Przypomnę chociażby parę kochanków z mitologii greckiej: Leander – młodzieniec z Abydos - każdej nocy przepływał wpław Hellespont udając się do Hero – kapłanki bogini Afrodyty - mieszkającej na przeciwległym brzegu. Rozstawali się o świcie. Którejś burzliwej nocy wiatr zdmuchnął płomień lampy, którą Hero zawieszała w izbie na wieży. Leander nie widząc światła zagubił drogę i utonął, a kiedy rano morze wyrzuciło jego ciało na brzeg, zrozpaczona Hero rzuciła się w morskie fale i w ten sposób połączyła z ukochanym…
    - Czy nie z tym właśnie podaniem kojarzy się celtycka legenda o parze innych tragicznych kochanków, jakimi byli Tristan i Izolda…?

    Nie ulega wątpliwości, że świat antyczny wywierał wielki wpływ na sztuki piękne.
Joel Schmidt – współczesny pisarz, historyk, krytyk francuski – pisze, że mitologia jest tętniącą życiem, bezustannie odmładzaną interpretacją wielkich zasad, które rządzą ludzkością ponad czasem i przestrzenią.
    Przez wieki mitologia podlegała zmianom, przeróbkom dostosowującym ją do gustów i obyczajów kolejnych epok, których dokonywali poeci, tragicy, historycy…, wydobywając z mroków zapomnienia wielkość bogów i herosów, epopeje i podania…

    Igor Mitoraj – Polak, artysta działający poza granicami kraju, we Francji i Włoszech, odwołuje się w swoich rzeźbach także do czasów antycznych do mitologii Greckiej i Rzymskiej. Wenera, Eros, Ikar, bóg snu Hypnos, Centaur, Gorgona, Meduza..., jak archeologiczne znaleziska, wydobyte z ziemi, świadczą o wielkości i chwale minionych wieków…

    Sztukę Igora Mitoraja mogłam podziwiać kilka razy. Po raz pierwszy zetknęłam się z jego monumentalnymi postaciami, jakby wyjętymi z czasów starożytnych, w Krakowie.
    W październiku 2003 roku, artysta wmontował swoje rzeźby w Rynek Główny, między kościołem Mariackim, Sukiennicami, wieżą ratuszową, kościołem św. Wojciecha i zabytkowymi kamienicami, legitymującymi się średniowiecznym pochodzeniem. Byłam tam w ostatnich dniach grudnia. Potem te same dzieła oglądałam w Warszawie. Im więcej podróżuję, tym łatwiej rozpoznaję dzieła słynnych twórców. Tak też było z drzwiami wejściowymi do kościoła Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście w Warszawie. Byłam tam jakiś czas temu z grupą osób i bezbłędnie odczytałam autora Anielskich drzwi wykonanych z brązu, z płaskorzeźbą przedstawiającą zwiastowanie. Sam artysta o swoim dziele mówił: Niektórych może szokować zupełnie inny niż tradycyjny wizerunek Madonny, która spogląda z góry na dwa uchwycone w ruchu anioły.
   
Powszechnie mówi się, że Mitoraj tworząc wizerunek Maryi, inspirował się antyczną rzeźbą Wenus z Milo. W tradycji chrześcijańskiej zaś w scenie zwiastowania występuje jeden anioł - Archanioł Gabriel.

Anielskie drzwi - Igor Mitoraj

Anielskie drzwi - Igor Mitoraj

    Zaskoczeniem wielkim była dla mnie wystawa plenerowa Igora Mitoraja w  
Dolinie Świątyń w Agrigento na Sycylii, w tej starożytnej ziemi artystów, filozofów, a także innych ważnych osobistości, ziemi o tak wielkim znaczeniu i bogactwie, że Pindar – grecki twórca liryki chóralnej – nazwał ją najpiękniejszym miastem śmiertelników.
    Tutaj w Agrigento, antyczny świat Polaka, wyglądał tak jakby był naturalną jego częścią, pasował doskonale do antycznego krajobrazu i antycznych pozostałości.
    Ech.., czułam, że jestem w innym wymiarze, w innych czasach, byłam antycznym bohaterem, przeżywałam okres dobrobytu, siły i bujnego rozkwitu kultury greckiej. Widziałam jak po zwycięstwie Greków nad Kartagińczykami pod Himerą budowano świątynię poświęconą Zeusowi, jak transportowano i podnoszono bloki skalne za pomocą lin i jeszcze te wyżłobienia w kształcie litery U… Piaszczyste, złote tofu znakomicie wpasowało się w zieleń, tworząc jakąś nierealną atmosferę…


     Dorycka Świątynia Hery Junony Łacińskiej z zachowanymi dwudziestu pięcioma (z trzydziestu czterech) oryginalnymi kolumnami, z których kilka, nadal podtrzymuje część potężnego architrawu... 

    Blizny i rany nie sprawiają bólu, są nobilitacją nadaną szablą przeznaczenia...


     Świątynia Concordii z czasów imperium rzymskiego, najlepiej zachowana świątynia grecka na świecie obok Theseionu w Atenach i świątyni Hery w Paestum.


     Konsumpcyjna rzeczywistość kreuje piękne ciało. Przemijanie dotyka boleśnie i pociąga za sobą bezkrytyczne upiększanie go. Kult pięknego, szczupłego, wiecznie  młodego ciała stał się symbolem autonomicznego człowieka, ideałem powierzchownej cielesności, gładkiej powłoki bez duchowej treści.




    Świątynia Herkulesa, najstarsza z ostatniej dekady VI wieku p.n.e. z trzystopniową bazą i trzydziestoma ośmioma kolumnami doryckimi, która być może zawaliła się podczas trzęsienia ziemi i której osiem kolumn na południu podniesiono między 1924 a 1931 rokiem...





     Między "pronaos" (przedsionek), a miejscem z figurą na wyobrażenie bóstwa, schody prowadziły na dach...


     Piękno i harmonia... Zniszczalność i niezniszczalność... Pozorna nieskazitelność fragmentarycznych rzeźb

     Park archeologiczno krajobrazowy Doliny Świątyń zajmuje obszar około 1800 hektarów i należy do dziedzictwa kulturalnego UNESCO




    Kobieta jak najbardziej ziemska istota nie jest się w stanie wznieść na wyżyny męskiego męstwa. 
Jest złowieszczą i destrukcyjną siłą, która tchnie z odrażająco - pociągających wizerunków mitorajskiej Gorgony...

    Tragiczna klątwa zepsucia i przemijania - Gorgona jeszcze nie umarła -  wokół nosa i górnej wargi obandażowana  jest wąskimi taśmami, co  wskazuje na zranienie i śmierć, wrażenie żywej fizjonomii jak w epoce archaicznej,  żaden krzyk bólu i przerażenia, tylko usta uformowane są w krągłość, przypominającą otwory akustyczne  antycznych masek teatralnych, używanych w tragediach...

    Nieruchoma „Głowa” pokryta sztuczną patyną z oczami patrzącymi przed siebie... 
Krótka chwila doczesności, wszystko bowiem przemija i prędzej czy później zamienia się w proch...

    Wyraz sztuki, niemożliwej do ocalenia w całości...
 

    Fragmentaryczne piękno ocalone z przeszłości dla teraźniejszości...



    Ikaria - fascynacja seksualnością, nosząca piętno demoniczności,  wyrażona głową Meduzy  umieszczonej przed łonem uskrzydlonej kobiecej postaci. Meduza - ulubiony temat sztuki greckiej, umieszczany dla przerażenia wrogów na tarczach, zbrojach i murach miast...
    Mury miejskie z VI wieku p.n.e. - do ich stworzenia wykorzystano naturalne ukształtowanie terenu. W mur włączono skały oraz wykorzystano bloki z kamienia - około 12 km mur przerwany był 10 bramami (do tej pory zidentyfikowano ich 9).


    Ikaria w mitorajskim kosmosie jest partnerką Ikara.  Doskonałe proporcje, młodego, godnego pożądania ciała.W rzeczywistości Ikaria to wysepka na Morzu Egejskim,  na której brzeg, fale wyrzuciły  ciało syna Dedala i tam został pochowany przez Herkulesa.


    Mityczny świat  przetrwał we fragmentach. Z takich fragmentów składa się historia i historia sztuki,  którą lepimy w hipotetyczną całość, mozolna rekonstrukcja śladów bytu i przemijania.


                                                Ponad czasem i przestrzenią...

10 komentarzy:

  1. Jedna z tych głów jest w Krakowie na rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, byłam tam niedawno:)

      Usuń
  2. Witaj,

    Pamiętam doskonale tę wystawę, którą zaprezentowałaś mi na Picasie i znowuż czuję się oszołomiona. A analogie pomiędzy starożytnością i nami są wciąć żywe i co rusz o nie zahaczamy. Nasze dzieje określa "ciągłość" i dobrze.
    Pozdrawiam ciepło i serdecznie, jak zawsze :) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie sposób pomylić dzieła Mitoraja z rzeźbami innych autorów. Kilka lat temu mieliśmy okazję podziwiać galerię jego rzeźb na głównym deptaku w Lichtensteinie. Pozdrawiamy cieplutko !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) Mitoraja jest coraz więcej w świecie i jest rozpoznawalny :)
      Pozdrawiam wiosennie :)))

      Usuń
  4. piękne zdjęcia i bardzo ciekawie opisane, jak zwykle Ewo, dziękuję ci za tę relację! Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dwa lata minęły od publikacji tego posta, a Igor Mitoraj ciągle króluje w Dolinie Świątyń w Agrigento.
      Tobie Agnieszko dziękuję za wczorajszy film, który przypomniał mi mój fantastyczny spacer po antycznych pozostałościach i spotkanie z twórczością Igora Mitoraja.
      Ściskam serdecznie, ciepło

      Usuń
  5. Tak jak napisałam u siebie odnoszę wrażenie, że rzeźby Mitoraja wspaniale harmonizują z różnymi rodzajami otoczenia, tu w połączeniu ze sztuką klasyczną, a przynajmniej tym, co po niej pozostało, tam, gdzie ja je oglądałam w połączeniu ze współczesną architekturą, a też na rynku w Krakowie, gdzie wpisuje się w pejzaż miasta. Piękny zbiór fantastycznych rzeźb tu pokazałaś. Dziękuję ci za to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiałam Igora Mitoraja za jego pasję wyrażania nieśmiertelności, kontynuację mitów i legend, jego fascynację antykiem, to fragmentaryczne piękno ocalone z przeszłości dla teraźniejszości i przyszłości... Mitoraj był wielkim znawcą sztuki antycznej.
      Pozdrawiam Małgosiu i dziękuję za wpis.
      W artykule
      http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/pozegnanie-mitoraja-male-ateny-w-zalobie-kazdy-zakatek-uczyniles-jeszcze-bardziej-wyjatkowym,477508.html
      nie doczytałam się w którym miejscu cmentarza w Pietrasanta w Toskanii złożono prochy rzeźbiarza. Jedna z blogerek pisała, że była tam i nie znalazła grobu artysty.

      Usuń
  6. Z wielką przyjemnością zapoznałam się z tą relacją. Sztuka Mitoraja w połączeniu ze sztuką Agrigento robi duże wrażenie, podkreślają się wzajemnie i tworzą nową jakość. Świetne.

    OdpowiedzUsuń