czwartek, 10 marca 2016

Ayia Napa słynny kurort w południowo-wschodniej części Cypru



    Ayia Napa to słynny kurort  w południowo wschodniej części Cypru. Latem na przepełnionych plażach, w pubach, restauracjach i kawiarniach króluje młodzież,
    ...hałas, gwar, festiwale muzyczne, koncerty, tańce do rana - takie jak chociażby słynne sirtaki do muzyki z filmu Grek Zorba - odnotowane w Księdze Guinnessa 16 września 2007 roku...
    ...wielki niezwykle barwny, nieco kiczowaty smok obudzony z zimowego snu, trawiąc, ciężko dyszy i stęka, po czym zionie pomieszanymi zapachami, pluje, wymiotuje, na chwilę usypia i pełny nowych sił budzi się i znowu hula do rana...
     ...ech, młodość, lata beztroskich zabaw...
    Takie wakacje za moich młodych lat nawet mi się nie śniły, o paszporcie nikt nie marzył, otrzymanie wizy graniczyło z cudem, a funduszy na rozpustę nie 
było skąd brać...
     Starość jest mi zdecydowanie łaskawsza, dzisiaj, w takie miejsca, latem okupowane przez młodzież, mogę wyjechać zimą, ażeby bez przeszkód przyjrzeć się bliżej przyrodzie i zajrzeć w historyczne części miasta wolnego od turystycznych tłumów..., nie żebym coś miała do młodzieży, nie, nie!

    W poprzednim poście pokazałam Cape Greko, przylądek w południowo-wschodniej części Cypru oddalony o kilkanaście minut drogi autobusem z Ayia Napa. Dzisiaj wracam do tego słynnego kurortu, w którym spędziliśmy trochę czasu przed powrotem do Larnaki.
    Z Cape Greco do Ayia Napa wracaliśmy pustym autobusem, no może nie zupełnie bo oprócz nas był jeszcze kierowca. Zaznaczę, że w tej części wyspy na ziemi o kolorze czerwonym uprawia się ziemniaki.
 
Wyjeżdżamy z Larnaki z końcowego przystanku 711 przy Old Hospital

Jeszcze w Larnace, być może jest to przystanek na przeciwko budynku policji

W tej części wyspy ziemia jest czerwona

Uprawia się tutaj ziemniaki

Słynny park wodny w Ayia Napa

Park wodny w Ayia Napa

Centrum miasteczka - tutaj znajduje się dworzec autobusowy

Ayia Napa - skwer przed klasztorem

Plac z fontanną przed Kościołem Panagia

Ayia Napa - przystanki dworca autobusowego po obu stronach ulicy

Ayia Napa - centrum

Wracamy z Cape Greko do Ayia Napa

Wracamy z Cape Greko do Ayia Napa

     Ayia Napa to niewielkie miasteczko, według danych z 2011 roku, liczące 3208 mieszkańców. Ayia znaczy święty, Napa zaś zalesioną dolinę, a zatem, niegdyś obszar ten porośnięty był gęstym lasem.
    Według lokalnej tradycji, słynna oryginalna ikona Dziewicy Maryi, została znaleziona przez myśliwego, który tropiąc zwierzynę trafił do jaskini, w której najprawdopodobniej w czasach ikonoklazmu została ukryta. Wkrótce legenda miała swój dalszy ciąg. Do jaskini poczęli napływać wierni, ikona zasłynęła cudami no i w czternastym wieku nad grotą zbudowano klasztor. W kolejnym stuleciu klasztor przejęli i rozbudowali wokół groty Wenecjanie, nadając mu nazwę Dziewicy Maryi z Ayia Napa.
    Po zawładnięciu Cypru przez Turków, monastyr nie został zniszczony i funkcjonował nadal. Wiadomo, że istniał tam klasztor żeński, który przed rokiem tysiąc sześćset sześćdziesiątym ósmym przekształcił się w męski, a później pod koniec osiemnastego wieku mnisi całkowicie go opuścili.
    Do tysiąc siedemset dziewięćdziesiątego roku okolica była nie zamieszkała. Pierwszymi przybyszami była najprawdopodobniej grupa dwudziestu ludzi, uchodzących z Tesaloniki przed dżumą.  Pierwszy dom zbudował ponoć Νικόλαος Κεμιτζής (Mikołaj Kemitzis).
    Klasztorną świątynię przekształcono wtedy na cerkiew parafialną obrządku wschodniego. W połowie dwudziestego stulecia cały kompleks budynków przeszedł gruntowny remont. Po dwutysięcznym roku utworzono tam Akademię Kultury świętego Epifania.
    Niestety nie mieliśmy tego szczęścia, żeby przyjrzeć się bliżej temu średniowiecznemu zabytkowi. Był zamknięty. Zrobiłam kilka zdjęć z dołu i z góry, ustawiając się przy wolnostojącej wieży.











    Zaciekawiła mnie też bardzo, niewielkich rozmiarów budowla, przypominająca grobowiec, ogrodzona metalowym płotem z furtką, która akurat była otwarta. A skoro była otwarta, to spodziewałam się tam jakiegoś zejścia do katakumb, a tymczasem w drzwiach ukazała się kobieta w czerni z kadzidełkiem w rękach. Zapytałam, czy mogę zrobić jej zdjęcie. Skinęła głową, a na pytanie co robi wskazała na wnętrze wypełnione ikonami, które właśnie okadzała. Niczego więcej się nie dowiedziałam.





    Znalazłam wypowiedź o. Bohdana Kruby, proboszcza cerkwi obrządku bizantyjsko - ukraińskiego pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego w Jarosławiu, której fragmenty przytoczę i która po trosze przybliży znaczenie ikon:

   
Przez pryzmat ikon możemy już teraz dojrzeć przyszły świat, do którego zmierzamy. Możemy ujrzeć niebo. Dlatego w cerkwiach ikony są bardzo ważne. One nie pełnią jedynie funkcji wystroju, one uobecniają nam świętych i wydarzenia wiary. Prowadzą od czegoś materialnego ku czemuś duchowemu, osobowemu.
    Wielu teologów wschodnich nazywa cerkiew „niebem na ziemi”. Wchodząc do cerkwi, wchodzimy w rzeczywistość Bożą. Kościół Wschodni pilnuje tego, żeby cerkwie nie miały białych ścian. Każdy zatem skrawek cerkwi powinien być zamalowany, by coś przedstawiał.
    Ikony żyją, one nie są martwymi przedmiotami. Ikony umierają, kiedy pozbawione są modlitwy. Dlatego wierni stawiają świece przed ikonami, są one okadzane i całowane - nieraz po sto tysięcy razy. Są takie ikony, które od pocałunków są aż powycierane. Ikona zatem żyje i jest widocznym znakiem obecności Boga w cerkwi czy w mieszkaniu, w którym taki święty przedmiot mamy. W Kościele Wschodnim istnieje przekonanie, że Chrystus jest obecny w Eucharystii, Słowie Bożym i w Słowie Napisanym, czyli w ikonie.

    
O tym, że cerkwie nie mają białych ścian przekonałam się po raz kolejny niemal natychmiast bowiem obok klasztoru, na obszernym placu wznosi się nowa świątynia
Αγίας Ναπας Εκκλησια Παναγιας czyli Ayia Napa Kościół Panagia. Panagia - kościół poświęcony Najświętszej Marii Pannie, Matce Jezusa.

    Nie znalazłam niczego na temat tej budowli, a zatem zapraszam tylko do obejrzenia zdjęć. Dodam, że cerkwie na Cyprze są otwarte i zawsze jakaś osoba cywilna pełni w nich dyżur. Tamtego dnia było bardzo ciepło i wewnątrz ani jednej żywej duszy, a pełniący dyżur mężczyzna siedział w słońcu na zewnątrz i zajęty był czytaniem. Przed wejściem na tyłach kościoła stały skrzynie z dojrzałymi soczystymi mandarynkami, przeznaczonymi dla nawiedzających świątynię. Poczęstowaliśmy się i my.


















     Ech, o mało nie pominęłam niezwykłego okazu sykomory, który liczy sobie kilkaset lat. Jej długie gałęzie podpierają metalowe rusztowania. Według legendy drzewo na dziedzińcu klasztornym posadziła młoda wenecka arystokratka, której rodzina nie wyraziła zgody na małżeństwo z mężczyzną niższego stanu i to ona, według przekazu, z własnych środków wybudowała klasztor żeński.






     Z Ayia Napa do Larnaki wróciliśmy ostatnim autobusem. Przed nami był jeszcze długi spacer nadmorską promenadą Piale Pasa. Mocno wiejący wiatr od południa zwiastował zmianę pogody...





Ayia Napa, 15 stycznia 2016 roku

8 komentarzy:

  1. Ależ tam ziemia czerwona! Niesamowite! Zdaje się, że musi być urodzajna, czy może odwrotnie...? Naprawdę ciekawy ten Cypr.
    Ale o ikonach to najwięcej dowiedziałam się w Muzeum Ikon w Supraślu, które odwiedziłam pod koniec ubiegłego roku. Trafiliśmy tam na fantastyczną przewodniczkę, która wspominała też o tym, że "ikony żyją". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to niesamowite z tą czerwoną ziemią, w tej części Cypru. W styczniu jak okiem sięgnąć czerwone i czerwone połacie z posadzonymi tylko co ziemniakami.
      O ikonach w supraskim muzeum pisałam na blogu
      http://ewa-naprzeciwszczciu.blogspot.com/2012/08/kartki-z-pamietnika-noc-muzeow-w.html
      Pamiętam, że sporo wtedy przeczytałam na temat ikon, a w szczególności zainteresowała mnie ikona Matki Bożej Trójrękiej, zwana Trojeruczicą.
      A z tymi wiadomościami to jest tak, że szybko z głowy ulatują, dlatego też między innymi postanowiłam pisać bloga.
      Uściski :)))

      Usuń
  2. Masz racje...ulatuja bo nie sposob wszystkiego zapamietac, czytajac Twoje komentarze zastanawialam sie, czy wszystko to pozostajw w Twojej pamieci, ja czasem wracam do moich wpisow i na nowo odkrywam to co przeciez kiedys pisalam.
    Zdjecie pani okadzajacej ikony baaardzo mi sie podoba, Cypr warty jest odkrycia...moze kiedys...sciskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety sporo mi umyka, ale kiedy podobnie jak Ty wracam do moich wpisów, pamięć wraca. Czasami z wielką przyjemnością czytam coś co wcześniej napisałam i chyba o to chodzi w tym naszym blogowaniu...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam na Cyprze choć kilkukrotnie się przymierzałam do wyjazdu. Mnie też zaskoczyła ta czerwień ziemi. Podobają mi się zdjęcia i interesująco piszesz. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Mariolu, seniorko z plecakiem :)
      Trafiłaś na jeden z wielu postów o Cyprze, który w pełni nie obrazuje piękna wyspy, a niewątpliwie jest piękna skoro byłam tam dwa razy i z przyjemnością wybiorę się po raz kolejny, po kolejne wrażenia z dotychczas nie odwiedzonych przeze mnie miejsc.
      Dziękuję za pozdrowienia i wizytę na moim blogu i zapraszam ponownie :)

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, jak zwykle :-)
    O ile nie zawsze przemawia do mnie bizantyjski przepych prawosławnych świątyń, o tyle przed ikonami zawsze lubię stanąć i zamyślić się na chwilę. A klasztor Ayia Napa jest jednym z moich ulubionych miejsc na Cyprze.
    Pozdrawiam cieplutko (wiosennie?)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem... Ty miałaś to szczęście, że klasztor był otwarty...
      Dzięki za wiosenne pozdrowienia, u mnie jakoś tak wiosny ciągle nie widać...
      Ściskam serdecznie :)

      Usuń