niedziela, 25 września 2011

Anna Dymna z wierszami księdza Jana Twardowskiego w Supraślu.

Bóg jest tak wielki że jest i Go nie ma
Tak wszechmogący że potrafi nie być
Więc nieobecność Jego też się zdarza
Stąd czasem ciemno i serce się tłucze
(…)


 Anna Dymna w Supraślu

   Rzecz niesłychana! Krakowski Salon Poezji w Supraślu!
   24 września 2011 roku o godzinie 12:00 pani Anna Dymna otwiera 31 już Salon Poezji i jak sama mówi, na pierwsze inauguracyjne spotkanie wybiera zawsze wiersze księdza Jana Twardowskiego.
   Nie mogło i mnie zabraknąć na tak ważnym wydarzeniu kulturalnym, na którym osobiście poznaję tę jakże miłą, ciepłą kobietę, w sercu, której jest tyle troski o drugiego człowieka.
   Krakowski Salon Poezji – mówi pani Ania, zrodził się z potrzeby serca dziesięć lat temu, dokładnie 10 stycznia 2002 roku i był reakcją na to, jakich programów dostarcza nam telewizja, ekran z magmą słów, za które nikt nie bierze odpowiedzialności, gdzie słowo jest źle używane. Pamięta, że na pierwsze spotkanie przygotowano 150 miejsc, a przyszło 350 osób i od tamtej pory spotkania wierszem mówione odbywają się w każdą niedzielę o godzinie 12:00 i cieszą się ogromnym powodzeniem.
   Podczas gdy w Supraślu ma miejsce pierwszy Salon, w Krakowie będzie to 349.
   Pani Ania znała osobiście księdza Jana. Mówi o nim, że był dokładnie taki jak jego wiersze, cieszył się człowiekiem, a kiedy ona szła na spotkanie z nim zachowywał się tak jakby tylko na nią czekał.

Kinga Szmigulska, Wiktor Wołkow, Maria Grądman

   Dwie młodziutkie instrumentalistki Kinga Szmigulska – rożek angielski i Maria Grądman – gitara klasyczna oprawiły muzycznie Salon Poezji. Jeszcze nie rozpoznaję kompozytorów, ale po spotkaniu podchodzę do nich, robię zdjęcia, na którym jest także Wiktor Wołkow, artysta – fotografik i dowiaduję się, że na dzisiejsze spotkanie przygotowały cztery utwory: pierwszy: Ennio Moricone – Gabriel’s oboe - The mission; drugi: Villa-Lobos – Bachianas Brasileiras no5; trzeci: Gabriel Faure - Pavane; czwarty: Friedrich Haendel – Lascia Ch’io Pianga.

Dariusz Matys (pierwszy z lewej) w Alkierzu

   Prezentacja slajdów Wiktora Wołkowa jest bardzo dobrym tłem do czytanych przez Annę Dymną i Dariusza Matysa wierszy. Dariusz Matys, aktor Teatru Wierszalin uczył się aktorstwa od mistrzów i grał na deskach krakowskich teatrów Stu i Kto.
   Przyznam szczerze, slajdy rozpraszają moją uwagę. Niektóre wersy omiatają tylko moje uszy. No cóż Wiktor Wołkow jest doskonałym fotografikiem pejzażystą i podglądaczem natury, a przede wszystkim niezrównanym łowcą światła, nic więc dziwnego, że jego wręcz rewelacyjna fotografia przyciąga moją uwagę.

Bóg się ukrył dlatego by świat pokazać…dobiegają do mnie słowa poety, a na ekranie widzę wspaniałe pejzaże przedstawiające niezwykle piękne zachody słońca, o tak niesamowitej czerwieni, że aż nie do uwierzenia. Na jednym z obrazów dwa bociany na tle ognistej kuli, za chwilę sejmik bociani i bociania rodzina na bocianim gnieździe, po chwili widzę łąki, koryto rzeki i jej rozlewiska w opadającej mgle, drobne fale uderzające o brzeg …

Szukałem Boga w książkach... do ucha wpadają mi następne wersy wiersza, a Wiktor Wołkow nadal prezentuje przecudną krainę, niebo popękane, z mnóstwem skłębionych czarno szarych i czerwonych chmur, słońce znowu się zniża, między niebem, a ziemią stóg siana i drzewo bez liści ciężkimi chmurami przygniecione, a także drzewa w ognistej poświacie gorejącego słońca…

Do nieba idzie się parami, a nie gęsiego
Nawet dyskretny anioł nie stoi w pojedynkę… dźwięczą słowa czytane przez Dariusza Matysa, a ja podziwiam kolejne pejzaże Podlasia, kolorowe łąki, żółty mniszek i pszczołę, połacie przylaszczek, zawilce, konwalie, przebiśniegi i lilie na wodzie… kolorową ważkę…

Więcej jest dowodów na istnienie Boga niż człowieka…brzmią kolejne strofy, a wraz z nimi pojawia się obraz lasu, pasą się żubry wśród wysokich sosen, i sarny ufnym wzrokiem rozglądają się wokoło, i bobry na lodzie siedzą…

Broniłem tak gorliwie Boga, że trzepnąłem w mordę człowieka… O! A teraz zima swoją biel prezentuje, rzeka wąską strużką między skorupą lodu się wije, gałązki szronem obsypane…

Drzwi zadrżały - kto to?
- śmierć
weszła drobna malutka z kosą jak zapałka
zdziwienie. Oczy w słup
a ona
- przyszłam po kanarka…
Nie znałam tego wiersza i roześmiałam się głośno, reszta słuchaczy także…

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy…
 Pomyślałam: talent artystyczny w połączeniu z powołaniem stworzył dzieła o nieprzemijającej wartości. Ksiądz Jan Twardowski szybko w zapomnienie nie odejdzie, buty miał liche, o lepsze nie zabiegał, bo to nie one ważne były w jego życiu.
 Nigdy nie przestał zdumiewać się niepojętym Bogiem, który objawia się nam nieustannie w dziele stworzonym. Zdumienie to, dzięki ufności, pozbawione jest lęku, prowadzi do zachwytu, a zachwyt do uwielbienia Stwórcy.

Anna Dymna rozdaje autografy

Spotkanie z artystami dobiega końca. Czekam na autograf bohaterki spotkania pani Ani Dymnej. Ustawia się długa kolejka. Rozmawiam chwilę z Kingą Szmigulską, Marią Grądman i Wiktorem Wołkowem, a także ze znajomymi, którzy tak jak ja cierpliwie czekają na autograf. Robię zdjęcia. Niestety nie mogę ich zaprezentować w ilości takiej jak bym chciała. Z prostej przyczyny…Nie wyszły! W sali pali się tylko jedna lampa, a przez otwarte drzwi wpada odrobina dziennego światła.

Ech! To ja z panią Anią.

Następne spotkania Salonów Poezji mają być organizowane w każdą trzecią niedzielę miesiąca. Jako mieszkanka Supraśla, czuję się upoważniona do zaproszenia Was Drodzy Czytelnicy na każdy następny Salon.



piątek, 23 września 2011

Nice, Eze, Arles i Świętych Obcowanie.

  
   CD 
   
   Wtorek, 6września 2011 r.
  
   Tempo zwiedzania jest zdecydowanie za szybkie – wypowiadam to zdanie na głos zajmując miejsce w autokarze. Moje dwie sąsiadki podtrzymują rozmowę zachwalając wczasy stacjonarne w Paralii na Riwierze Olimpijskiej w Grecji, skąd nie tak dawno wróciły, dowodem czego jest opalenizna w kolorze mlecznej czekolady. Autobus powoli zapełniają pozostałe osoby z grupy. One także przyłączają się do rozmowy, robi się gwarno, sypią się żarty i wkrótce śmiech wypełnia autokar. Ci, co zajmują miejsca z przodu nie są zorientowani skąd taka wrzawa na końcu. „Zrywanie boków” doskonale wentyluje płuca i przewietrza organy wewnętrzne. Zapowiada się piękny słoneczny dzień pełen dobrych nastrojów.
  
Panorama Nicei z drogi do Eze

   Dzisiaj zwiedzam Niceę, Eze i Arles.
   Wczesnym rankiem opuszczam dolinę krzemową, teren parku technologicznego Sophia – Antipolis, największe zagłębie nowych technologii w Europie, zajmujące 2400 ha powierzchni leśnej, skupiające ponad 1400 przedsiębiorstw z całego świata i oferujące zatrudnienie około 30 tysiącom osób w dziedzinach takich jak technologie informacyjna i komunikacyjna, nauki medyczne i biochemiczne, energia, gospodarka wodna, multimedia, zagrożenia, sustainable development…Znajduje się tutaj kilka uczelni wyższych i ponad 4500 studentów i naukowców…

Nicea

   Nicea
Liczbę mieszkańców szacuje się na około 350-360 tys. nie licząc obrzeży.

   Nikaia powstaje w czasie kolonizacji greckiej około 300 r. p.n.e.
W czasach rzymskich jest ważnym portem. Rzymianie budują tutaj amfiteatr na około 6 tysięcy osób, mniej więcej na tyle ile miasto liczy mieszkańców.
    W okresie od V do XIV wieku Nicea podupada, dopiero Sabaudczycy na nowo przyczyniają się do jej rozwoju, po czym znowu trwa walka o wpływy i władzę, aż do roku 1860, kiedy Królestwo Sardynii odstępuje Niceę Francji.

Na plaży w Nicei

Nicea - Promenada Anglików

    Osiemnastowieczna Europa, wieku Oświecenia i rewolucji przemysłowej przynosi postęp w dziedzinie nauki i techniki, a także edukacji. James Watt konstruuje silnik parowy. Zapoczątkowana w XVIII wieku rewolucja przemysłowa ma swoje skutki w wieku XIX. Robert Fulton buduje statek parowy, George Stephenson konstruuje lokomotywę parową, a trzy lata później uruchamia pierwszą linię kolejową. Okres wynalazków wysuwa Wielką Brytanię na czoło światowych potęg gospodarczych. W latach siedemdziesiątych dziewiętnastego stulecia parlament angielski wprowadza urlopy pracownicze. Zaczynają się masowe przejażdżki na słoneczne wyrzeże południowej Francji, do Cannes i Nicei. W 1822 roku Anglicy budują ścieżkę spacerową, która osiem lat później zostaje utwardzona, a w 1850 roku poszerzona. Około ośmiokilometrowa, szeroka promenada nad Zatoką Aniołów przyciąga nie tylko Anglików, ale i Rosjan. Na Lazurowe Wybrzeże przybywają artyści: Matisse, Chagall, Renoir, Picasso, Paganini…

Nicea - Promenada Anglików

Nicea - Start samolotu z lotniska na plaży

   Turyści, kompletnie ubrani, nie wystawiają twarzy na słońce, spacerują, oddychają zdrowym morskim powietrzem, a rozbierać zaczynają się dopiero na początku XX wieku…
  Warto w lutym przyjechać do Nicei na karnawał, na którym można podziwiać kolorowy tłum, monstrualne postacie rozparte na platformach
pojazdów mechanicznych , a także paradę pachnących świeżych kwiatów, poukładanych w najrozmaitsze wzory, a do tego sypiące się zewsząd różnobarwne konfetti, pozostałość po osiemnastowiecznej tradycji obrzucania się jajami, zamienionej później na sypanie sadzy, mąki, grochu, fasoli, aż wreszcie bezpiecznych drobnych, kolorowych papierków.
   Warto wspomnieć o lotnisku w Nicei, które pod względem liczby obsługiwanych pasażerów ustępuje jedynie paryskim lotniskom Roissy-Charles de Gaulle i Orly. Wjeżdżając do miasta od strony Cannes, widzę po prawej stronie sztucznie usypany pas nad samym morzem, na którym co chwila lądują bądź podrywają się do startu maszyny różnych przewoźników. Niesamowity widok. Przyklejam wzrok do szyby autokaru i nadziwić się nie mogę. Samoloty na plaży!!!

Św. Reparata - patronka Nicei i diecezji nicejskiej

Nicea - Katedra pw. św.Reparaty

    Wreszcie wysiadamy na Promenadzie Anglików. Jest tutaj dużo miejsca na spacerową przygodę, a także szeroki pas dla rowerzystów, na który nie należy wchodzić. Jak zwykle rozglądam się uważnie i trzymam aparat w pogotowiu. Otwarte morze dostarcza niezapomnianych wrażeń. I ten niesamowity błękit, który odbija się w oknach luksusowych hoteli. Na plaży spore grupki ludzi zażywających kąpieli słonecznych i morskich. Obserwuję Zatokę Aniołów, wdycham powietrze przesiąknięte zapachami tutejszych dobroci natury. Mówi się, że swoją nazwę zatoka wzięła od ryb przypominających anioły, które tutaj łowiono, czy też od aniołów, które strzegły łodzi z 15 letnią męczennicą z Palestyny, ściętą za wiarę w Chrystusa, i kierowały ją aż do brzegów Nicei.  Zwłoki św. Reparaty, bo o niej mowa, włożone do barki wymoszczonej mchem, udekorowanej liśćmi palmowymi, liliami i różami, odprowadza na wody Morza Śródziemnego biała gołębica. Św. Reparata zostaje patronką miasta i diecezji nicejskiej.

Kaplica św. Reparaty

Kaplica Najświętszego Sakramentu

Nicea - wnętrze Katedry pw. św. Reparaty

    Dochodzę do placu Rossetti i zwiedzam Katedrę Św. Reparaty. Robię zdjęcia w wewnątrz barokowej świątyni. Moją uwagę przyciągają liczne kaplice…

Nicea - plac targowy na cours Saleya

Nicea - sklep z oliwą

Nicea - sklep z łakociami

   Idę na słynny targ z mnóstwem przeróżnych pachnących owoców i warzyw, świeżych, suszonych, marynowanych... Przyglądam się kształtnym formom pomidorów, bakłażanów, melonów… Wędruję od straganu do straganu, kupuję małe woreczki wypełnione drobniutkimi kwiatami lawendy, zioła prowansalskie i dwie akwarele, których autorem jest Maurice Chataigner.

Kaplica Miłosierdzia przy ulicy targowej cours Saleya

   Tuż przy pasażu targowym na cours Saleya zauważam dzieło baroku nicejskiego, Kaplicę Miłosierdzia. Niestety otwarta jest tylko w wyznaczone dni i o określonym czasie. W zakrystii kościoła można podziwiać obrazy przedstawiające Matkę Boską Miłosierdzia, w tym jeden pędzla Louisa Brea, którego malarstwo poznałam już wcześniej w Katedrze Monaco. W bibliotece kaplicy, rodowe dziedzictwo Romaina Gary (pisarz francuski XX wieku) – jeden z jego mszałów z 1442 roku – unikatowy egzemplarz z tamtego okresu, jedyny w diecezji nicejskiej.

Nicea - pomnik Nike

Nicea - biblioteka miejska

    Powoli opuszczam to niezwykle piękne prowansalskie miasto. Mijam pomnik Nike. Autokar mknie wzdłuż parterowego długiego budynku biblioteki, na końcu, którego widnieje rzeźba – głowa, zakończona wielkim sześcianem - symbol książki. Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na Niceę i już jesteśmy na drodze do Eze.

Eze-sur-Mer i Cap-Ferrat - widok z ogrodu w Eze-Village

    Zwiedzam tylko Eze-Village, wioskę, a właściwie twierdzę na skale. Nie mniej jednak z góry podziwiam Eze-sur-Mer z przepięknym widokiem na półwysep Saint-Jean-Cap-Ferrat, gdzie swoje wille, pałace i ogrody pobudowali najbogatsi tego świata, ale to już inna bajka, również warta opowiedzenia.

Ziemskie boginie Jean'a Philippe'a Richard'a


Jean Philippe Richard - ziemska bogini

Jean Philippe Richard - ziemska bogini

Z gwiezdnego pyłu powstała

Z gwiezdnego pyłu powstała

   Cóż to za miejsce, gdzie w kwietniu można zażywać kąpieli morskich przed południem, a po południu dać upust fantazji na stokach narciarskich ! Ale póki co, podziwiam ogród roślin egzotycznych, w którym Jean Philippe Richard poustawiał swoje rzeźby. Sam autor mówi, że stworzył je z gwiezdnego pyłu (poussière d’étoiles) formując niezwykle delikatne, zmysłowe i tajemnicze sylwetki kobiet. Jego ziemskie boginie, którym nadał także imiona harmonizują z zielenią ogrodu Eze.

Eze-Village - w jednej z galerii

Eze-Village z widokiem na Saint-Jean-Cap-Ferrat

Eze-sur-Mer

   W galerii J.P. Galli Création & Bijoux przy wąziutkiej uliczce Rue du Brec kupuję mały widoczek namalowany farbami akrylowymi na szkle, przedstawiający wspomniany półwysep Saint-Jean-Cap-Ferrat.
   Czas nieubłaganie pędzi do przodu, a ja z nim…
   Arles – następne miasto w Prowansji nad Rodanem.
   Gdyby ktoś mnie spytał, co chciałabym zwiedzić w jakimś mieście, na pewno powiedziałabym kościół. Dlaczego? Dlatego, że zazwyczaj w każdym mieście znajduje się świątynia, a w niej pamiątki   minionych wieków.

Arles - portal Katedry pw. św. Trofima

   Zwiedzanie Arles zaczynam właśnie od kościoła św. Trofima, jednego z najbardziej interesujących przykładów sztuki romańskiej, którego wspaniały portal, nawa główna i dwie boczne pochodzą z XII w. Kwadratowej trzynastowiecznej dzwonnicy odbudowano górne piętro w wieku XVII, zaś chór i deambulatorium (obejście chóru) pochodzi z XV w.

Sąd Ostateczny - wg.proroka Ezechiela albo Apokalipsy św.Jana

Męczeństwo św. Szczepana, święci Jakub i Filip

Święci: Andrzej i Piotr, dalej Szczepan, Jakub i Filip

Święci: Bartłomiej, Jakub, Trofim

Św. Jan Ewangelista i św. Piotr

Archanioł Michał, Ręka Boga i zamknięta Brama Raju, Duchowieństwo

    Fasada i wnętrze kościoła są nad wyraz interesujące. Na tympanie portalu triumfujący, zasiadający Chrystus z zamkniętą biblią na kolanach i uniesioną prawą ręką w otoczeniu czterech ewangelistów, klasycznych symboli: anioł (albo człowiek ze skrzydłami) dla Mateusza, orzeł dla Jana , lew dla Marka, byk dla Łukasza. Dwaj apostołowie (figury na dole tympanu), Marek i Łukasz, w przeciwieństwie do Jana i Mateusza, nie znali Chrystusa, nie patrzą więc na Syna Bożego. Pod tympanem dwunastu apostołów, również z zamkniętymi księgami – świadkowie Zmartwychwstania…
   Warto zwrócić uwagę na fryz portalu, po lewej, przedstawiający  postacie ubrane, idące w stronę Chrystusa z głowami podniesionymi , po prawej zaś nagie, skute łańcuchem, z głowami opuszczonymi, przed którymi zamknięto Bramę Niebios. Po tej stronie znajduje się grupa duchownych, która także nie może przekroczyć Bramy Raju. Jest tu jeszcze Archanioł Michał z mieczem w ręce i wiele innych biblijnych postaci i świętych.

Postać Madonny w marmurze- dzieło Leonardo Mirano - 1618 r

Jeden z trzech sarkofagów - przejście przez Morze Czerwone

Jeden z trzech sarkofagów

Kaplica Grobu Świętego - ołtarz to jeden z trzech sarkofagów

Mauzoleum Gasparda z Laurens

Arrasy z Aubusson ze scenami biblijnymi zdobią ściany kościoła

   We wnętrzu niespodzianka – trzy sarkofagi paleochrześcijańskie przywiezione tu w XIX wieku…
   Kościół Św. Trofima nie jest jedynym zabytkiem, który zwiedzam. Interesującą budowlą miasta jest ratusz przeprojektowany przez Mansarta. To on wymyślił innowacyjną technologię konstrukcji sklepienia kolebkowego westybulu ratusza. W Arles tak jak i w Nimes oglądam amfiteatr rzymski, który może pomieścić 26 tysięcy widzów. Rzymianie zastosowali ciekawą technikę budowania łuków bez zaprawy, przycinając kamień do trójkąta.

Arles - Hotel de Ville - dzieło Mansarta

Sklepienie kolebkowe w ratuszu w Arles

Arles - nasi przewodnicy

Arles - Place du Forum

Amfiteatr rzymski w Arles - łuki konstruowane bez zaprawy

Ulica w Arles

Domy w Arles

Charakterystyczne dla Prowansji i Arles okiennice domów

Arles - na rozdrożu ulic

   Ciekawią mnie też miejsca, w których przesiadywali i malowali Vincent van Gogh, Paul Gauguin, czy Julien Mistral…

Arles - Szkoła Fotografii w centrum

Ślady Vincenta van Gogha - list do brata Teo

    Jeszcze tego popołudnia zaglądam do prestiżowej we Francji, Szkoły Fotografii. W lipcu miasto przyciąga rzesze fotografików i plakacistów z całego świata, którzy uczestniczą w Międzynarodowym Festiwalu Fotograficznym. W tym samym czasie organizowany jest festiwal tańca, sztuki teatralnej, muzyki i poezji, natomiast corrida rozpoczyna się około Wielkanocy i trwa do września, warto wspomnieć o święcie ryżu, który uprawia się w delcie Rodanu…

Arles - na spacerze z pieskiem

Mieszkaniec Arles

    Mam wielki apetyt na zwiedzanie, ale na dzisiaj wystarczy. Muszę zregenerować siły na dzień jutrzejszy. Może uda mi się zasnąć...

CDN