poniedziałek, 18 czerwca 2012

Poweekendowe impresje...

CD
    Uzupełnienie wpisu: Laurka

    Mogę powiedzieć, że laurka podobała się wszystkim, zarówno jej okładka, jak i jej zawartość.
    A jeżeli chodzi o samo gospodarstwo?
No cóż, rozczarowało mnie zagospodarowanie terenu. Brakuje tam kogoś, kto mógłby zająć się obejściem wokoło domu, stojącego nad samym brzegiem starorzecza Narwi, w niezwykle malowniczej części rozlewiska rzeki.
Warto by było naprawić wszystkie drewniane kładki, mostki i mola, uprzątnąć wszystko to, co się zawaliło i uległo zniszczeniu. Brakowało mi tam kolorowych rabatek, które mogłyby nieco ożywić wjazd na posesję i wejście do domu…
    Natomiast kuchnia była znakomita, raczej tradycyjna, szlachecka, tak jak na tę historyczną wieś przystało. Nie zabrakło swojskich nalewek. Ciasta wręcz rewelacyjne w smaku, rozpływały się w ustach, to ze śliwką - delicja!
    Pani domu, widać kobieta z charakterem, opalona, w króciutkiej bawełnianej sukieneczce uraczyła nas opowieściami o rodzinie Rzędzianów, o tym jak trafiła do tej rodziny i jak się w niej odnajdywała…

    Niech też Was nie zwiedzie pierwsza strona mojej laurki, taki żarcik, gdzie kobieta po wielu latach małżeństwa otwiera puste pudełko...
Wiesia otworzyła dwa prezenty od męża, pięknie zapakowane. W pierwszym był naszyjnik, jakże modnej ostatnimi czasy Pandory, w drugim eleganckie pióro. Moja przyjaciółka promieniała szczęściem, które malowało się nieustannie na jej twarzy…
    Jedliśmy, piliśmy, tańczyliśmy do północy...
    Andrew - didżej, zatroszczył się nie tylko o muzykę dla każdego. Popisywał się swoimi umiejętnościami wokalnymi, wyśpiewując znane i lubiane szlagiery sprzed lat...
Pogoda dopisywała całe popołudnie, wieczorem i w nocy. Można było usiąść na ganku  i posłuchać co w trawie piszczy i  w wodzie pluska... OFF! nie był potrzebny!!!


Starorzecze Narwi - tutaj nad brzegiem stoi dom biesiadny


Starorzecze Narwi - mieszka tutaj mnóstwo rodzin kaczych


Starorzecze Narwi - na czatach


Rozlewiska rzeki Narwi - wokoło gospodarstwa agroturystycznego Rzędzianów


Jedyna solidniejsza kładka


Otulina Narwiańskiego Parku Narodowego wokoło gospodarstwa Rzędzianów


Ganek domu biesiadnego Rzędzianów w Rzędzianach nad Narwią

    W niedzielę spotkaliśmy się raz jeszcze w nieco mniejszym gronie w Zalesianach, w domu Bogdana i Wiesi  na obiedzie. Podziwiałam ceglane ogrodzenie, ceglaną studnię i ceglaną wędzarnię w ogrodzie właścicieli. Bogdan zainspirował się projektem siostry i sporo elementów ogrodzenia powielił u siebie. Zresztą miał tego samego majstra. 
    Wracając do Supraśla wpadłam na moment do Marianny, która chciała mi pokazać swoje już całkowicie zakończone prace w ogrodzie. W hiszpańskim zakątku można już odpoczywać i biesiadować. Przepiękne miejsce!

8 komentarzy:

  1. Dlaczego wydaje mi się,że TAM byłam i serca cząstkę zostawiłam.Ale za to na widok Twoich fantastycznych zdjęć bije mocniej.To nowy dowód na ideę "czas powraca", o czym jutro chyba skrobnę, bo ...muszę.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, witaj w tajemniczej otulinie, gdzie życie w zgodzie z naturą płynie...

      Zajrzałam na Twojego bloga a jakże i wpadnę tam jeszcze z wizytą...

      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do Naprzeciw SZCZĘŚCIU :)))

      Usuń
  2. Przepiękny zakątek, zdjęcie z kaczuszkami rozbrajające... W moich stronach też są podobne zbiorniki wodne, w pogodne dni* przesiaduję nad nimi w cieniu drzew. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzędzianowie zamontowali na brzegu rzeki dwie wygodne ławki - huśtawki.
      Poprosiłam o gruby koc i zasiadłyśmy tam sobie: moje przyjaciółki i ja.
      Gadałyśmy i wpatrywałyśmy się w zielony krajobraz.
      Przyjemne chwile :)
      Buziaki :)))

      Usuń
  3. Witam ! Z tej strony biedronka z bloga http://biedronka-inmysecretlife.blogspot.com/ . Jesteś obserwatorką mojego bloga, który jakiś czas temu został zawieszony w związku z włamaniami. Najprawdopodobniej nie uda mi się odzyskać do niego dostępu. Zakładam, więc nowego bloga, który ruszy niebawem i przesyłam adres http://anjani-oldideas.blogspot.com/ .
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że uda mi się rozpocząć wszystko od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się dlaczego jesteś nieobecna? No i wszystko się wyjaśniło!
      Z przyjemnością kliknę na Twój nowy adres :)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

      Usuń
  4. Przeczytałem z wypiekami na policzkach obie części opisujące wizytę u Rzędzianów. I jestem zawiedziony, no nic nie ma o...gruszy co to u Rzędzianów
    rosła na miedzy a gruszki spadały na pole sąsiada. A tak na serio piękny opis i piękne, znowu przepiękne zdjęcia.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech..., Ty to znasz opowieści z rodzimej literatury !!!
      Oczywiście, że grusza rośnie u Rzędzianów, ale czy to ta z "Ogniem i mieczem" ?
      Właściciele gospodarstwa zastanawiają się czy nie przypisać jej Sienkiewiczowskiej historii...

      Uściski i wszystkiego dobrego :)))

      Usuń